Katarzyna Szklarczuk zadebiutowała w ekstraklasie 7 września 1991 roku w wygranym przez Start 25:19 meczu z Sośnicą Gliwice. W premierze swoich występów w ekstraklasie rzuciła pierwszą bramkę. Lata treningów, zgrupowań nie przeszkodziły piłkarce w założeniu rodziny, w reprezentowaniu barw Polski w roku 1997 na Mistrzostwach Świata w Niemczech, na których z drużyną zajęła siódme miejsce. Przez całą sportową karierę jest związana z jednym klubem. Kiedy w maju ub. roku ogłosiła, że kończy definitywnie karierę sportową, wielu sympatyków jej talentu nie wyobrażało sobie drużyny bez sympatycznej i dyrygującej poczynaniami koleżanek Katarzyny Szklarczuk. Przed obecnym sezonem sytuacja kadrowa w elbląskim Starcie była tragiczna, a rezygnacja z gry Pani Kasi oznaczała nawet pożegnanie Elbląga z kobiecą ekstraklasą. O zmianę decyzji i powrót do treningów poprosił zawodniczkę trener Andrzej Drużkowski.
O tym jak ważną dla klubu decyzję podjęła wówczas Szklarczuk, nie trzeba nikogo dzisiaj przekonywać. Pomimo upływu lat jest nadal czołową zawodniczką w Starcie. Po pierwszej rundzie nowego sezonu została wybrana do siódemki gwiazd polskiej ekstraklasy. W rankingu 20 najlepszych snajperek ligi po ostatnim meczu, w którym zdobyła 8 bramek, z dorobkiem 63 celnych trafień zajmuje 12 lokatę.
Mecz ze Zgodą dla Katarzyny Szklarczuk zapisze się na stałe w pamięci. W 48 min, tego pojedynku piłkarka pokonała rzutem z karnego bramkarkę Zgody i zdobyła 1600. bramkę w ekstraklasie dla Startu. Gratulując, dziękujemy w imieniu kibiców za wszystko, co zrobiła dla elbląskiej piłki ręcznej. Życzymy zdrowia i czekamy… na kolejną setkę bramek w wykonaniu Katarzyny Szklarczuk.
Andrzej Minkiewicz - Telewizja Elbląska
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter