Wybrany wątek opinii
Panowie nikt nie dyskutuje z faktem że katastrofa była najboleśniejszym z doświadczeń polskiego lotnictwa i wielu z nad do dziś pamięta szok jaki przeżyło tamtego ranka natomiast proponuję nie demonizować - jeśli doszło to do do działania służb kierowanych przez Putina to pomimo całej wiedzy Pana Laska - z pewnością śladów tej akcji nie znajdzie ani on ani Macierewicz. Nie podzielam opinii gościa że nie można było przewidzieć okoliczności sprawy a jako zgorzkniały defetysta uważam że można było bez żadnych specjalnych efektów pirotechnicznych doprowadzić do katastrofy wykonując pewne modyfikacje w czasie serwisu samolotu w Rosji. Tyle że dziś nikt nie powie czy to co badano było tym co spadło i tu cała wiedza Pana Laska na nic bo on wyciąga wnioski z faktów które ustala. Problem brzmi czy i kto te fakty zaplanował a na to odpowiedzi wiedza techniczna nie jest w stanie odpowiedzieć - przynajmniej moim zdaniem. Mleko się rozlało - nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni.
Do moderacji
Odpowiedz
8
12
@MariuszLewandowski-Fc - To była katastrofa i błędy pilota. Tyle. Po co mieszać sobie i ludziom w głowach.
Do moderacji
Odpowiedz
16
11
Błędy pilota można było sprowokować i tu proponuję nieco pokory. To wygląda na błędy pilota ale i na błędy naprowadzania ze strony Rosjan. I to moim zdaniem doskonały dowód że ktoś chce coś przykryć dając zbyt jasne dowody na zbyt oczywiste niedociągnięcia. Przypominam że samoloty Aerofłotu latają gdy temperatura spada poniżej minus 30 stopni i całe lotnictwo w Europie zawiesza loty. Jakoś tak mam że jak coś jest zbyt oczywiste to nie bardzo w to dowierzam. I mam ten komfort że nie muszę pisać żadnych raportów
Do moderacji
Odpowiedz
3
6
@MariuszLewandowski-Fc - Zapis mowi jasno co mowili rosjanie " pull up!!" Chyba kumasz co to znaczy? Czarnych skrzynek nie podrobisz. Ale masz racje byla peowokacja pilotow ale ze strony zalogi tak jak to było w gruzji.
Do moderacji
Odpowiedz
3
5
@Art :) - Nie jestem specem id tej sprawy dlatego nie dyskutuje na temat przebiegu lądowania. Mnie interesowało tylko jak samolot mógł stracić skrzydło w zderzeniu z brzozą - i jeśli miała ona 1,5 metra obwodu to na oko było tam jakieś 60 cm średnicy. Skrzydło musiało odpaść nie tyle z powodu twardości co z powodu na bezwładność takiej masy drewna. Mnie opinia przekonała choć mi się wydaje że ta brzoza ze zdjęć nie była tak masywna. Ale nie widziałem więc zakładam że ekspert wie co mówi. Osobiście słyszałem zupełnie inne wyjaśnienie i ono do mnie przemawia o wiele bardziej ale to tylko kolejna teoria spiskowa której żaden dowód nie potwierdzi. Ale też żaden jej nie zaprzeczy....
Do moderacji
Odpowiedz
0
3