Sylwia Lisewska i Magda Balsam po raz drugi otrzymały szansę pokazania swoich umiejętności w meczu reprezentacji. Wczorajszych występów obie nie zaliczyły do udanych, dziś chciały pokazać na co je stać. - Wczoraj byłam na siebie bardzo zła, może to stres ale zagrałam fatalnie - powiedziała skrzydłowa EKS. W dzisiejszym pojedynku z Ukrainkami Sylwia Lisewska pojawiła się na parkiecie od pierwszych minut i to ona była autorką pierwszego gola. W ciągu dwudziestu minut spędzonych na boisku próbowała jeszcze kilkukrotnie oddać celny rzut, jednak bezskutecznie i mecz zakończyła z jednym trafieniem na koncie. Z kolei nasza skrzydłowa pojawiła się na boisku dopiero w 40. minucie spotkania. W trakcie konstruowania ataku pozycyjnego rozgrywające praktycznie nie kierowały piłek w jej kierunku. Mniej więcej w 50. minucie miała szansę na zdobycie pierwszego gola, jednak Weronika Gawlik zbyt mocno wyrzuciła piłkę do kontrataku. Chwilę później podanie dotarło już do naszej skrzydłowej i akcja zakończyła się pomyślnie. Zawodniczka Startu wywalczyła także rzut karny, jednak na gola nie zamieniła go Aleksandra Rosiak. Magda Balsam błyskawicznie biegała do kontrataków i w 58. minucie zanotowała drugą bramkę i ustanowiła wynik meczu na 26:17.[fotoc] Nasza skrzydłowa bardzo sobie chwali treningi na zgrupowaniu - Za czasów trenera Rasmussena byłam powołana do kadry, teraz jednak jest zupełnie inaczej. Trenujemy od poniedziałku dwa razy dziennie. Bardzo podobają mi się treningi z Leszkiem Krowickim. Mamy tu swoje założenia, skrzydłowe sporo biegają, także w obronie. Bardzo dużo wynoszę z tych zajęć. Dziś zagrałam dużo lepiej niż w meczu z Białorusinkami - podsumowała Magda Balsam.
Jutro ostatni test naszych zawodniczek przed powrotem do klubu. Polki o godz. 14 zmierzą się ze Słowaczkami. Transmisje ze spotkania będzie można śledzić na Polsat Sport Extra oraz imprezylive.pl.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter