Mecz z gdańszczankami miał dać nieco spokoju kibicom ale i samej drużynie. Cztery przegrane mocno nadszarpnęły dobrą opinię Startu z poprzedniego sezonu. Chęć zwycięstwa w szeregach drużyny była bardzo duża, a kolejna przegrana mogła by już pociągnąć za sobą pewnie konsekwencje ze strony zarządu. Na szczęście w końcu przyszło przełamanie i zwycięstwo, które zapewne na nowo pozwoli uwierzyć zawodniczkom w swoje możliwości. Styl odniesionego zwycięstwa pozostawia wiele do życzenia, naszej drużynie znów zdarzyły się momenty przestoju i seryjne tracenie bramek. - W końcu przyszło przełamanie, ale nie możemy być do końca zadowolone z nasze gry - powiedziała Aleksandra Jędrzejczyk. - Po tylu przegranych cieszy zwycięstwo i to się najbardziej liczy. W przerwie powiedziałyśmy sobie co mamy grać kiedy odetną Sylwię i to realizowałyśmy. Nadal nasza sytuacja w tabeli nie wygląda najlepiej, ale jeszcze możemy uratować ten sezon - dodała zawodniczka. Po końcowej syrenie z ulgą mógł odetchnąć także trener Kram Startu - To była dla nas ostatnia szansa, żeby uratować ten sezon. Trochę się martwiliśmy, bo Łaczpol trzy dni wcześniej rozbił w pył zespół z Koszalina. Wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z zespołem trochę wzmocnionym, który już ma większą jakość niż rok temu. Bramkarka też zaczęła odbijać i to było widać w tym spotkaniu. Jestem bardzo szczęśliwy, bo żaden trener nie lubi przegrać cztery razy. Chylę czoła przed zespołem, który dziś od pierwszych minut chciał tę serię przerwać. Początek był doskonały, potem przestój w naszym stylu, ale summa summarum wygrana końcówka i cieszymy się z tego bardzo - podsumował Andrzej Niewrzawa.
Zawodniczki podkreślały, że problem nie leży w siłach, tylko raczej w psychice - Zastanawiałam się czy ten mecz kosztował nas więcej sił fizycznych czy psychicznych i nie znam odpowiedzi na to pytanie - powiedziała po meczu Sylwia Lisewska. - Musiałyśmy wygrać to spotkanie przede wszystkim dla naszej psychiki. Znów było gorąco do przerwy, bo wygrywałyśmy, kontrolowałyśmy mecz, a nagle miałyśmy przestój. W drugiej połowie był remis i czarne myśli chodziły po głowie, że nastąpi powtórka ostatnich scenariuszy. Na szczęście dowieźliśmy wynik do końca i cieszę się z tego bardzo. Potrzebowałyśmy takiego meczu, chociaż nie był to łatwy przeciwnik - podsumowała rozgrywająca Startu.[fotoc]Po spotkaniu klub kibica wyróżnił Sołomiję Szywerską, która rozegrała dobry mecz - Nie oszukujmy się, ale w poprzednich meczach bramka zbytnio nie istniała - powiedziała nasza golkiperka. - Cieszę się, że dziś pomogłam dziewczynom. Na początku szło nam bardzo dobrze, później znów miałyśmy kryzys. Trochę się nie dziwię, bo cztery porażki siedzą w głowie, ale ciesze się, bo z tego wyszłyśmy. Charakter poznaje się wtedy, kiedy jest ciężko. Nasza forma skacze, trener rotuje składem jak któraś ma słabszy dzień. Znów nie trafiliśmy paru setek, ustałyśmy w obronie i trochę nam narzucała Karolina Siódmiak. Ciesze się, że pozbierałyśmy się na koniec i wygrałyśmy - podsumowała zawodniczka.
Obecnie Kram Start ma osiem punktów, a o kolejne powalczy 5 listopada z Nowym Sączu.
Patronem medialnym Kram Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl