Nie zawsze jest pięknie Mijamy je codziennie, wiszą na słupach oświetleniowych, na znakach drogowych, różnego rodzaju płotach, na przystankach. Część z nich wisi legalnie, sporo jest jednak takich, które przyklejane są bez zgody właściciela. Efekt? Zaśmiecenie i brzydota. Przykładem może być chociażby pięć słupów oświetleniowych znajdujących się na ul. Hetmańskiej. W założeniu architekta miały być podkreśleniem i dopełnieniem pobliskiego budynku. Niestety, efekt jest taki, że ani reklama nie wygląda dobrze, bo jest obdarta, ani latarnie, z których odpada farba, zrywana za każdym razem gdy odklejane są stare reklamy, a wieszane nowe.
Jeszcze gorzej, gdy oferty pożyczek albo naklejki wyborcze zasłaniają żółte opaski, które przeznaczone są dla osób niedowidzących (więcej o całym problemie
znajdziesz tutaj). Kamyk, który ruszy lawinę - Nie podoba nam się to, że takie nielegalne reklamy zaśmiecają miasto, że są powieszone bez zgody właścicieli słupów oświetleniowych i wiszą tam tydzień albo dwa oraz szpecą miasto. Nie jesteśmy przeciwko reklamie jako takiej, ale tej, która wisi nielegalnie – mówi Olga Stolarska, inicjatorka dzisiejszej (25 października) akcji zrywania reklam. – Są przedsiębiorcy, którzy płacą za nią, wykupują ją na stronach internetowych, w gazetach czy w radiu.
Jak wyjaśnia Olga Stolarska ta druga akcja to dopiero początek, który być może wywoła o wiele większą dyskusję.
- Mimo że te spotkania nie cieszą się frekwencją i powodzeniem, to mam nadzieję, że to mały kamyczek który ruszy lawinę, że coraz więcej osób zobaczy jaki to problem – dodaje Olga Stolarska. – Tu już nie chodzi o to, żeby każdy przychodził na takie spotkania. Wystarczy, że w drodze do pracy czy do szkoły zerwiemy taką reklamę, a Elbląg będzie bardziej czysty. Ważne, żebyśmy dostrzegali, że miasto to nasza wspólna przestrzeń i dobrze, żeby było ładne oraz estetyczne.
Rękę na pulsie próbuje również trzymać Urząd Miejski.
- Razem ze Strażą Miejską staramy się docierać do firm, które rozmieszczają te reklamy – mówi Roman Smoleński z Departamentu Urbanistyki i Architektury Urzędu Miejskiego w Elblągu. – Ostatnio byliśmy w czterech tego typu firmach i z obserwacji wiem, że trzy z nich nie umieszczają już tych reklam, jedna natomiast wcale się tym nie przejmuje.
Wykroczenie, o którym wielu nie wie Również prawo w tym zakresie nie jest zbyt skuteczne. Karze podlega nie ten, na którego zlecenie rozwieszane są reklamy, a ten, kto je rozwiesza.
- Często osoby, które rozwieszają reklamy nie zdają sobie z przepisów prawa, nie wiedzą, że jest to wykroczenie – komentuje Roman Smoleński.
Trzeba jednak wiedzieć, że ten, kto przykleja reklamy w miejscach publicznych, nie przeznaczonych do tego, albo robi to bez zgody właściciela, może podlegać karze ograniczenia wolności albo grzywny, zgodnie z art. 63 a Kodeksu Wykroczeń.