O godz. 19.45 - na pamiątkę roku założenia klubu zabrzmiał pierwszy gwizdek w dzisiejszym meczu Olimpii Elbląg z GKS-em Bełchatów. Było to możliwe, gdyż po raz pierwszy w dziejach na stadionie przy A8 zabłysnęły jupitery.
Samo spotkanie było typowym meczem walki. Dość długo zapowiadało się, że oba zespoły podzielą się punktami, co byłoby niewątpliwym sukcesem gospodarzy.
Pierwsza połowa w wykonaniu Olimpii Elbląg mogła się podobać. Żółto-biało-niebiescy próbowali atakować. W 7. minucie bliski szczęścia był Michał Ressel, niestety, piłka po jego strzale wylądowała na górnej siatce. Było to zwieńczenie sytuacji, którą wypracował Tomasz Sedlewski, po jego dośrodkowaniu i niefortunnej interwencji piłkarza GKS – u piłka trafiła do Michała Ressela. Kilka minut później Tomasz Sedlewski ni to strzelał, ni to dośrodkowywał z prawej strony – w każdym razie piłka zmierzała do bramki gości, ale bramkarz GKS-u Pawel Lenarcik pewnie obronił. Swoją szansę miał też Michał Kiełtyka, ale po jego główce piłka minimalnie poleciała nad poprzeczką.
W ataku gości szalał Emile Thiakane. Już w 12. minucie popisał się groźnym dośrodkowaniem, którego, na szczęście dla Olimpii, nie miał kto wykończyć. 13 minut później doskonała interwencja Dawida Kapłona strzegącego bramki Olimpii uchroniła żółto-biało-niebieskich od straty bramki po strzale Senegalczyka. Z sytuacji ofensywnych gości warto jeszcze wskazać niecelny strzał Damiana Michalskiego z 27. minuty. Potem gra się uspokoiła. Ataki Olimpii były rozbijane w okolicach 16 – 20 metra, goście też nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji.
W drugiej części meczu inicjatywę przejęli piłkarze z Bełchatowa. Jeszcze w 59. minucie Tomasz Sedlewski groźnie dośrodkowywał w pole karne, jednak wszyscy obecni przed bramką Pawła Lenarcika piłkarze gospodarzy minęli się z piłką. Ale później do głosu doszli goście, którzy z uporem dążyli do strzelenia bramki.
W 74. minucie na bramkę Olimpii strzelał z rzutu wolnego Marcin Ryszka. Dawid Kapłon z kłopotami, ale piłkę złapał. Trzy minuty później w poprzeczkę trafił Emile Thiakane. Starania gości skończyły się sukcesem w 86. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki dopadł Damian Michalski i głową skierował futbolówkę do bramki.
Nie mająca nic do stracenia Olimpia ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków i zamknęła piłkarzy z Bełchatowa na ich połowie. Ataki żółto-biało-niebieskich są jednak od początku sezonu nieskuteczne i tak było tym razem. Szósta porażka w sezonie stała się faktem.
Sytuacja w tabeli nie jest jeszcze taka zła, jak wskazują wyniki. Olimpia jest na miejscu spadkowym, ale do pozycji „nad kreską” brakuje punktu. Tylko bez strzelania bramek może o te punkty być ciężko. W dzisiejszym spotkaniu zadebiutował pozyskany wczoraj napastnik Michał Fidziukiewicz, ale 20 minut, które rozegrał, to zbyt krótko, żeby wydać ocenę na temat jego przydatności. Następne dwa mecze Olimpia rozegra na wyjeździe: najpierw z Olimpią Grudziądz, potem z Górnikiem Łęczna. Podopiecznych Adama Borosa w Elblągu zobaczymy dopiero 22 września w meczu z Rozwojem Katowice. Słowa trenera żółto-biało-niebieskich najlepiej oddają skalę kryzysu przy A8.
- Bardzo mocno zastanawiam się nad przyszłością. Nie wiem, czy nie trzeba tu nowego spojrzenia, nowej myśli i tchnienia w ten zespół, żeby pomóc i coś odmienić. To pokażą najbliższe dni – mówił tajemniczo Adam Boros, trener Olimpii Elbląg na pomeczowej konferencji prasowej.
Olimpia Elbląg – GKS Bełchatów 0:1 (0:0) Bramki: 0:1 – Michalski (86. min.)
Olimpia: Kapłon – Ressel, K. Korkliniewski, Wenger, Kolosov (82' Nowicki), Bogdanowicz, Kuczałek, Sedlewski, Bojas (70' Fidziukiewicz), Kiełtyka (46' Szmydt), Persona (77' Rynkowski)
Zobacz tabelę II ligi
Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg