Sylwia Matuszczyk ma 23 lata i pochodzi z Żor. Przez kilka lat grała w Koszalinie, powoływana była do kadry narodowej, a do Elbląga trafiła w miejsce Hanny Sądej, która z kolei będzie teraz grać w Enerdze.
Początki: Zaczęłam trenować dość późno, bo w pierwszej klasie gimnazjum w Żorach. Trener zobaczył mnie jeszcze w podstawówce na zawodach jak graliśmy w piłkę ręczną i zaczął do mnie przychodzić. Ja na początku nie otwierałam, aż w końcu mnie przekonał, poszłam na testy i znalazłam się w grupie trenującej piłkę ręczną. Potem byłam w kadrze juniorek młodszych, juniorek i w sumie dzięki temu mogłam się jako tako wybić, bo mieliśmy u nas tylko I i II ligę. Po zdaniu matury wyjechałam grać i studiować do Koszalina.
Największe osiągnięcie jako piłkarki: Brązowy medal mistrzostw Polski z Koszalinem.
Mecz, który szczególnie wspominam: Raczej nie ma takiego meczu. Jestem młodą zawodniczką i ciągle myślę, że ten najlepszy mecz, który utkwi mi w pamięci, jest przede mną. Każdy następny pojedynek jest dla mnie najważniejszy, bez względu czy jest to mecz sparingowy, czy ligowy. Skupiam się na tym co tu i teraz.
Reprezentacja: Przeszłam wszystkie szczeble, od juniorki młodszej, juniorki, po młodzieżówkę. Największe osiągnięcie to było czwarte miejsce na otwartych mistrzostwach świata. Debiut w seniorskiej reprezentacji już zaliczyłam. Będę starała się aby do niej wrócić. Na paru zgrupowaniach mnie nie było, ale to też nie zależy tylko ode mnie. Mogę powiedzieć, że daje z siebie wszystko i dalej będę to robić.
Dlaczego Start: Wizja przedstawiona przez trenera mnie przekonała. Mieszanka młodości z doświadczeniem może dać coś fajnego. Chciałam spróbować, bo w Koszalinie byłam już dosyć długo i myślę, że kolejny rok nie przyniósłby mi żadnych korzyści sportowych. Jestem młodą zawodniczką, dalej chce się rozwijać i tylko zmiany oraz nowe środowisko mogą ten rozwój pobudzić. Przyszłam tu właśnie z chęcią rozwoju i zostania najlepszą obrotową na świecie.
Najmocniejsza strona Startu: Za wcześnie, żeby o tym mówić, ale jeśli jeszcze trochę popracujemy, to może być naprawdę świetny zespół, bo mamy mieszankę doświadczenia i młodości. Jeśli wszystkie będziemy ciężko pracować, to to może naprawdę zaprocentować. Jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że nam się powiedzie.
Najlepsza polska zawodniczka: Nie patrzę na piłkę ręczną pod tym kontem, bo to sport zespołowy i nie ma jednej zawodniczki na boisku. Ta szóstka, która gra to są te najlepsze i nie można zamykać się na jednostki. Nie uprawiamy sportu indywidualnego. Dlatego po meczu nie oceniam jednej zawodniczki, tylko cały zespół.
Ulubiona zawodniczka: Norweska obrotowa Heidi Loke, która kolokwialnie mówiąc jest dla mnie kotem. Dążę do tego, żeby być na podobnym poziomie, co ona.
Moja najmocniejsza strona na parkiecie: Ambicja i wola walki. Czasami nawet jak brakuje mi umiejętności, to nie odpuszczam.
Marzenie sportowe: Nieśmiało myślę, żeby kiedyś zagrać na olimpiadzie, bo to jest chyba marzenie każdego sportowca.
Sport w dzieciństwie: Zawsze byłam tym dzieckiem, które się garnęło do sportu. Na początku bawiłam się trochę w tenisa stołowego. Gdy przyszła piłka ręczna, to na nic innego nie było już czasu.
Gdybym nie została piłkarką: Uprawiałabym inny sport, bo nie potrafię usiedzieć w miejscu.
Po zakończeniu kariery: Jeszcze się nad tym nie zastanawiam. Może pójdę w kierunku zgodnym z wykształceniem.
Wykształcenie: Jestem technologiem żywności i żywienia człowieka. Pisałam pracę inżynierską o żywieniu sportowców, bo bardzo mnie to interesuje. Połączyłam przyjemne z pożytecznym.
Hobby: Książki, film, serial, żywienie sportowców.
Ksywka: Ruda albo Ru.
Trenerzy o Sylwii:[fotoc]- Kilka lat już ją znam, współpracowaliśmy podczas mojej pracy w młodzieżówce z rocznikiem '92. Od tego czasu fajnie rozwinęła się jej kariera w Koszalinie. Waleczna, doświadczona i zawsze zostawia dużo serca na boisku, a takie zawodniczki są nam potrzebne - powiedział Andrzej Niewrzawa. - Zawodniczka, która umie już bardzo dużo, miała świetne występy w ekstraklasie. Agresywna w obronie, potrafi pokazać tzw. lwi pazur oraz rzucać z trudnych pozycji. Na pewno trzeba jeszcze będzie dopracować grę z poszczególnymi zawodniczkami, szczególnie z rozegraniami, bo to taka pozycja, gdzie muszą się po prostu zgrać - dodała Justyna Stelina.
Patronem medialnym Startu jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl