Podopieczne Antoniego Pareckiego bardzo chciały się zrehabilitować za wysoką porażkę z Zagłębiem i sprawić niespodziankę grupie kilkunastu kibiców, którzy gorąco dopingowali je podczas obu spotkań w Szczecinie. Niestety nie udało się. Elblążanki zagrały słabiej w drugiej połowie.
Start rozpoczął spotkanie od mocnej obrony, czego efektem były dwa rzuty karne dla Pogoni. Pierwszą bramkę dla naszej drużyny rzuciła w 3. minucie Hanna Sądej. Od początku spotkania aktywna w ataku była Edyta Szymańska, które nie tylko dobrze rozgrywała piłki, ale również zdobyła trzy gole do 10 minuty meczu. W naszej drużynie bardzo dobrze funkcjonowała gra z kołem i po jednej z takich akcji Start prowadził 8:4. W kolejnych minutach w grze wyróżniała się Małgorzata Stasiak, która w 25. rzuciła bramkę kontaktową (11:10). W elbląskiej drużynie natomiast szwankowała skuteczność, nasze zawodniczki nie wykorzystały dwóch rzutów karnych. W 28. minucie, po golu Aleksandry Jędrzejczyk, tablica wynikowa wskazywała 12:12. Obie drużyny zdobyły jeszcze po jednym golu i pierwsza połowa zakończyła się remisem.
Początek drugiej połowy to błędy obu drużyn, przez co przez siedem minut gry padły tylko trzy bramki. Po jednej z obron Eweliny Kędzierskiej, Kinga Grzyb znów doprowadziła do remisu. W kolejnych akcjach bardzo skuteczna była Edyta Szymańska, która zdobyła trzy z czterech rzuconych przez Elbląg bramek. Podopieczne Antoniego Pareckiego zaczęły popełniać błędy w rozegraniu piłki, a do tego miały problemy ze skutecznością, co umożliwiło Pogoni zdobycie pięciu bramek z rzędu (23:19). Dziewięciominutową niemoc strzelecką naszej drużyny przerwała Monika Aleksandrowicz. W 55. minucie gola zdobyła Katarzyna Koniuszaniec i Start przegrywał już tylko dwiema bramkami. Niestety w końcówce gra naszej drużyny zupełnie się posypała. Kilka błędów przy podaniach i dobra postawa w bramce Sołomiji Szywerskiej pogrzebały szansę elblążanek na wygraną w tym meczu. Pogoń Baltica Szczecin zwyciężyła 27:22.
Powiedziały po meczu:
Justyna Stelina (drugi trener Startu) - Myślę, że po tym co dziewczyny pokazały w tych dwóch spotkaniach czwarte miejsce jest zasłużone. Bardzo słaby wczorajszy występ, dzisiaj tylko 30 minut grania. Jest mi przykro, bo trener włożył dużo pracy w przygotowanie zespołu. Dziewczyny mało ambitnie podeszły do pewnych fragmentów gry. Poza tym mamy 14 zawodniczek, 7 na parkiecie, a u nas grają dwie albo trzy. Nawet taki zespół, który buduje się dopiero od trzech lat bryluje na parkiecie i fajnie sobie radzi. Dla nas powinien być to zimny prysznic. Tym bardziej, że z zespołem szczecińskim spotkamy się w play-offach i to one na tą chwile są na lepszej pozycji, jeśli chodzi o mentalne przygotowanie zawodniczek do spotkania. Dziewczyny muszą zmienić swoje podejście na boisku, bo potrafią grać pięknie.
Wioleta Janaczek (rozgrywająca Startu) - Na pewno nie przyjechałyśmy tutaj aby pokazać taką piłkę ręczną. Przyjechałyśmy pokazać się z jak najlepszej strony. Jest mi z tego powodu bardzo przykro i chciałabym przeprosić wszystkich, którzy musieli na to wszystko patrzeć. Myślę, że w zespole nie brakuje woli walki, bo my naprawdę chciałyśmy wygrać.
Pogoń Szczecin - Start Elbląg 27:22 (13:13)
Pogoń: Płaczek, Szywerska - Huczko, Jakubowska, Sabała 2, Stachowska 3, Królikowska, Cebula 2, Głowińska 4, Piontke, Agova 2, Duran 1, Stasiak 10, Fornalik, Yashchuk 1.
Start: Sielicka, Kędzierska - Sądej 4, Waga 1, Cekała 1, Janaczek, Jędrzejczyk 1, Szymańska 7, Aleksandrowicz 1, Klonowska, Karwecka, Jałoszewska 2, Zoria 1, Grzyb 3, Koniuszaniec 1.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter