Po zespole przyjezdnych można było oczekiwać zdecydowanej walki o każdą piłkę na pograniczu faulu. Tak też było w niedzielę, bo rywalki nie przebierały w środkach, by powstrzymać ataki gospodyń. Tylko w pierwszej połowie spotkania arbitrzy podyktowali za tego typu przewinienia sześć rzutów karnych na korzyść Startu, z których pięć Monika Pełka-Fedak wykorzystała, a w jednym nie trafiła do bramki. W elbląskich barwach wystąpiły dwie nowe zawodniczki grające dotychczas w AZS Gdańsk: bramkarka Patrycja Mikszto i leworęczna Yevheniya Knoroz. Bramkarka zadebiutowała w znakomitym stylu, bo weszła na boisko w 11 minucie, by bronić rzut karny i dokonała tego, odbijając piłkę po rzucie Sabiny Kobzar. Start wtedy prowadził 5:4, a Patrycja już została na posterunku, wykazując się dużym wyczuciem w akcjach obronnych, za co była nagradzana oklaskami przez kibiców. Przyjezdne nie poddawały się presji kibiców i konsekwentnie grały swoje, remisując 8:8 w 18. minucie pojedynku. Elblążanki zmobilizowały się w końcu pierwszej połowy, wykorzystały wykluczenia z gry za faule Mireli Kaczyńskiej i Sabiny Kobzar, i chociaż straciły na dwie minuty Alesię Mihdaliovą, wygrały tę część meczu 15:13.
Początek drugiej odsłony nie zapowiadał nerwowej końcówki meczu. W 38. minucie po dwóch trafieniach Anny Lisowskiej Start prowadził 21:16. Rywalki zredukowały tę przewagę w 45. minucie do stanu 22:20, ale ponownie elblążanki poderwały się do walki i po bramce Hanny Sądej w 47. minucie prowadziły 25:20. Wtedy trener Zdzisław Wąs wziął przysługująca mu minutę na rozmowę z zawodniczkami. Recepta była bardzo prosta, bo nakazał grać do wypracowania czystej pozycji rzutowej i to jeleniogórzanki konsekwentnie realizowały, przyspieszając równocześnie rozgrywanie piłki w ataku. Od 47. minuty przez kolejnych 8 minut przyjezdne zdobyły 6 bramek,tracąc tylko jedną i doprowadziły do remisu 26:26. Start miał szansę na prowadzenie,lecz Monika Pełka nie wykorzystała rzutu karnego, bo piłkę po jej rzucie odbiła bardzo dobrze broniąca Aleksandra Baranowska. Jednak to elblążanki po bramkach Alesi Mihdaliovej i Katarzyny Szklarczuk w 57.minucie prowadziły 28:26, ale nie potrafiły tego cennego dorobku utrzymać do końca spotkania i mecz zakończył się remisem 29:29.
[fotor]
Składy i bramki
Start: Miecznikowska, Górecka, Mikszto - Dolegało 2, Stelina 1, Pełka-Fedak 12, Sądej 4, Cekała, Tutaj 3, Lisowska 2, Szklarczuk 1, Mihdaliova 3, Knoroz 1. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 12 min.
Carlos-Astol: Baranowska, Szalek - Oleszczuk 2, Kaczyńska 3, Fursewicz 6, Dąbrowska 8, Gęga 4, Stochaj 1, Kobzar 4, Odrowska, Kocela. Trener Zdzisław Wąs. Kary 10 min.
Sędziowali: Bartosz Leszczyński i Marcin Piechota (Płock). Widzów 700.
Trenerski dwugłos
Andrzej Drużkowski, trener Startu: - Straciliśmy punkt na własne życzenie. Nie można w tak dziecinny sposób oddać prowadzenia pięcioma bramkami, a tak się, niestety, stało w tym meczu. Zawiodły czołowe dotychczas zawodniczki, co widać po ilości zdobytych przez nie bramek. Plusem jest dobre wejście do składu bramkarki Patrycji Mikszto i leworęcznej prawej rozgrywającej Yevheniyi Knoroz.
Zdzisław Wąs, trener Carlosu-Astol: - Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zdobytego punktu na trudnym terenie w Elblągu. Remis sprawiedliwie oddaje przebieg spotkania i nie krzywdzi żadnej z drużyn. Traktuję ten rezultat jako sukces, na który złożyła się ambitna gra wszystkich moich zawodniczek. Liczę, że teraz odbijemy się od dna tabeli w kolejnych meczach ekstraklasy.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter