Wybuduję sobie scenę (Młodzi zdolni, odcinek 7)

2
26.09.2015
19-letni Paweł Marchel na początku występował tylko przed domownikami. Gdy odważył pokazać się szerszej publiczności, od razu podbił serca jury i… koleżanek. To kolejny osoba, którą prezentujemy w cyklu "Młodzi zdolni".
Anna Kaniewska: - Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
   Paweł Marchel: - Śpiewam od zawsze, ale na początku robiłem to tylko w domu. Wiadomo, wstydziłem się. Jak byłem w trzeciej klasie gimnazjum, uczyła mnie pani Izabela Świerżewska. Pewnego razu razem z klasą mieliśmy zaśpiewać piosenkę "Hallelujah". Śpiewamy, śpiewamy i ona mówi, że słyszy jakiś fajny, niski, męski głos. I zapytała, kto tak śpiewa. Okazało się, że to byłem ja (śmiech). Później musiałem zaśpiewać to sam przed całą klasą. Nie miałem nic do stracenia, a wiele do zyskania. Tak to się zaczęło. Potem poszedłem do I LO i tam uczyła mnie ta sama nauczycielka. Było 65-lecie szkoły i festiwal talentów, na którym zdobyłem pierwsze miejsce. Jurorem był pan Wojciech Karpiński. Kilka dni później przyszedł do mnie do szkoły i zabrał mnie na zajęcia do MDK-u do Katarzyna Panicz. Od tamtej pory uczę się u niej.
   
   - Na Święcie Chleba zaśpiewałeś piosenkę "New York", a na Festiwalu Piosenki Wartościowej wykonałeś utwór "Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę". Repertuar Franka Sinatry i Wojciecha Młynarskiego to zupełnie inne gatunki muzyczne...
   - Rzeczywiście mój repertuar jest zróżnicowany. Dostosowuje go do okazji i publiczności. Czuję się równie dobrze w musicalowych utworach oraz w piosence aktorskiej.
   
   - A jakiej muzyki słuchasz na co dzień?
   - Bardzo lubię muzykę rozrywkową. Gdybym miał ograniczyć się do jednego stylu, to właśnie taką muzyką bym się zajmował. Na scenie lubię energię, pirotechnikę, taniec, dzikość.
   
   - Masz swoich ulubionych artystów, piosenkarzy, którzy Ci imponują?

   - Może wszystkich zaskoczę, ale jeśli chodzi o polskich artystów, to najbardziej imponuje mi Doda. Ona robi prawdziwe show. Jest jedyną polską artystką, która nie przykleja się do statywu, ale próbuje więcej pokazać. Jej koncerty są świetne i pod tym względem bardzo ją lubię. Poza tym lubię jeszcze Budkę Suflera, Lady Punk, Perfekt. Maryla Rodowicz jest ikoną i klasą samą w sobie.
   
   - W tym roku pisałeś maturę. Co zamierzasz robić dalej w swoim życiu?
   - Próbowałem dostać się w tym roku do szkoły teatralnej. Nie udało się, więc idę na "studia alternatywne". To na pewno nie są studia moich marzeń. Nie myślałem od zawsze: "Łał, Politechnika Gdańska i budownictwo, to chcę studiować, bo to kocham". Mam nadzieję, że moje losy się tak potoczą, że z muzyką zawsze będę związany. Nie mówię, że idę na te studia z przymusu. Jest to kierunek, który mi odpowiada. Może zbuduję sobie scenę (śmiech).
   
   - Na początku naszej rozmowy powiedziałeś, że od trzech lat uczysz się u Katarzyny Panicz. Przed Tobą studia w innym mieście. Będziesz kontynuował naukę śpiewu w Elblągu?
   - Jest pewien problem, bo będę przez cały tydzień w Gdańsku. Mam nadzieję, że znajdzie się czas, żeby tutaj przyjeżdżać i ćwiczyć. Chciałbym utrzymywać kontakt z tym zespołem "Now", bo to mój drugi dom.
   
   - Myślisz, że młodzi elblążanie są osobami aktywnymi?

   - Spotykam wiele młodych osób i moim zdaniem jak najbardziej korzystają z możliwości, jakie daje im Elbląg. Uważam, że nasze miasto na scenie muzycznej odnosi duże sukcesy i trzeba się tym chwalić.
   
   - A jakbyś zachęcił osoby, które boją się szukać swoich zainteresować, aby zaczęły się realizować?
   - Na pewno jest dużo osób, które robią coś po cichu, prywatnie, w domu. Idąc np. do MDK-u, każdy ma możliwość pokazania tego, co robi, innym ludziom. I chyba o to chodzi, żeby artysta prezentował swój talent innym. Wtedy można liczyć na sukces.
   
   - Co było Twoim największym artystycznym sukcesem?
   - "Czy to jest kochanie?" to był mój największy festiwal i największy sukces. Byłem też w Tomaszowie Mazowieckim, lecz tam nie było żadnych sukcesów. Na festiwal "Czy to jest kochanie?" trzeba nagrać piosenkę i tak wyglądają eliminacje. Zaśpiewałem "Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę" i "Motorek" Marka Grechuty. W ogóle piosenkę "Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę" wykonywałem bardzo często i z tą piosenką udało mi się coś zdobyć.
   
   - Dlaczego akurat tę piosenkę wybrałeś?
   - Po festiwalu "Czy to jest kochanie?" odbyły się konsultacje z jurorami. Powiedzieli mi, że ta piosenka mi pasuje i taki repertuar powinienem wykonywać. Miałem tę piosenkę zrobioną, wyćwiczoną. 
Wybuduję sobie scenę (Młodzi zdolni, odcinek 7)
Lubię teatr, musicale, ale to nie jest to. Od zawsze marzyłem żeby stać na scenie, ze mną tancerze. Prawdziwe show - mówi Paweł (fot. Anna Dembińska)

   
   - I po tak licznych wykonaniach tej piosenki, dziewczyny były dla Ciebie dobre na wiosnę?
   - Były dobre, oj były (śmiech). Zdecydowanie pomogła mi ta piosenka. Zarówno na scenie jak i w życiu prywatnym. Wyprosiłem sobie tę sympatię u dziewczyn (śmiech).
   
   - Jakie masz marzenia?
   - Scena i kariera solowa! Lubię teatr, musicale, ale to nie jest to. Od zawsze marzyłem żeby stać na scenie, ze mną tancerze. Prawdziwe show.
   
   - Najbliżsi wspierają Cię w Twoich muzycznych działaniach?
   - Tak, zdecydowanie. Mam szczęście. Cała moja rodzinka mnie dopinguje. Wspierają mnie również finansowo. Nigdy nie było żadnego problemu. Zawsze po każdym występie rodzice, wujkowie i ciocie informują, że było super i że są dumni. To jest bardzo miłe!
   
   - A rówieśnicy jak reagują na Twoje śpiewanie?
   - Pojawiają się na moich występach a to jest dla mnie bardzo duże wsparcie. Inaczej śpiewa się, gdy widzi się znajomą twarz.
   
   Przy wywiadzie prezentujemy nagranie z występu Pawła podczas II Open Gdynia.
   
   
Rozmawiała Anna Kaniewska

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

przeczytalem "pawel marchew". hehe.
morszczuk (2015.09.26)

info

4  
  1
Super Paweł, powodzenia
tymlepiej (2015.09.26)

info

3  
  1