Łask - niewielka miejscowość koło Łodzi. Słynna w kraju ze względu na znajdującą się tam 32. Bazę Lotnictwa Taktycznego i stacjonujące tam samoloty F-16. Oprócz polskich "szesnastek" od ponad tygodnia stacjonują tam też Amerykanie ze swoimi odrzutowcami tego typu. Dzięki uprzejmości dowództwa Bazy uczestnicy łaskiego festiwalu mieli okazję w sobotę z bliska poznać, dotknąć polskie "efy". Ale nie tylko! Wielką gratką była możliwość dokładnego obejrzenia statków powietrznych, które są rekonstruowane, remontowane, odnawiane i utrzymywane w świetnym stanie przez Grupę ARCHEO. Ci niesamowici pasjonaci lotnictwa w ostatnim czasie perfekcyjnie odrestaurowali MiG-a 23, obecnie pracują przy śmigłowcu Mi-24, a w planach mają m.in. przywrócenie dawnej świetności MiG-owi 29. Dzięki wycieczce na lotnisko uczestnicy festiwalu modelarskiego mogli z bliska zobaczyć to, czym na co dzień zajmują się w miniaturze.
Część festiwalowa i konkursowa odbyła się w hali sportowej Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Łasku. Duża powierzchnia hali bardzo się przydała - licznie przybywający zwiedzający bez ścisku mogli zapoznać się z wieloma fantastycznie wykonanymi modelami.
- Impreza jest podzielona na dwie części: festiwalową i konkursową - mówił podczas festiwalu organizator Dariusz Jakubczak. - W części festiwalowej modele oceniane są bez dokumentacji i oceniane są na zasadzie podoba się/nie podoba się. Po raz drugi w ramach festiwalu odbył się też konkurs modeli lotniczych. I tutaj modelarze, oprócz miniatur, musieli dołączyć dokumentację, na podstawie której model został wykonany. Liczył się każdy szczegół. Komisja sędziowska punktowała każdy element modelu i na koniec sumowała poszczególne składowe.
- Organizatorem festiwalu jest grupa Modelarze Redukcyjni Łask i Stowarzyszenie Entuzjastów Lotnictwa Grupa ARCHEO, w skład której wchodzą wspomniani łascy modelarze - dodaje Dariusz Jakubczak. - W tym roku wystawionych zostało 527 modeli przez 138 modelarzy. Jest to nasz rekord. Tak naprawdę modeli było znacznie więcej, gdyż wiele miniatur pokazały grupy i kluby na swoich stoiskach nie wystawiając ich do oficjalnej części festiwalowej czy konkursowej. W tym roku po raz pierwszy impreza miała charakter międzynarodowy, gościliśmy kolegów z Czech. Mieli być też modelarze z Węgier ale, niestety, z różnych przyczyn do nas nie dojechali - kończy Dariusz Jakubczak.
Na tegorocznej edycji łaskiej imprezy pojawili się po raz pierwszy modelarze z Elbląga. Maciej Bedyński wystawił model pojazdu Bushmaster w barwach australijskich, a nasz redakcyjny kolega - kartonowego, strażackiego Jelcza GCBA 13/48. Komisja sędziowska wyróżniła miniaturę Macieja Bedyńskiego, elblążanin oprócz dyplomu i medalu otrzymał zestaw gadżetów ufundowany przez Agencję Mienia Wojskowego.
Była również okazja, by obejrzeć sprzęt, którym modelarze zajmują się w miniaturze (fot. WS)
W związku z tym, iż był to festiwal modeli plastikowych, Jelcz Witolda Sadowskiego zaprezentowany został tylko jako tzw. model wystawowy, nie biorący udziału w oficjalnej części imprezy. Jednak model ten został zauważony i fotoreporter portElu otrzymał nagrodę specjalną za najciekawszy model w barwach Policji, Straży Pożarnej lub Służb Medycznych ufundowaną przez Komendę Powiatową Policji w Pabianicach.
Impreza była bardzo udana. Wystawę zwiedzali nie tylko sami modelarze, ale również licznie przybyli do hali mieszkańcy Łasku i okolic. Pojawiło się też wielu stacjonujących tu od kilku dni amerykańskich pilotów i członków obsługi naziemnej. Główną nagrodę Festiwalu, puchar The Best of Show i szwajcarski zegarek za model samolotu Mosquito i całokształt pracy modelarskiej otrzymał Damian Piekarczyk. A nam nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieję, że za rok do Łasku pojedzie większa grupa modelarzy z Elbląga, których w naszym mieście nie brakuje i o których w Polsce jest coraz głośniej.