Obie drużyny podeszły na do spotkania bardzo mocno zmotywowane, jednak było to spowodowane zgoła odmiennymi powodami. Elblążanie, mimo osłabień kadrowych spowodowanych kontuzjami, chcieli pokazać, że potrafią zwyciężać. Gospodarze z kolei mieli przysłowiowy nóż na gardle, bowiem znajdują się w strefie spadkowej i punkty są im bardzo potrzebne.
Determinacja warszawiaków widoczna była od pierwszych minut meczu. Akademicy stanęli twardo w obronie, co skutecznie uniemożliwiało elblążanom zdobywanie bramek. Niemoc strzelecką naszej drużyny przełamał dopiero w 6. minucie Jakub Olszewski. Kilka minut później, po golu Mateusza Mazura, elblążanie wyszli na prowadzenie. Obie drużyny miały spore problemy z wykańczaniem ataku pozycyjnego, stąd mała ilość bramek. Do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił. Zawodnicy Wójcika utrzymywali minimalną przewagę i na przerwę schodzili przy stanie 11:10.
Po wznowieniu gry skutecznymi interwencjami popisał się Patryk Plaszczak i Meblarze odskoczyli na trzy trafienia. Niestety po raz kolejny dała o sobie znać nieskuteczność w ataku, do tego doszły dobre interwencje warszawskiego bramkarza i kwadrans przed końcem spotkania tablica wyników wskazywała remis po 17. Od tego czasu gra elblążan się posypała. Gospodarze złapali wiatr w żagle i rzucili sześć bramek, przy jedynie trzech Elbląga. W 56. minucie Akademicy prowadzili 24:20 i było niemal pewnie, że dwa punkty zostaną w Warszawie. Gdy gola zdobył Marcin Malewski, a chwilę później Kamil Dukszto, powróciła szansa na uratowanie chociażby punktu. Po kolejnej dobrej akcji do bramki trafił Damian Spychalski, a gola na 24:24 zdobył Dukszto. Gospodarze mieli szansę na przeprowadzenie skutecznej akcji, jednak uniemożliwił im to Tomasz Maluchnik, który przechwycił piłkę, pobiegł do kontrataku i zdobył bramkę dającą zwycięstwo. Elblążanie wygrali 25:24.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) - Ten mecz pokazał, że jednak możemy w tym osłabieniu grać i wygrywać. Przeciwnik postawił wszystko na jedną kartę, bo musiał odbić się od strefy spadkowej i grało nam się ciężko. Do tego dołączyła się para sędziowska, która z niezrozumiałych powodów przerywała grę w nieodpowiednich momentach. Wygrana cieszy, bo tego nam brakowało.
Jerzy Kruszewski (kierownik Wójcika) - Zagraliśmy w miarę dobrze w obronie, a ataku słabiej, było sporo błędów. W pierwszej połowie mecz był na styku. W drugiej nie wykorzystaliśmy swoich możliwości w ataku i Warszawa wyszła prowadzenie. Końcówka była dramatyczna. Na szczęście, pomimo tego, że graliśmy w osłabieniu, potrafiliśmy się zmobilizować i rzucić pięć bramek. W układzie całego meczu niestety nie osiągnęliśmy tego, co zakładaliśmy przed. Skończyło się szczęśliwie.
AZS UW Warszawa - KS Meble Wójcik Elbląg 24:25 (10:11)
AZS: Malanowski M., Bury - Machniewicz 6, Puszkarski 5, Chełmiński 4, Monikowski B. 3, Praski 3, Kuc 2, Zaprutko 1, Szybiński, Waśko, Rutkowski, Ardyn.
Wójcik: Plaszczak, Rycharski - Maluchnik 4, Malandy 4, Spychalski 3, Kostrzewa 3, Olszewski 3, Mazur 3, Malewski 3, Dukszto 2, Bąkowski, Dawidowski, Nowakowski, Ośko.
Kolejne spotkanie rozegrane zostanie w Elblagu 12 kwietnia. Przeciwnikiem Wójcika będzie wicelider tabeli Nielba Wągrowiec.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter