Faworytem tego spotkania byli elbląscy zawodniczy, mimo że oba zespoły zmagania ligowe rozpoczęły od porażek. Meblarze tworzą jednak bardziej doświadczoną drużynę i bardzo chcieli zmazać plamę po pierwszym meczu.
Spotkanie w Bydgoszczy lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy po 10 minutach gry prowadzili 6:3. Elblążanie mieli problem z ustawieniem szczelnej defensywy, przez którą bez większych problemów przedzierali się bydgoszczanie i w 20. minucie zwiększyli swoją przewagę do czterech bramek. Chwile później trener Grzegorz Czapla zdecydował się na zmianę na parkiecie. Za Mateusza Mazura wszedł Adam Nowakowski i było to dobre posunięcie, bowiem beniaminek miał problem z zatrzymaniem tego zawodnika. Meblarze zaczęli grać lepiej w obronie i w 25. minucie zdołali doprowadzić do wyrównania 12:12. Wynik pierwszej połowy na 14:13 dla Elbląga ustanowił Mateusz Kostrzewa zdobywając gola niemalże z syreną oznajmiającą przerwę.
Początek drugiej połowy nie zapowiadał wysokiej wygranej Wójcika, bowiem w 35. minucie meczu na tablicy widniał wynik remisowy 16:16. W dalszej części spotkania elblążanie postawili na obronę 5-1, grali bardziej agresywnie i gospodarze zaczęli się gubić. Od tego czasu to Meblarze częściej punktowali i w 45. minucie prowadzili 23:21. Kolejne siedem minut spotkania to rewelacyjna gra elbląskich zawodników, którzy zdobyli aż pięć goli i nie stracili żadnego (28:21). W końcówce meczu Meblarze grali w osłabieniu, bowiem czerwonymi kartkami zostali ukarani Jakub Malczewski oraz Damian Spychalski (z gradacji kar). Mimo tego osłabienia elblążanie kontrolowali wynik i ostatecznie wygrali 32:24.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Czapla (trener Wójcika) - Był to nietypowy mecz, bo zespół z Bydgoszczy stawia dopiero pierwsze kroki w tej lidze. Nie są to wirtuozi piłki ręcznej, ale potrafią napsuć zdrowia, przez to że potrafią mijać jeden na jeden. Przy naszych wysokich zawodnikach w obronie, oni w granicach 160 cm wzrostu. Ciężko się gra z dużą różnicą wzrostu, było sporo kar, bo każde wysunięcie kończyło się uderzeniem zawodnika, na które nabierali się sędziowie. Nie potrafimy sobie poradzić z takim nietypowym graniem, ale zdobyliśmy kolejne doświadczenie.
Jerzy Kruszewski (kierownik Wójcika) - Z wyniku jestem zadowolony, natomiast z gry jeszcze nie i mam nadzieję, że zawodnicy zdają sobie z tego sprawę, że mamy jeszcze wiele rzeczy do poprawienia. Musimy popracować nad grą w ataku i w obronie. Zawodnicy muszą dojść do przekonania, że jednak wygrywa się obroną, a nie samym atakiem.
AZS UKW Bydgoszcz – KS Meble Wójcik Elbląg 24:32 (13:14)
AZS: Ligarzewski, Makowski - Żochowski 5, Rupp 5, Matlach 4, Łyszczarz 4, Nawrocki 2, Zaborowski 1, Orędowicz 1, Andrzejewski 1, Wojdak 1, Kłoś. Kocikowski, Zakrzewski.
Wójcik: Plaszczak, Rycharski, Krawczyk - Malewski 8, Spychalski 5, Nowakowski 4, Maluchnik 4, Malandy 3, Kostrzewa 2, Ośko 2, Olszewski 2, Bąkowski 1, Kupiec 1, Malczewski, Gryz, Mazur
Kolejny mecz elblążanie zagrają 28 września o godz. 17 przed własną publicznością z Kar-Do Spójnia Gdynia.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter