Około stu pięćdziesięciu kibiców EKS było wczoraj świadkami ważnego
zwycięstwa swojej drużyny. Piłkarki Kram Startu mogły czuć się jakby grały we własnej hali, bo kibiców miejscowego zespołu w zasadzie słychać było tylko wtedy, gdy na chwilkę milkły okrzyki i brawa elbląskich fanów. Po mniej więcej 20 minutach meczu przyjezdni mogli nieco ucichnąć, gdy podopieczne Andrzeja Niewrzawy miały aż sześć bramek straty do rywalek (5:11). 'Jesteśmy z wami, hej Starcie jesteśmy wami' zadziałało, a może i bardziej zmobilizowało. Sygnał do ataku dała Sylwia Lisewska. To właśnie nasza najlepsza snajperka pokazała, że w ciągu dwóch minut można rzucić trzy bramki z rzędu, wprowadzając w szeregi rywala chaos. Rozgrywająca Kram Startu była praktycznie bezbłędna i po niemal każdej akcji pokazywała elbląskim fanom swoją radość. Szczególnie ostatni rzut mógł się podobać, kiedy to już po syrenie kończącej pierwszą połowę, stanęła naprzeciwko sześcioosobowego muru Vistalu i jakby nigdy nic trafiła między słupki. Dzięki rewelacyjnej skuteczności naszej piłkarki schodząc do szatni mieliśmy tylko jedną bramkę straty (13:14).
- Kiedy ja rzucam bramki, to ktoś mi wykonuje kawał dobrej roboty, więc można powiedzieć, że rzucał zespół. Oddałam trzy rzuty, wpadły trzy bramki i to podciągnęło troszkę nasz zespół, dodało nam wiary i skrzydeł. Vistal troszkę siadł i pewnie nieco zdziwił. W drugiej połowie gdynianki były już bardziej uczulone na moją grę, ale przez to otworzyły się inne sektory boiska i moje koleżanki mogły się wykazać. Piłka ręczna to gra zespołowa, tu nie wygrywa jedna zawodniczka. Sama nigdy nie wygram meczu, zawsze każda musi pomóc, dołożyć cegiełkę - powiedział nasza rozgrywająca.
O ile pierwszą połowę można by zatytułować Sylwia Lisewska show, o tyle w drugiej MVP meczu zostałaby Sołomija Szywerska. Nasza golkiperka, wspomagana przez defensywę z pola, przechodziła samą siebie, co chwile stopując miejscowe - Bardzo pomogła mi Klaudia Powaga, która weszła na boisko, ja się mogłam uspokoić, popatrzyłam z boku jak to wygląda i później już poszło. W końcu jesteśmy zespołem. Ten mecz był dla nas bardzo ważny, nie dałyśmy uciec pierwszej trójce. Miałyśmy cztery punkty straty do Vistalu, a później odrobić tyle punktów może być bardzo ciężko. W kolejnej rundzie będziemy grały o coś. Ja nie lubię grać o pietruszkę. Mamy ten komfort, że nie trapią nas kontuzję. Jakiś czas temu powiedziałam, że ligę wygra ta drużyna, która nie będzie miała kontuzji i tak dotrwa do końca - powiedziała Sołomija Szywerska.[fotoc]Trener Andrzej Niewrzawa chwalił postawę swoich zawodniczek.
- Przegrywaliśmy 5:11, a jednak udało się to odrobić. Takie momenty cieszą trenera, że zawodniczki się nie poddają, walczą, wychodzą z trudnych sytuacji i jak jednej nie idzie, to pomaga druga i tak było w tym meczu. Klaudia Powaga dała dobrą zmianę w bramce, potem Solomija wróciła na swoje tory. Bardzo cieszymy się z tych dwóch punktów. Powoli odrabiamy to, co straciliśmy na jesieni. Zostało jeszcze mnóstwo ligowego grania. Każdy mecz jest o cztery punkty, bo sami zdobywamy, ale też zabieramy rywalowi, także tak naprawdę ciekawie się dopiero zrobi. Tabela jest dość płaska w pierwszej szóstce. Ja się ciesze tym zwycięstwem, bo można powiedzieć, że zrobiliśmy duży krok do szóstki. Wszyscy myślimy o medalach, ale nikt nie patrzy, że najpierw trzeba do niej wejść, żeby o nie walczyć - dodał szkoleniowiec Kram Startu. Na koniec rozmowy Andrzej Niewrzawa w szczególności podziękował kibicom, którzy tak licznie stawili się w Gdynia Arena - Ci ludzie jeżdżą za nami po całej Polsce i Europie i takie zwycięstwo, jak tu w Gdyni czy w Szczecinie dedykuję ludziom, którzy nas wspierają.
Piłkarki Kram Startu o kolejne ligowe punkty powalczą w niedzielę (26 lutego) w Gdańsku. Wcześniej jednak, bo już w środę (22 lutego) o godz. 18 zmierzą się na własnym pakiecie z Piotrcovią Piotrków Trybunalski w ramach 1/4 finału Pucharu Polski.
Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl