- Otwarcie Sezonu to impreza, której podstawowym zadaniem jest zwrócenie uwagi pozostałych użytkowników szos na powrót motocykli po przerwie zimowej - wyjaśnia ideę wydarzenia Beata Kisiel, jedna z jego organizatorów. - Chcemy tym samym podnieść świadomość wszystkich kierowców, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo i wzajemny szacunek.
- Jest to pierwsze w historii Elbląga takie wydarzenie, mamy nadzieję, że zagości ono na stałe w repertuarze cyklicznych imprez - dodał Przemysław Miszewski, członek MotoTeam Elbląg (organizator imprezy). - Dołożyliśmy wszelkich starań, by została ona w pamięci uczestników na długo.
Niewątpliwie w pamięci na długo zostanie już sam początek dzisiejszego wydarzenia. Po wyjściu z kościoła (w katedrze została odprawiona msza święta dla motocyklistów), gdy zaczęła formować się kolumna, na jej początku, na Hondzie 1000 usadowił się prezydent Elbląga Witold Wróblewski. I to nie jako pasażer, a kierowca.
- Będąc uczniem szkoły średniej zrobiłem prawo jazdy na samochód, na "garbatej" Wołdze i na motocykl, na WFM-ce. Dzisiaj też jedną wypatrzyłem (śmiech), eksponat muzealny - mówił prezydent Witold Wróblewski. Jeszcze w latach młodości jeździłem na motocyklu, podczas pobytu u rodziny. Później kupno własnej maszyny pozostawało w sferze marzeń. I teraz organizatorzy dzisiejszego wydarzenia namówili mnie i tym samym obudzili dawnego bakcyla. Motocykl pożyczyłem, to Honda 1000. Powiedziałbym - narowisty rumak, przyspieszenie ma potężne. Bardziej podobają mi się jednak motocykle innej klasy, czopery - przyznał prezydent.
Motocyklową pasję "odkurzył" także asp. sztab. Jarosław Graman z KMP w Elblągu:
- Pierwszy sezon motocyklowy zacząłem w zeszłym roku. Ten jest więc dopiero drugi, bo miałem przerwę. Długa przerwę (śmiech). 30 lat temu jeździłem motocyklami, ale znaczniej mniejszej pojemności. Gdy wsiadłem na ten - Yamaha gold star - o poj. 1700 musiałem praktycznie uczyć się od nowa. To dość szybki motocykl, ale żona, która jeździ z tyłu, pilnuje, bym nie przesadzał (śmiech). Na początku bała się jeździć, ale przezwyciężyła strach.
Jarosław Graman po 30-letniej przerwie wrócił na motocykl (fot. AD)
Motocykliści ulicami miasta przejechali na parking Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej przy al. Grunwaldzkiej. Tam bowiem bije serce dzisiejszego wydarzenia. Są pokazy motocyklowe m.in. w wykonaniu Mieszka Gotkowskiego i jego syna Aleksandra, pokazy jazdy na jednym kole, pokazy ratownictwa medycznego, są kucyki, a do jedzenia wojskowa grochówka i inne specjały. Do godziny 15 na parkingu obecny był krwiobus, gdzie chętni mogli oddawać "czerwone złoto", tak ważny dar płynący prosto z serca.
O bezpieczeństwie na drodze mówili elbląscy policjanci, którzy - także na motocyklach - pełnili dziś służbę podczas tego wydarzenia.
A uczestników wielu, co nie dziwi, bo, jak zauważył st. asp. Wiktor Kaczmarek, w Urzędzie Miejskim w Elblągu zarejestrowanych jest 4,5 tys. motocykli. Dziś do Elbląga zjechała także motocyklowa brać m.in. z Kwidzyna i Gdańska.
W programie są również koncerty, a zabawa potrwa do godz. 19.
- Chcę podziękować i policji, i organizatorom, bo stanęli na wysokości zadania - przyznał prezydent miasta Witold Wróblewski. - Oby więcej takich imprez w Elblągu.