W sobotnim meczu pomarańczowo-czarni mieli momentami przygniatającą przewagę. Dość powiedzieć, że w pierwszej części gry piłkarze MKS-u nie oddali żadnego strzału na bramkę miejscowych. Concordia zdobyła prowadzenie w 22 min.. Na strzał z dystansu zdecydował się Mateusz Szmydt. Piłka odbiła się od obrońcy gości i trafiła jeszcze raz pod nogi napastnika z Krakusa, a ten strzałem w długi róg z 15 metrów trafił do siatki. Ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik na dziesięć minut przed przerwą, ale po prostopadłym podaniu Tomasza Wierciocha strzelił minimalnie obok słupka.
[fotoc]
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy gospodarze mogli zdobyć drugiego gola. Po dośrodkowaniu Szmydta strzelał z 8 metrów Daniel Ciesielski, ale bramkarz gości instynktownie obronił. W 56 min. był już bezradny. Piłkę wrzucił w pole karne Sebastian Gryka, a Szmydt z bliskiej odległości dopełnił formalności. W 64 min. meczu swoją piętnastą bramkę w sezonie zdobył Łukasz Nadolny. Rzut rożny wykonywał Ciesielski, a napastnik pomarańczowo-czarnych pokonał golkipera MKS-u uderzając piłkę głową. W końcówce spotkania elblążanie jeszcze podwyższyli prowadzenie. Swoją trzecią bramkę w tym spotkaniu zdobył Szmydt, który wykorzystał dośrodkowanie Gryki i ustalił wynik meczu na 4:0.
Concordia zdobyła bardzo ważne punkty i awansowała po sobotnich pojedynkach na trzecie miejsce w tabeli. W najbliższej kolejce pomarańczowo-czarni zagrają w Olecku z ostatnią drużyną w tabeli Czarnymi. - Było to nasze czwarte z rzędu zwycięstwo. Zwycięską passę będziemy chcieli podtrzymać jak najdłużej. Jestem zadowolony z dobrej, kolektywnej gry. Byliśmy dzisiaj zdecydowanie lepszym zespołem- powiedział po meczu Adam Boros, trener Concordii.
Zobacz
wyniki i
tabelę III ligi.
Concordia Elbląg – MKS Korsze 4:0 (1:0)
Szmydt 22, 56, 78, Nadolny 64
Concordia: Kopka, Masztaler, Sadowski, Sambor, Bogdanowicz, Wiercioch, Florek, Ciesielski (80' Kołodko), Szmydt (80' Drewek), Nadolny (85' Tomczyk), Gryka