O wysokiej porażce w Gdyni, która miała miejsce kilka dni temu, nasze piłkarki musiały zapomnieć jak najszybciej, bo czekał na nie kolejny wymagający przeciwnik. Szczecinianki przyjechały do Elbląga uskrzydlone pokonaniem mistrzyń Polski i z nadzieją na dogonienie czołówki tabeli. Podopieczne Andrzeja Niewrzawy zastopowały ich ambicje i pokazały, że poważnie myślą o zdobyciu medalu w tym sezonie. Chociaż początek meczu ułożył się po myśli przyjezdnych, to zawodniczki Kram Startu szybko doprowadziły do wyrównania, a potem toczyły wyrównaną walkę. W 40. minucie gospodynie odskoczyły na cztery bramki (20:16) i mogło wydawać się, że już jest po meczu. Przyjezdne zdołały jednak doprowadzić do kolejnego remisu, a ten padł w 53. minucie i mecz rozpoczął się niejako na nowo. W końcówce to nasze piłkarki zachowały więcej zimnej krwi, mądrze rozgrywały akcje i ostatecznie rzuciły trzy bramki więcej od rywalek (
29:26).
- Takie przedświąteczne zwycięstwo dało nam nieco wiosennego optymizmu - powiedział po spotkaniu Andrzej Niewrzawa. - Mieliśmy dzień mniej czasu na odpoczynek od Szczecina, bo on rozgrywał mecz w sobotę. Ważne było, żeby szybko zmazać negatywną energię, żeby wyrzucić negatywne emocje, zatriumfować. Bardzo się ciesze i gratuluje zawodniczkom, że mimo zmęczenia poradziły sobie, zachowały chłodną głowę. Wygraliśmy dziś rozumiem - podsumował trener Kram Startu.
Piłkarki naszej drużyny podkreślały, że zależało im na rehabilitacji za porażkę w Gdyni.
- Dziś podjęłyśmy walkę, a tego właśnie zabrakło w ostatnim meczu. Najważniejsze jest to, że wracamy do siebie i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie przydarzy nam się taki mecz jak w Gdyni, a wręcz przeciwnie, że będziemy grały tak jak z Pogonią, czyli walecznie, do końca, o każdy centymetr parkietu - powiedziała Paulina Muchocka.[fotoc]- Chciałyśmy pokazać, że mecz z Vistalem był wypadkiem przy pracy. Pokazałyśmy, że każdemu może zdarzyć się wpadka. W końcu kiedyś na chwileczkę musiało z nas zejść powietrze. Z Pogonią od początku do końca grałyśmy swoją piłkę i odskoczyłyśmy rywalowi - dodała Aleksandra Stokłosa.
- Pogoń to silny przeciwnik, zresztą teraz już nie ma słabych rywali. Ten mecz był dla nas potrójnie ważny ze względu na układ tabeli, ale też dla nas samych. Po meczu w Gdyni i naszym falstarcie, gdzie przespałyśmy pierwsze dwadzieścia minut, zależało nam żeby wrócić na dobre tory i kontrolować ten mecz od samego początku. Cieszymy się bardzo, że nam się to udało - powiedziała Ewa Andrzejewska.
Kolejny mecz elblążanki rozegrają 22 kwietnia przed własną publicznością z Energą AZS Koszalin.
Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl