- Od kwietnia do maja 1940 r. polscy oficerowie, ale i policjanci, adwokaci, przedstawiciele kultury, księża oraz przedstawiciele innych zawodów byli mordowani strzałem w tył głowy, a ich ciała wrzucano do dołów - przypomniał Sławomir Sadowski, wicewojewoda warmińsko-mazurski. - Zapłacili najwyższą cenę za to, że byli Polakami. Później przez dziesięciolecia prawda o tej zbrodni była skrywana - dodał - ale wyszła na jaw i o niej pamiętamy.
- Kika dni temu, w tym samym miejscu wspominaliśmy ofiary katastrofy smoleńskiej, które zmierzały na obchody rocznicy zbrodni katyńskiej - zauważył Witold Wróblewski, prezydent Elbląga. - Ich losy splotły się w dramatyczny sposób z losami osób, które zginęły w 1940 r. 76 lat sowieccy oprawcy podjęli decyzję o tym, by elity, które reprezentowali polscy oficerowie zlikwidować w pierwszej kolejności, ponieważ to w nich silnie zakorzeniona była miłość do Ojczyzny, która budziła do walki o niepodległość.
Oficerowie, policjanci, funkcjonariusze służby granicznej i więziennej, urzędnicy zostali zgładzeni podstępnie, bez cywilizowanego prawa do obrony. Naszą powinnością jest pamięć o tamtych wydarzeniach. Powtarzajmy więc kolejnym pokoleniom prawdę o Katyniu - zakończył prezydent Wróblewski.
O tym, że decyzja katyńska miała i inne ofiary, oprócz tych, rozstrzelanych i pogrzebanych w lesie, przypomniał Zygmunt Warda ze Związku Sybiraków w Elblągu: - Wspominamy ofiary Golgoty Wschodu – ofiary katyńskie, ale i tych deportowanych w czterech wywózkach na Syberię i do Kazachstanu. Wywieziono w sumie ponad 1,5 mln Polaków. Wszyscy zesłańcy doznali głodu, upokorzeń, katorżniczej pracy. Ziemia syberyjska kryje w sobie wiele tysięcy mogił.[fotor]Tego doświadczenia nie wolno zapomnieć, nie wolno zafałszować, nie wolno przemilczeć - apelował. - Ojczyzna nie witała sybiraków, jak kochająca matka, a raczej jak macocha – obco, wrogo i obojętnie. I trzeba o tym mówić prawdę, bo nawet jeśli jest ona bolesna, to wyzwala.
Pod Krzyżem Katyńskim zapłonęły znicze, a delegacje przedstawicieli władz miejskich i wojewódzkich, parlamentarzystów, służb mundurowych, środowisk kombatanckich, elbląskich szkół, organizacji i instytucji złożyły wieńce i kwiaty. Wśród drzew słychać było huk salwy honorowej, dla tych, którzy 76 lat temu wśród drzew zginęli... Tak, jak Józef Franczuk, polski policjant z posterunku w Bóbrce na Podolu, ojciec pani Marii Sadłowskiej. Posłuchaj, jak córka wspomina ich ostatnie chwile razem.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter