Sobotni mecz derbowy rozpoczął się od ataków Olimpii, ale pierwszą groźną sytuację, po której mogła paść bramka, stworzyła Polonia. W 6. minucie meczu z rzutu wolnego z ok. 25 metrów bardzo mocno uderzył Piotr Moneta, piłka odbiła się od poprzeczki, potem od murawy na linii bramkowej obok zdezorientowanego, próbującego interweniować Hyza i wyszła w pole. W zasadzie na boisku aż do 38. minuty działo się niewiele ciekawego. Wtedy to w polu karnym sfaulowany został przez jednego z zawodników Polonii szarżujący Bogusław Lizak i sędzia bez wahania podyktował rzut karny dla Olimpii. Niestety jak nowicjusz zachował się wykonujący jedenastkę Rafał Lepka, który strzelił lekko i sygnalizowanie, co pozwoliło Mickiewiczowi (do ostatniego czwartku bramkarzowi Olimpii) na obronę strzału swojego niedawnego kolegi z drużyny. Niewykorzystana stuprocentowa okazja, spowodowała, że z piłkarzy Olimpii jakby uszło powietrze, natomiast goście zwietrzyli szansę na sprawienie niespodzianki i ruszyli do śmielszych ataków. Przyniosło to oczekiwany przez nich efekt już w doliczonym czasie pierwszej połowy. Znów z rzutu wolnego groźnie uderzył Moneta, błąd popełnił Hyz, który "wypluł" piłkę wprost pod nogi napastnika Polonii Andrusewicza, a ten nie miał już problemów z umieszczeniem jej w bramce nad rozpaczliwie interweniującym goalkeeperem Olimpii. W chwilę po tej akcji sędzia gwizdnął na przerwę.
Po wznowieniu gry Olimpia natychmiast ruszyła do frontalnych ataków, co dość szybko przyniosło efekt. Po jednym z dośrodkowań w pole karne najprzytomniej zachował się Lizak, który po wymanewrowaniu Mickiewicza skierował piłkę do bramki gości. Wynik 1:1 nie satysfakcjonował oczywiście żółto-biało-niebieskich, ale nie potrafili oni mimo zdecydowanej przewagi do końca meczu (przez ostatnie 10 minut trwało wręcz oblężenie pasłęckiej bramki, m.in. 16 rzutów rożnych w całym spotkaniu) po raz drugi pokonać dobrze spisującego się w tym meczu bramkarza Polonii Pasłęk. W doskonałej sytuacji przestrzelił znów Lepka, który z 5 metrów przeniósł piłkę nad pustą bramką gości. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że również przyjezdni po jednej z kontr, w 75. minucie mogli objąć prowadzenia, ale stu procentową sytuację zmarnowali do spółki Siemaszko z Borysiewiczem.
Wynik do końca meczu nie uległ już zmianie. To bardziej Olimpia straciła dwa punkty, niż Polonia zdobyła jeden. Brawa należą się niechcianym w Elblągu Augustynowiczowi, Monecie i w szczególności Mickiewiczowi - najlepszym zawodnikom pasłęckiej jedenastki w sobotnim pojedynku. Chciałoby się wierzyć w to, że za tydzień Polonia w meczu z Jeziorakiem w Pasłęku zagra z takim samym poświęceniem i zaangażowaniem jak przeciw Olimpii. Na pewno podopiecznych Lecha Strembskiego stać na to.
PKS Olimpia - Polonia Pasłęk 1:1 (0:1)
0:1 - Andrusewicz (45+2),
1:1 - Lizak (52.)
Olimpia: Hyz - Łojek, Chrzonowski, Widzicki, Sambor, Wiśniewski (70. Nadolny), Gut (70. Wiercioch), Ciesielski, Szweda, Lepka (85. Bykowski), Lizak.
Polonia: Mickiewicz - Tomaszewski, Moneta, Augustynowicz, Dłużniewski, Wołczecki (46. Dąbrowski), Borysiewicz, Baran, Licznerski, Siemaszko, Andrusewicz.
Komplet wyników 16. kolejki: MKS Korsze - Tęcza Biskupiec 3:2 (2:0), Victoria Bartoszyce - Ewingi Zalewo 2:1 (2:1), Zamek Kurzętnik - Granica Kętrzyn 3:3 (0:1), Warmiak Łukta - Motor Lubawa 1:3 (0:3), Rominta Gołdap - Orlęta Reszel 3:1 (2:1), Olimpia Elbląg - Polonia Pasłęk 1:1 (0:1), Jeziorak Iława - Start Działdowo 1:0 (0:0), Mazur Ełk - Mrągovia Mrągowo 0:0, Sokół Ostróda - Huragan Morąg 0:1 (0:0).
Zobacz tabele