- Jednak w tym roku wiosenna aura nie sprzyjała pszczelim rodzinom – zaznacza Badeński. – Tak to bywa w przyrodzie. Ja mówię zatroskanym pszczelarzom, że to nie fabryka śrubek, tylko zakład pracy pod gołym niebem. Przyroda jest nieprzewidywalna i my musimy dostosować się do warunków jakie nam dyktuje. Już wiadomo, że w tym roku nie będzie korzystnych ilościowo zbiorów miodu. Poza tym wystąpiły anomalia, bo miody mają ciemną barwę. Powodem pozyskiwanie przez pszczoły spadzi. Spadź, która dzięki mszycom powstaje na drzewach, liściach, nawet roślinach uprawnych, była zbierana przez pszczoły i przynoszona do uli. To spowodowało, że tegoroczne miody lipowe, które powinny mieć barwę od jasno słomkowej do żółtej, są ciemniejsze. I tak będzie w całym rejonie naszego działania, który obejmuje tereny byłego województwa elbląskiego. W Rejonowym Związku Pszczelarzy zrzeszamy 400 producentów miodu, a jest jeszcze 200 nie zrzeszonych, mających po kilka pni na działkach lub przy gospodarstwach rolnych. Wszyscy stanowią o przyszłości pszczelarstwa, ale bez pomocy państwa będzie bardzo trudno utrzymać kondycję naszego pszczelarstwa, które ma wiodącą rolę w zapylaniu roślin. Moim zdaniem, sztucznie modyfikowana roślinność, odbije się na zdrowiu społeczeństw. Dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakie będą tego konsekwencje. Może w przyszłości trzeba będzie postawić na pszczoły, aby powrócić do tego co należy do natury. Oby nie było za późno – podkreśla Waldemar Badeński.
[fotor]
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter