Gastronomia z czarną polewką dla rządu
Od 24 października restauracje mogą sprzedawać jedynie jedzenie na wynos. Taki stan miał trwać dwa tygodnie, ale 2 listopada ukazało się rozporządzenie, które mówi o tym, że lokale gastronomiczne pozostaną zamknięte do odwołania. Rząd ogłosił też pakiet pomocowy, który miałby objąć m.in. branżę gastronomiczną. Proponowane wsparcie to zwolnienie ze składek ZUS w listopadzie, postojowe i bezzwrotna dotacja 5 tys. zł dla małych i mikro firm. To nie wystarczy - mówią restauratorzy i we wtorek w całym kraju organizują protesty branży gastronomicznej. W Elblągu protest rozpoczął się o godz. 12 przed Bramą Targową. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób: właściciele restauracji i ich pracownicy, mieszkańcy miasta.
- Wczoraj zostaliśmy poinformowani przez rząd, że jesteśmy zamknięci do odwołania. Nie możemy przewidzieć, co będzie za miesiąc, za dwa, za trzy. Jak będzie wyglądała nasza stabilizacja? W tej chwili jej nie mamy. Można to było załatwić inaczej, ograniczenia mówiące o jednej osobie na 4 metry, można było zastąpić ograniczeniem do jednej osoby na 10 metrów. Nie trzeba było nas zamykać, należało z nami rozmawiać - mówi elbląska restauratorka Marta Makowska - Gnyp.
Jak podkreśla Remigiusz Jasiński, wiceprezes Elbląskiego Klubu Szefów Kuchni, branża gastronomiczna to nie tylko puby, restauracje i ich pracownicy.
- To są też ludzie, którzy już stracili swoje miejsca pracy, ponieważ po pierwszej fali pandemii nie byli w stanie utrzymać się na rynku. Jest to również duża grupa firm i osób świadczących usługi dla gastronomii. Są to między innymi producenci sprzętu, duże mleczarnie, czy hurtownie z owocami i warzywami – wyjaśnia Jasiński.
Każdy, kto przyszedł na wtorkowy protest, mógł podpisać petycję do premiera Mateusza Morawieckiego, zawierającą dziewięć postulatów branży gastronomicznej. Wśród nich są między innymi: merytoryczny plan wychodzenia z kryzysu dla gastronomii polskiej na najbliższe 6 miesięcy, zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne wszystkich przedsiębiorców oraz pracowników na okres 6 miesięcy (od 1 listopada 2020 roku), stworzenie Funduszu Wsparcia Gastronomii na wzór Funduszu dla Kultury.
- To, co proponuje rząd - czyli 5 tys. zł bezzwrotnego wsparcia - to jest żadna pomoc. Do opłacenia są lokale, ZUS za pracowników i ich pensje. Oczekujemy szybkiej - nie w ciągu miesiąca, my tu mówimy maksymalnie o kilku dniach - informacji i rozpoczęcia przekazywania pieniędzy choćby na opłaty ZUS, czy na wypłatę wynagrodzeń pracownikom, na czynsze – mówi Remigiusz Jasiński.
Co jeśli rząd powie nie tym postulatom?
- Będziemy działali dalej i na pewno protest się zaostrzy. Na razie robimy go w formie happeningu, nie chcemy podczas pandemii ściągać na niego dużo ludzi. Dzisiaj podamy zupę - czarną polewkę, każdy może podpisać też petycję - podkreśla Remigiusz Jasiński.
- Czarna polewka to symbol ostatniego posiłku dla rządu od umierającej gastronomii. Zostaliśmy zostawieni bez pomocy. Walczymy o nasze restauracje, o to, żebyśmy mogli dalej funkcjonować - dodaje Bartosz Majchrzak, prezes Elbląskiego Klubu Szefów Kuchni.
W Elblągu w branży gastronomicznej zatrudnionych jest około 600 osób.