Mecz z Rozwojem miał być dla Olimpii Elbląg „nowym początkiem”. Zwycięstwo z katowiczanami miało odblokować żółto-biało-niebieskich, a kibicom dać tę odrobinę nadziei, że jednak będzie lepiej. Drużyna ze Śląska brutalnie pozbawiła elblążan resztek nadziei, trzeba jednak zauważyć, że tej nadziei nie dali też Olimpijczycy.
W 3. minucie spotkania Michał Fidziukiewicz miał okazję na otwarcie wyniku, ale trafił w bramkarza gości. Olimpia dominowała i postawiła swoje warunki gry. Rozwój pierwszą groźną sytuacje przeprowadził w 11.minucie. I od razu zakończył ją bramką. Strata piłki przez Olimpię, Mateusz Wrzesień z Michałem Kuczałkiem „na plecach” pobiegł kilkadziesiąt metrów i silnym strzałem umieścił piłkę w bramce Olimpii.
Czego jak czego, ale woli walki nie można było dziś Olimpijczykom zarzucić. Żółto-biało-niebiescy chcieli się w tym meczu przełamać. Zdobyć trzy punkty i ponownie uwierzyć, że są w stanie wygrywać. W 14. minucie Michał Ressel główkował zbyt lekko, żeby broniący bramki Rozwoju Bartosz Soliński miał problem z obroną. Kilka minut później Michał Fidziukiewicz nie doszedł do piłki. Udało się za trzecim razem. Michał Ressel strzelił w ten sposób, że obrońcy Rozwoju nie wiedzieli, który z nich ma interweniować przy tym strzale. W efekcie interweniowali w ten sposób, że bramkarz Rozwoju musiał wyjmować piłkę z bramki. Tuż przed końcem pierwszej części meczu Olimpię na prowadzenie mógł wyprowadzić Jakub Bojas, ale w dobrej sytuacji trafił w słupek.
Druga połowa rozpoczęła się od zmasowanych ataków żółto-biało-niebieskich. Ale jak się nie wykorzystuje takich sytuacji, jakie miała Olimpia, to trudno myśleć o zwycięstwie W 50. minucie doskonała sytuację wypracował Mateusz Szmydt, w ładnym rajdzie lewą stroną zostawił za sobą kilku obrońców i dośrodkował. Jakub Bojas minął się z piłką. Minutę później Anton Kolosov dośrodkowywał z prawej strony i Michał Fidziukiewicz nie trafił w bramkę z kilku metrów.
Rozwój przetrzymał napór Olimpii i również dochodził do sytuacji strzeleckich. Już w 62. minucie Mateusz Wrzesień był bliski wykorzystania bałaganu w elbląskiej obronie, na szczęście jego strzał był niecelny. Goście jeszcze kilkakrotnie zmuszali Dawida Kapłona do interwencji – swój cel zrealizowali w 76. minucie. Wprowadzony po przerwie Patryk Gembicki tylko przystawił nogę wykańczając akcję swoich kolegów i bramkarz Olimpii musiał wyjmować piłkę z bramki.
Olimpijczycy rzucili się do odrabiania strat,ale zabrakło już czasu i szczęścia. W końcówce meczu w Olimpii zadebiutował Eduardo da Conceição Maciel. Brazylijczyk grał zbyt krótko, żeby można było coś więcej powiedzieć o jego grze. Ale trzeba zwrócić uwagę, że prawie wywalczył rzut karny. Jeden z zawodników Rozwoju faulował nowego pomocnika Olimpii tuż przed swoim polem karnym.
Następny mecz Olimpia rozegra 29 września „na wyjeździe” ze Zniczem Pruszków. Sytuacja żółto-biało-niebieskich jest zła – mają tylko sześć punktów w tabeli, zajmują ostatnie miejsce, czternasty w tabeli zespół Błekitnych Stargard ma punktów 11 – niemal dwa razy więcej niż Olimpia.
Olimpia Elbląg – Rozwój Katowice 1:2 (1:1) Bramki 0:1 – Wrzesień (11 min.), 1:1 – Ressel (19. min.), 1:2 – Gembicki (76. min.)
Olimpia: Kapłon – Sedlewski, Kuczałek, Wenger, Filipczyk (46' Balewski), Kolosov (89' Eduardo), Bojas, Korkliniewski, Ressel (70' Nowicki), Szmydt (77' Kiełtyka), Fidziukiewicz
Elblaska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Zobacz
tabelę II ligi