Jak poinformował nas świadek tego zdarzenia, kierowca BMW chciał zabrać syna na plac zabaw znajdujący się przy Bulwarze Zygmunta Augusta. - Chciał pojechać na skróty - dodaje nasz Czytelnik.
Mężczyzna pamiętał, że w tym miejscu była kiedyś droga prowadząca z ul. Stary Rynek w stronę Bulwaru. Faktycznie, w tym miejscu powinna biec ulica Bednarska, jednak od kilkunastu miesięcy, czyli od czasu, gdy rozpoczęto obok budowę, drogi nie ma. Jest za to wąski chodnik ograniczony z jednej strony murkiem pobliskiej kamienicy, a z drugiej - słupkami i siatką ogradzającą plac budowy. Mimo to kierowca BMW uparcie założył, że zdoła tędy przejechać. Wjechał w lukę z taką prędkością, że auto zaklinowało się, uszkadzając sporą część karoserii. Uderzenie musiało być dość silne, ponieważ w samochodzie otworzyły się poduszki powietrzne. Auto utknęło na tyle, że wydostać je mogła jedynie laweta, która przyjechała na miejsce zdarzenia.
Z ustaleń świadków wynika, że kierujący BMW był trzeźwy. Wszystkich zapewne dziwi, jak to możliwe, że nie zorientował się na czas, że jednak się nie zmieści.
- Jak on chciał to zrobić? Przecież gołym okiem widać, że auto jest szersze niż to przejście - mówi nasz Czytelnik.
Na szczęście nikomu nic się nie stało. Ucierpiało jedynie BMW, murek i… chyba honor kierowcy, bo to przecież nie przysłowiowa „baba za kierownicą”.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter