Wygrali, ale nie zachwycili
Stare piłkarskie porzekadło mówi, że zwycięzców się nie sądzi. Dlatego najważniejsze, że Błękitni po ostatnim meczu mogli dopisać sobie trzy punkty. Przedostatni zespół w tabeli napsuł jednak faworytowi trochę krwi, przez ponad godzinę dotrzymywał kroku liderowi i remisował. Inna sprawa, że zawodnicy Janusza Buczkowskiego razili niedokładnością, bo już w pierwszym kwadransie meczu mogli zdobyć trzy gole. Dogodne okazje zmarnowali jednak Wojciech Czerniewicz do spółki z Krzysztofem Stankiewiczem (trafił w poprzeczkę) oraz Paweł Dublanka. Goście grali bardzo zachowawczo, nastawili się na defensywę, a pierwszy strzał oddali w okolicach 23 minuty gry. Po dziesięciu kolejnych wreszcie skuteczniej zagrali ornecianie, Bartosz Kobierski obsłużył dokładnym podaniem Czerniewicza, ten uderzył głowa na bramkę, piłkę zdołał odbić bramkarz z Miłakowa, ale wobec dobitki Stankiewicza był już bezradny. O dziwo, jeszcze przed przerwą przyjezdni przeprowadzili składną kontrę, która dała im remis.
Po zmianie stron gospodarze zepchnęli gości do jeszcze głębszej defensywy, stwarzali okazje bramkowe, ale albo nie trafiali w najdogodniejszych sytuacjach, albo na posterunku był bramkarz z Miłakowa. Tak było m.in. w 58. minucie, kiedy to w ostatniej chwili udało mu się sparować piłkę na słupek po strzale Kamila Kuczkowskiego. Cztery minuty później nie miał jednak nic do powiedzenia, a gola dającego prowadzenie Błękitnym zdobył Kobierski, który uderzył tyleż celnie, co niespodziewanie. Zamiast pójść za ciosem ornecianie osiedli na laurach i o mały włos nie skończyło się to dla nich stratą gola. Dobrze jednak interweniował Robert Szełemej, który nie dał się już pokonać i trzy punkty zostały w Ornecie.
Błękitni Orneta – GLKS Miłakowo 2:1 (1:1)
1:0 - Stankiewicz (33.),
1:1 - ?,
2:1 - Kobierski (62.)
Błękitni: Szełemej – Kowalski, Zajączkowski, Nędzi (55. Sylwester), Kogut, Kobierski (75. Szczęch), Żmijewski, Kuczkowski, Dublanka, Stankiewicz (87. Petrykowski), Czerniewicz
Parodia piłki, parodia sędziowania
W meczu 25. kolejki ligi okręgowej Drwęca Nowe Miasto Lubawskie po zaciętym pojedynku wygrała 6:5 z Barkasem Tolkmicko. Kto wie, jakby zakończył się niedzielny mecz, gdyby nie to, że gospodarze początek zaplanowali na godzinę... 10. Przez to zawodnicy Pawła Karpowicza musieli wyjechać z Tolkmicka już o 6 rano. Przynajmniej na początku meczu miało to wpływ na poczynania gości, a najgorzej wczesną pobudkę i podróż zniósł Rafał Pichla, który już w 3. minucie popełnił błąd, który kosztował Barkas utratę gola. W 16. minucie zrobiło się 2:0 dla miejscowych, ale strzelec gola Seroczyński w momencie oddawania gola był na ewidentnym spalonym. Protesty zawodników z Tolkmicka zdały się na nic i trzeba było odrabiać dwubramkową stratę. W 19. minucie Michałowi Niesiobędzkiemu udało się strzelić kontaktową bramkę, ale cztery minuty później gospodarze znów pokonali Dawida Humlę. Również ten gol wywołał sporo kontrowersji w szeregach gości, zdaniem których aż trzech zawodników z Nowego Miasta znajdowało się na spalonym. Prowadząca zawody trójka sędziowska, w składzie z doskonale znanym w Elblągu liniowym Krzysztofem Szczypińskim z Iławy, bez mrugnięcia okiem puściła jednak grę i było 3:1 dla Drwęcy. Jeszcze przed przerwą Barkas zbliżył się na odległość jednego gola, kiedy to Pichla w 35. minucie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na wychodzącym sam na sam Karolu Rutkowskim. Drwęca jeszcze w tej samej połowie znów zdołała odskoczyć i znów zdobyła gola ze... spalonego, z tą różnicą, że tym razem na ofsajdzie było czterech, a nie trzech graczy z Nowego Miasta.
W drugiej połowie gra znacząco się zaostrzyła, ale prowadzący zawody w zastępstwie wcześniej anonsowanego Zdzisława Bakaluka, Tomasz Grysz z Iławy, kompletnie nie radził sobie ze studzeniem wojowniczych zapędów zawodników obu ekip. W 55. Marcfeld wykorzystał niezrozumienie w szeregach gości i Drwęca prowadziła już 5:2. Nie załamało to jednak ambitnie walczących tolkmiczan i po minucie trzecią bramkę dla Barkasu zdobył Przemysław Brzeziński, który wykorzystał dośrodkowanie Szpigla z rzutu rożnego. Ten sam zawodnik zdobył czwartego gola dla gości, kiedy to na raty (za pierwszym razem trafił piłką w słupek) pokonał golkipera Drwęcy. Barkas niebezpiecznie zbliżył się znów na odległość jednego gola, dlatego w 77. minucie postanowił zareagować arbiter, który zamiast odgwizdać zagranie nakładką w polu karnym jednego z gospodarzy (faulowany w ten sposób był Kacper Mostowiec), podyktował... rzut karny dla Drwęcy. Z prezentu skorzystał Przeradzki i zrobiło się 6:4. Barkas w samej końcówce rzucił się do szaleńczej pogoni, dobre okazje mieli Polanin, Rutkowski i Niesiobędzki, ale udało się strzelić tylko jednego gola, po dośrodkowaniu Bartłomieja Osiaka Przemysław Gruszka w 90. minucie strzałem głową ustalił wynik.
Trener o meczu
Paweł Karpowicz (trener Barkasu Tolkmicko) - Graliśmy w tym spotkaniu nie tylko przeciw jedenastu rywalom, ale również przeciw trójce sędziów, którzy nas bardzo skrzywdzili. Gospodarze trzy gole zdobyli ze spalonych, dostali również rzut karny w sytuacji, gdy to nasz zawodnik był faulowany. Uważam, że sędzia Grysz we współpracy z asystentem Szczypińskim wypaczyli wynik meczu. Zastanawiam się dlaczego nie było zapowiadanego sędziego Bakaluka, na meczu nie było także obserwatora i sędziowie robili co chcieli. To, że Drwęca wyznaczyła godzinę meczu na 10 nie jest tłumaczeniem, choć ze sportem ma to bardzo mało wspólnego. Szkoda trudu i potu na takie zagrywki, ciekawe dlaczego, po takiej ilości epitetów jakie padły z naszej ławki w stronę sędziów, nikt z nas nie dostał czerwonej kartki? Trudno, ale bardzo ciężko przejść nad czymś takim do porządku dziennego. My musimy, bo już 30 maja bardzo ważny mecz z Ossą Biskupiec Pomorski, na który już dziś zapraszam naszych kibiców, bo będzie on miał duże znaczenie dla układu tabeli. Będziemy walczyli o zwycięstwo dla siebie i dla Pawła Jernata, któremu zmarła mama. Dlatego spotkanie poprzedzone zostanie minutą ciszy, a wszyscy składamy wyrazy współczucia rodzinie naszego kapitana.
Drwęca Nowe Miasto Lubawskie – Barkas Tolkmicko 6:5 (4:2)
1:0,
2:0 - Seroczyński (3. 16.),
2:1 - Niesiobędzki (18.),
3:1 - Seroczyński (23.),
3:2 - Pichla (35. k.),
4:2 - Seroczyński (45.),
5:2 - Marcfeld (55.),
5:3,
5:4 - Brzeziński (56., 76.),
6:4 - Przeradzki (78. k.),
6:5 - Gruszka (90.)
Barkas: Humla – Bieliński, Osiak, Gruszka, Piotrowski (66. Mostowiec), Rutkowski, Pichla (46. Pszczołowski), Brzeziński, Szpigiel, Filipowicz (60. Polanin), Niesiobędzki
Komplet wyników 25. kolejki ligi okręgowej grupy II warmińsko-mazurskiej w sezonie 2008/09: Błękitni Orneta – GLKS Miłakowo 2:1, Drwęca Nowe Miasto Lubawskie – Barkas Tolkmicko 6:5, Orzeł Janowiec Kościelny – Ewingi Zalewo 4:1, GKS Stawiguda – Wel Lidzbark Welski 3:1, Iskra Narzym – Unia Susz 2:2, Warmiak Łukta – Olimpia Olsztynek 2:1, Ossa Biskupiec Pomorski – Osa Ząbrowo 4:1, Grunwald Gierzwałd – GLKS Jonkowo 2:1.
Zobacz tabele