Po pierwszej połowie meczu to Olimpia 2004 powinna schodzić do szatni prowadząc różnicą kilku goli. Niestety gospodarze marnowali doskonałe sytuacje strzeleckie. Już pierwsza akcja mogła zakończyć się bramką. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Adama Skierkowskiego i strzale głową Dawida Zielińskiego piłka trafiła w słupek. Po chwili bliski szczęścia był Kamil Graczyk, który otrzymał podanie od Kamila Kopyckiego, minął jednego z rywali i uderzył z pola karnego, niestety nad poprzeczką. Wydawało się, że gol musi w końcu paść, ale piłka za nic nie chciała wpaść do bramki gości. W 20 min. po dośrodkowaniu Graczyka strzelał z 5 metrów w słupek Kopycki. Po kolejnej dwójkowej akcji tych zawodników w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Graczyk, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i piłkę wybił obrońca przyjezdnych. Była to najlepsza okazja żółto-biało-niebieskich w pierwszej połowie. Goście przeczekali nawałnicę Olimpii 2004 i niespodziewanie zdobyli prowadzenie w doliczonym czasie gry. Kiedy wszyscy czekali już na gwizdek kończący pierwszą część meczu z lewej strony boiska dośrodkował wzdłuż bramki Dariusz Boczko, a do siatki trafił z łatwością Jakub Błażewicz. Warto nadmienić, że był to pierwszy strzał, który przyjezdni oddali w światło bramki. Po chwili sędzia zakończył pierwszą część spotkania, a kibice zgromadzeni na trybunach, zaskoczeni prowadzeniem morążan oczekiwali na walkę Olimpii 2004 o odrobienie strat.
[fotoc]
Druga część gry rozpoczęła się jednak kolejnym trafieniem dla gości. Mateusz Czorniej w 53 min. odebrał piłkę rozgrywającym ją w obronie elblążanom, po czym pognał na bramkę gospodarzy i z łatwością strzelił obok interweniującego Kamila Hrynowieckiego. Po tym golu z piłkarzy Olimpii 2004 całkowicie „zeszło powietrze”. Gospodarze nie potrafili podnieść się po straconych bramkach i w niczym nie przypominali drużyny grającej z polotem w pierwszej części spotkania. Niemoc żółto-biało-niebieskich wykorzystał kolejny raz Huragan, który w 66 min. zdobył trzeciego gola. Po dwójkowej akcji Czornieja z Błażewiczem ten drugi z łatwością po raz kolejny skierował piłkę do elbląskiej bramki.
Mecz ułożył się bardzo szczęśliwie dla przyjezdnych, którzy przetrwali trudne momenty, po czym wypunktowali rywala. Olimpia 2004 mogła i powinna rozstrzygnąć mecz w pierwszej odsłonie, ale jej piłkarze byli nieskuteczni za co zapłacili, wysoko przegrywając pojedynek 0:3.
Powiedzieli po meczu:
Stanisław Fijarczyk- Szkoda punktów, ale tak to już jest w piłce, że jak nie strzelisz bramki to za chwilę tobie strzelą. Mieliśmy swoje szanse, nie wykorzystaliśmy ich, a rywale byli skuteczniejsi.
Krzysztof Machiński (trener Huraganu)- Byliśmy bardzo cierpliwi i to nam się opłaciło. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Olimpii 2004, ale to my prowadziliśmy. W drugiej zagęściliśmy środek pola i nastawiliśmy się na kontrę. Cieszymy się ze zwycięstwa na tak trudnym terenie.
Zobacz
wyniki i
tabelę III ligi.
Olimpia 2004 – Huragan Morąg 0:3 (0:1)
Błażewicz 45, 66, Czorniej 53
Olimpia 2004: Hrynowiecki, Czerniewski, Molga, Szawara, Zieliński, Anuszek (60' Styś), Sierechan (55' Baran), Skierkowski, Kopycki (85' Śmigielski), Graczyk (73' Piotrowski), Komorowski.
Huragan: Matłoka, Lipka, Strach, Naczas A., Naczas G., Galik, Kierstan, Gagat (87' Brzuziewski), Boczko, Błażewicz (84' Żórański), Czorniej.