Moje Sakrum. Pomoc w trudnych emocjach, kryzysie i zmianie życia na lepsze
- W pracy z klientami korzysta Pani z szeregu narzędzi, które pomagają w radzeniu sobie z trudnościami i przemianie życia. Jednym z nich jest radykalne wybaczanie. Czym ono jest?
- Opiera się ono na psychologii połączonej z duchowością, tak jak w przypadku terapii AA, gdzie przynosi to bardzo dobre rezultaty. Duchowość polega tu na odniesieniu do jakiejś rzeczywistości, która jest większa od nas. Nie ma to nic wspólnego z religią, z tym, że prowadzone są tu jakieś modlitwy, tym bardziej, że z powodzeniem pracuję także z ateistami. Jednak wiara, że „Coś jest”, może stanowić pomoc. Radykalne wybaczanie to filozofia, która w piękny sposób uczy patrzeć na życie z innej perspektywy, pokazuje, że to, co się w nim dzieje, ma zawsze ogromny sens. Te trudne doświadczenia w naszym życiu to drogowskazy na naszą drogę w przyszłości. W moim przypadku takimi sytuacjami była śmierć mojego taty czy nieuleczalna choroba mojego dziecka. Oczywiście wcześniej musiałam doświadczyć niezrozumiałych dla mnie w tamtym momencie emocji, jakiegoś upadku, ale moja droga z radykalnym wybaczaniem zaprowadziła mnie ostatecznie do spokoju.
- Ktoś, kto tej drogi nie przeszedł, może z przekonaniem powiedzieć: ja nie chcę tych trudnych doświadczeń, to niesprawiedliwe, że one mnie spotkały, nie zasłużyłam, nie zasłużyłem na to... i wydaje się, że to taki słuszny bunt.
- Gdy w wieku pięciu lat zachorowała nieuleczalnie moja córka, wiele razy moi bliscy pytali „czemu ona”, „czemu ty tego doświadczasz jako matka?” Ja pytałam wtedy „dlaczego nie?” „Dlaczego miałby to być ktoś inny?”. Jednak we mnie oczywiście był ten bunt, tylko wtedy chciałam wierzyć, że jestem taka dobra, cudowna, że przeżywam tę sytuację tak wzniośle, tak szlachetnie. Dopiero droga, którą przeszłam z radykalnym wybaczaniem, pozwoliła odwrócić moją perspektywę patrzenia na świat i rzeczywiście znaleźć spokój. Ono uczy, że punkt widzenia trzeba rozszerzyć, żeby zobaczyć całą układankę. Sama stosując to narzędzie przepracowałam w swoim życiu temat molestowania, straty, śmierci bliskich, choroby dziecka i mam wrażenie, że urodziłam się na nowo. Wiem, że w to trudno uwierzyć, ale jedna z moich klientek powiedziała mi jakiś czas temu, że ona już nie wierzy, że może być w jej życiu lepiej. Po spotkaniach opartych na radykalnym wybaczaniu ona znów potrafi się uśmiechać. Ono pomaga nawet osobom, które mierzą się z takimi trudnymi sytuacjami, jak samobójstwo popełnione przez dziecko, takim, które myślały, że już dalej nie da się żyć. Jednak radykalne wybaczanie pomaga nam odzyskać sprawczość.
- Podajmy jakiś przykład
- Oskarżenie partnerki, że mężczyzna nie wspiera rodziny i pije alkohol. Z tej perspektywy wygląda to jednoznacznie, ale gdy przyjrzymy się głębiej, to możemy zobaczyć, że ten mężczyzna pochował ich zmarłe wspólne dziecko, zajął się pogrzebem, ubierał do niego córkę, niósł do grobu trumienkę, zdjął z partnerki ciężary związane z tą sytuacją, ale już się po tym psychicznie nie podniósł i zaczął pić. Nie dostał wsparcia od drugiej strony, raczej był atakowany za to, co robi obecnie. Atakowany człowiek w takiej sytuacji wycofuje się, albo jeszcze więcej pije, albo jedno i drugie. W tej sytuacji to w partnerce widzimy ofiarę, ale jak zobaczymy sytuację od drugiej strony, widzimy człowieka, który został zostawiony sam sobie. Oczywiście ten przykład w żadnym wypadku nie stanowi aprobaty dla sięgania po alkohol, żeby sobie z czymkolwiek poradzić.
- Zaczynałam życie zawodowe jako nauczycielka, potem skończyłam podyplomówkę z psychologii dzieci i młodzieży, pracowałam jako szkolny psycholog. Wtedy zobaczyłam między innymi, że przy docieraniu do młodego człowieka, clou ich problemów nie stanowi on sam. Gdy pracowałam z nimi przez cały rok szkolny i obserwowałam zmiany, to po powrocie z wakacji wszystko powracało, bo ogromne znaczenia i wpływ mają dom, rodzina. W tym czasie w moim życiu pojawiło się zainteresowanie radykalnym wybaczaniem, zapisałam się na kurs, wtedy trochę w ciemno. Byłam wówczas na etapie, że myślałam, że sama mam w swoim życiu wszystko poukładane, łącznie z chorobą dziecka. Dopiero wtedy okazało się, że ja tego dotknęłam jedynie na powierzchni. Ten kurs sponiewierał mnie strasznie, to jest praca wywołująca ogromne emocje, ale później poczułam, że się narodziłam na nowo, zobaczyłam, skąd się brały w moim życiu różne sytuacje. Wszystko mnie prowadziło do domu rodzinnego, do mojego pochodzenia.
- Moje Sakrum to też praca związana z „ustawieniami systemowymi”. To brzmi nieco informatycznie.
- Kiedyś brałam w takich zajęciach udział jako uczestnik i w pewnym momencie zrozumiałam, że to jest coś, czego mi brakuje, by pracować lepiej z moimi klientami. Ustawienia systemowe cofają nas do naszych rodzinnych kwestii, do rodziców, dziadków i tego, skąd w nas się biorą różne traumy. Dla przykładu – jako dziecko bardzo bałam się wojny, mimo, że żadnej nie doświadczyłam. A jednak bywa tak, że mamy w swoim życiu emocje, których nie przyniosło nasze własne życie. Podkreślam, że to żadna magia, ale to są kwestie osadzone w biologii – tak jak w przypadku związku, jaki ma matka z dzieckiem w swoim łonie, ich wzajemnego wpływu na siebie.
- Jednym z narzędzi, którymi posługuje się Pani w pracy z ludźmi, jest hipnoterapia, hipnoza regresyjna. Proszę wybaczyć, ale dla laika brzmi to jak...
- Jak jakieś hokus-pokus (śmiech)? Hipnoza rzeczywiście się ludziom bardzo źle kojarzy, ja pracuję tylko i wyłącznie za pomocą hipnozy regresyjnej. Bywa tak, że dana osoba czuje, ze coś się dzieje w jej życiu, co ma źródło w dzieciństwie, a ona to wyparła. Umysł robi to, żeby nas chronić, żeby człowiek poradził sobie z traumatyczną sytuacją – dlatego czasem nie pamiętamy czegoś, choć pamięta to dobrze np. starsze rodzeństwo. W trakcie sesji regresji możemy do tej sytuacji dojść, przypomnieć, a potem przepracować – jeśli dana osoba oczywiście chce to odkrywać. Otwieramy tę sytuację po to, żeby ją „oczyścić” i zamknąć, żeby poczuć się bezpiecznie, ale na pewno nie jest to propozycja dla każdego. Ktoś może nie chcieć wracać do przeszłości, a tylko pracować nad tym, co jest w życiu tu i teraz – i to też jest w porządku.
- Powiedzieliśmy sporo o narzędziach, którymi posługuje się Pani pracując z klientami. Powiedzmy też trochę o tym, kto właściwie mógłby skorzystać z oferty Mojego Sakrum?
- Pracuję z ludźmi indywidualnie i w ramach warsztatów grupowych, organizuję również wyjazdowe warsztaty rozwojowe. Początkowo myślałam o miejscu, w którym mogłabym pracować z dziećmi i młodzieżą, ale jak już wspomniałam – to rodzina, dom, z którego się wywodzimy, ma ogromną rolę. Dlatego teraz pracuję raczej z dorosłymi, ewentualnie z rodzicami i dzieckiem. To może napotykać na opór, bo wielu rodziców ma podejście w rodzaju „proszę mi naprawić dziecko”, podczas gdy rodzic też musi wykonać pracę. Zresztą to ogólna zasada, że łatwo dostrzegamy problemy innych, ale trudniej już nam się przyznać do własnych przed samymi sobą.
Kto może do mnie przyjść? Każdy, kto zmaga się z emocjonalnymi problemami i kto chce dać sobie pomóc i oczywiście pracować nad zmianą. Pracowałam z wieloma kobietami i mężczyznami, którzy doświadczyli molestowania seksualnego, z osobami z problemami finansowymi, z uzależnieniami, z rodzicami, których dzieci podjęły próbę oraz które popełniły samobójstwo, z osobami z traumą po utracie bliskich. Przychodzą też do mnie pary z problemami w związku. Dodajmy, że możliwe są spotkania stacjonarne oraz online.
Dla kogo nie jest Moje Sakrum? Dla osób, które mają problemy bezpośrednio na tle zdrowotnym, nie jestem lekarzem, nie wypisuje recept, dla przykładu: będę pracować z osobą z problemami na tle seksualnym, jeśli ich podłoże jest emocjonalne, ale w wielu przypadkach takim osobom zalecę wizytę u seksuologa.
Do zobaczenia w Moim Sakrum!
Katarzyna Tałaj jest nauczycielką, pedagogiem z wykształceniem psychologicznym w dziedzinie profilaktyki trudności i zaburzeń wychowawczych dzieci i młodzieży, hipnoterapeutką, socjoterapeutką, certyfikowaną trenerką radykalnego wybaczania, instruktorką terapeutycznej gry Satori, terapeutką ustawień systemowych, specjalizuje się m. in. we wspieraniu osób w żałobie.
Moje Sakrum
Elbląg, Królewiecka 97A
Informacje i zapisy
508 925 068
