Dzisiaj w Elblągu uchował się jedyny funkcjonujący szalet przy ulicy Rycerskiej. Było ich chyba pięć. Dwa zburzono (Mc Donald,s i koło browaru), trzeci koło stacji paliw Lotos stoi nieczynny, a czwarty przy Urzędzie Skarbowym spełnia inną funkcję. Jedyny funkcjonujący szalet, można śmiało powiedzieć, jest niemal zabytkiem klasy 0 (a konkretniej 2 x 0). Jego bryła i architektura to chyba perełka wśród tego typu obiektów. W tym czasie w Polsce szczytem postępu były tzw. "sławojki"...
Ilość szaletów od lat 90 tych drastycznie maleje. Są to dzisiaj unikatowe budowle. Do klasyki tego okresu należy już kawał: dystyngowany pan kłania się jednej z "pisuardes" zdejmując kapelusz. Druga pyta: skąd go znasz? Pada odpowiedź: srywa u mnie...
Oglądałem niedawno w Dreźnie kilka takich obiektów. To prawdziwe dzieła sztuki architektonicznej, a nawet stały punkt programu wycieczek. Traktują "temat " także na wesoło, co potwierdza zamieszczone zdjęcie.
[fotoc]
Aby ocalić te relikty od zapomnienia, w Poznaniu na przykład, Rada Miasta podjęła uchwałę, że wszystkie szalety wybudowane przed II Wojną Światową, wpisane zostały do rejestru zabytków.
Mam nadzieję, że nasz elbląski nadal będzie służył. Latem sporo klientów, w tym wycieczki niemieckie i szkolne. Po sezonie gorzej, choć w środku czysto, schludnie i sympatyczna obsługa, a ceny jeszcze nie europejskie - wstęp tylko 1 zł. Myślę, że nigdy nikt nie wpadnie na pomysł aby ten zabytek, starszy od większości kamieniczek Starego Miasta zburzyć, a mieszkańcy chętniej będą z niego korzystać, podtrzymując zasadę "kultury" w miejscach publicznych i przywiązania do kultowych miejsc Elbląga.
Dedykuję Antysławomiryście - autor.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter