Kwestia zabudowy zniszczonego, historycznego centrum Elbląga miała wielu sprzymierzeńców po przejęciu miasta przez polskie władze. Na przeszkodzie urealnienia tych zamierzeń był brak pieniędzy. Jednak w roku 1978 powstała koncepcja zabudowy starówki opracowana przez zespół w składzie: prof. Wiesław Anders, prof. Ryszard Semka oraz inż. arch. Szczepan Baum. W 1980 roku koncepcję przyjęto do realizacji na wyjazdowym posiedzeniu Międzyresortowej Komisji ds. Rewaloryzacji Miasta i Zespołów Staromiejskich, pracującej pod kierunkiem prof. Wiktora Zina (starsi czytelnicy pamiętają go m.in. z programu telewizyjnego „Piórkiem i węglem”). Decyzje te jednak nie posunęły sprawy z braku pieniędzy.
Rokrocznie, podobnie jak na całym świecie, także nasi dziennikarze raczyli elblążan primaaprilisowymi żartami. Tematu na taki „kawał” poszukiwano również w redakcji „Wiadomości Elbląskich”. Kolegium redakcji przyjęło moją propozycję. W tygodniku ukazała się publikacja, w której w imieniu Prezydenta Elbląga zaprosiłem do jego gabinetu osoby chętne do zainwestowanie własnych oszczędności w budowę kamieniczek na Starówce. 1 kwietnia 1983 roku już przed godziną 9 w korytarzu przed gabinetem Prezydenta zgromadziło się kilkanaście osób. Oczywiście byłem również obecny.
Kiedy minęła wyznaczona godzina, udałem się do gabinetu Norberta Berlińskiego, ówczesnego prezydenta Elbląga. Był zaskoczony i zdenerwowany: - Co ja tym ludziom powiem, nie jestem przygotowany na taką debatę - twierdził. Jednak wyszedł do oczekujących i zaproponował konkretny termin kolejnego spotkania. I tak się zaczęło.
Sprawę przejęło Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Elbląskiej „Jaszczur”, które podpisało z władzami miasta porozumienie na organizowanie inwestorów w spółdzielni celem odbudowy Starego Miasta. Organizowano spotkania i tworzono listę osób - prywatnych inwestorów. Doprowadzono do powstania spółdzielni o nazwie Zespół Budownictwa Wielorodzinnego „Starówka” w Elblągu, wybrano Radę Nadzorczą i Zarząd. Prezydent Norbert Berliński utworzył w ratuszu stanowisko Pełnomocnika ds. Zabudowy Starego Miasta, powołując na nie inż. arch. Jacka Bocheńskiego. I tak ruszyła - etapami - odbudowa Starego Miasta w Elblągu. Efekty żartu, zakładam, nieznanego młodym elblążanom, są widoczne po 25 latach.
Osobiście mam satysfakcję, że ten żart był tynfa wart. Odczuwam jednak w każdy primaaprilisowy dzień pewien niedosyt - żaden z inwestorów na Starówce nie zaprosił mnie na tradycyjną parapetówkę.
Andrzej Minkiewicz - Telewizja Elbląska
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter