Olimpia: z nieba do piekła i z powrotem

43
26.11.2017
Prawdziwą huśtawkę nastrojów zafundowali kibicom piłkarze Olimpii Elbląg w meczu z ROW 1964 Rybnik. W pierwszej połowie żółto-biało-niebiescy zdominowali rywali, potwierdzając to dwiema bramkami (Michał Kiełtyka i Anton Kolosov). Ale to, co działo się po przerwie, przejdzie do historii elbląskiego sportu. Najpierw goście strzelili trzy bramki pod rząd, a potem nastąpiła szalona pogoń żółto-biało-niebieskich. Dzięki bramkom Damian Szuprytowskiego i Rafała Lisieckiego (zdobyli po dwa gole) mecz zakończył się hokejowym wynikiem 6:3. Zobacz fotoreportaż i film z bramkami.
Piłkarski rok z punktu widzenia piłkarzy Olimpii Elbląg zakończył się w najgorszym możliwym momencie, bo w ostatnich czterech meczach podnieśli z murawy komplet 12 punktów. A dzisiejsze (26 listopada) spotkanie z ROW 1964 Rybnik było prawdziwym sprawdzianem umiejętności i psychiki żółto-biało-niebieskich.
   ROW 1964 Rybnik był rywalem dla Olimpii niewygodnym. W sierpniowym spotkaniu rybniczanie wygrali 3:1, w ubiegłym sezonie elblążanie wygrali u siebie 3:2 i zremisowali 1:1 na wyjeździe.
   Pierwsza połowa dzisiejszego meczu to zdecydowana dominacja podopiecznych Adama Borosa, który musiał oglądać spotkanie z trybun w wyniku kary, jaką założył na niego PZPN po ostatnim meczu w Legionowie. - Byłem bardzo spokojny o wynik, nawet gdy przegrywaliśmy – zapewniał nas po meczu.
   Pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. W 4. minucie spotkania Sebastian Musiolik trafił w boczną siatkę bramki Kacpra Tułowieckiego. Odpowiedź Olimpii była niemal natychmiastowa: Anton Kolosov podawał do Mateusza Szmydta, piłka po strzale pomocnika Olimpii przeleciała obok bramki. W 13. minucie rybniczanie zdołali zablokować strzał Antona Kolosova.
   Wraz z upływem czasu rosła przewaga Olimpii. Zaskoczyć bramkarza ROW-u Aleksandra Łubika próbowali Krzysztof Niburski, Mateusz Szmydt, Damian Szuprytowski. W 30. minucie dwójkową akcję przeprowadzili Michał Kiełtyka i Damian Szuprytowski. Ostatecznie obrońca Olimpii strzelił, wydawało się niegroźnie, ale piłka znalazła się w siatce. Pięć minut później Aleksander Łubik skapitulował drugi raz. Michał Ressel dośrodkowywał z lewej strony pola karnego, a Anton Kolosov z bliska dokonał formalności. Na przerwę olimpijczycy schodzili z wydawało się bezpieczną zaliczką 2:0 i nic nie zapowiadało kłopotów w drugiej części spotkania.
   Od 50 do 64 minuty elblążanie przeżyli małe trzęsienie ziemi. Najpierw sędzia pokazał żółtą kartkę Kacprowi Tułowieckiemu za interwencję w polu karnym i podyktował „jedenastkę”. Szansę na bramkę kontaktową wykorzystał Mariusz Muszalik. Dwie minuty później był już remis, kiedy to Sebastian Musiolik wykorzystał dośrodkowanie kolegi na długi słupek. W 64. minucie dośrodkowanie z prawego skrzydła wykorzystał Przemysław Brychlik i strzałem z 5. metra skierował piłkę do bramki Olimpii.
   Żółto-biało-niebieskich taki obrót wydarzeń nie załamał, ale takiego scenariusza nikt chyba w kolejnych minutach się nie spodziewał. Najpierw wynik meczu wyrównał Damian Szuprytowski, który w 72. minucie wślizgiem wykończył akcję Antona Kolosova. Potem na boisko wszedł Rafał Lisiecki, który poderwał zespół do walki, strzelając bramkę na 4:3 po akcji z Radosławem Stępniem i Damianem Szuprytowskim.
Olimpia: z nieba do piekła i z powrotem
Bramkę strzela wślizgiem Damian Szuprytowski (fot. Michał Skroboszewski)

   Licznie zgromadzona publiczność domagała się kolejnych goli, więc elblążanie poszli za ciosem. W 88. minucie Damian Szuprytowski po prawie czterdziestometrowym rajdzie pokonał Aleksandra Łubika. A w doliczonym czasie gry bardzo rozsądnie zachował się Maciej Rozumowski. Młodzieżowiec Olimpii znalazł się w dobrej sytuacji, ale zamiast strzelać, zdecydował się podać do Rafała Lisieckiego. A ten ładnym strzałem w okienko ustalił wynik tego niesamowitego spotkania.
   To było czwarte z rzędu zwycięstwo Olimpii i piąty z rzędu mecz bez porażki. Serię elblążanie będą mogli kontynuować już wiosną, kiedy w pierwszy weekend marca zmierzą się w Koszalinie z miejscową Gwardią.
   Kibiców elbląskiego zespołu ucieszy tez wynik meczu z Radomia: Siarka wygrała z Radomiakiem 2:1, a to oznacza, że Olimpia do miejsca barażowego traci tylko dwa punkty. Do trzeciej pozycji, która daje bezpośredni awans do I ligi żółto-biało-niebieskim brakuje czterech oczek. Czy podopiecznych Adama Borosa stać na walkę o awans, przekonamy się na wiosnę. Teraz czeka ich zasłużony odpoczynek.
   
   Olimpia Elbląg – ROW 1964 Rybnik 6:3 (2:0)
   
1:0 — Kiełtyka (30. min.), 2:0 — Kołosow (35 min.), 2:1 — Muszalik (50 min., karny), 2:2 — Musiolik (52. min.), 2:3 — Brychlik (64. min.), 3:3 — Szuprytowski (72 min.), 4:3 — Lisiecki (76 min.), 5:3 — Szuprytowski (88 min.), 6:3 — Lisiecki (90+3 min.)
   
   Olimpia: Tułowiecki — Kiełtyka, Lewandowski, Niburski, Wenger, Rozumowski, Ressel (89 Korkliniewski), Bojas, Kołosow (73 Lisiecki), Szmydt (64 Stępień, 84 Kurbiel), Szuprytowski
   

   Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
Sebastian Malicki

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
O w dupe, co za mecz!
KibicOE45 (2017.11.26)

info

40  
  3
Ale meczówka. Emocje niesamowite. Dzięki chłopaki.
Bożydar (2017.11.26)

info

24  
  3
Wynik jak w hokeju ! Coś pięknego . Dziekuje
(2017.11.26)

info

33  
  2
Boros to magik
(2017.11.26)
Tylko concordia
(2017.11.26)

info

13  
  34
Mały King dwa mecze pięć bramek brawo dla całej drużyny w Elblągu tylko Olimpia
(2017.11.26)

info

29  
  2
Przypomnę, że kurs LIVE na Olimpie przy wyniku 2-3 dla ROW to 11.50.Pozdrawiam tych co zarobili dzisiaj :) Boros to GENISUZ. Oby forma nie zniknęła po przerwie zimowej. ..
(2017.11.26)

info

27  
  4
Widzów na PPV - 0 (SŁOWNIE ZERO)
(2017.11.26)
Brawo Boros ., brawo cala druzyna dzieki za wspanialy spektakl
Happy (2017.11.26)

info

20  
  5
Kłamiesz synku. Ja ogladałem więc po co łzesz?
(2017.11.26)