Dokładnie chodziło o to, by współcześni poczuli odtrącenie, jakiego doświadczyli podchorążowie w listopadową noc 1830 r. Gdy szli Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem i nawoływali do walki, słyszeli tylko trzask zamykanych okiennic. I samotność.
- Nie jest kwestią zapoznanie historii, bo ona jest irracjonalna i nie wiadomo, co się wydarzy. Chodzi mi o to, by młodzi odczuli ten marsz, gdy podchorążowie szli, a wszyscy zamykali im drzwi i okna przed nosem - wyjaśniał Piotr Imiołczyk, nauczyciel historii w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Elblągu.- Nie wiem, czy zapamiętają wydarzenia historyczne, ale na pewno będą się dobrze bawić.
Marsz Podchorążych, który w Elblągu odbył się już po raz siódmy, wyruszył sprzed Muzeum Archeologiczno-Historycznego, które dziś stało się Szkołą Podchorążych w Warszawie.
- Zaliwski i Wysocki poprowadzą kolumnę, która traktem Stary Rynek, czyli naszym Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem przejdzie na spotkanie z Pallas Ateną zachęcającą do walki - komentował Piotr Imiołczyk. - Hotel Elbląg będzie dziś Belwederem, siedzibą Wielkiego Księcia Konstantego.
W tej roli wystąpił dziś uczeń ZSZ nr 1 Kacper Konecki. Zbyt wiele o swojej postaci nie wiedział, ale przyznał, że w inscenizacjach historycznych bierze udział bardzo chętnie.
- To mój pierwszy Marsz Podchorążych, ale brałem udział w powstaniach styczniowym i warszawskim - mówił. - Co to daje? Wielką satysfakcję i ogromną zabawę. Poza tym, podczas inscenizacji dużo więcej wiedzy wchodzi do głowy niż podczas nauki w szkole - dodał.
W dzisiejszym marszu szli uczniowie m.in. Zespołu Szkół Technicznych, ZSZ nr 1, SP 19 i SP 4, a także uczniowie szkoły w Stankowie.
Marsz zakończył się zapaleniem zniczy i apelem przed katedrą św. Mikołaja.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter