Wszystko zrobił SAM, czyli w poszukiwaniu auta pradziadka

15
01.03.2015
Wszystko zrobił SAM, czyli w poszukiwaniu auta pradziadka
Czy ktoś zna historię tego auta, skonstruowanego przez Mieczysława Trzeciaka? (fot. archwium rodzinne)
Nie miał żadnego wykształcenia technicznego, ale w latach 50. rozpoczął pracę nad budową własnego auta. Miał proste założenie – skonstruować samochód od postaw, bez korzystania z gotowych elementów. Udało się - samochód Mieczysława Trzeciaka pojechał w świat... Dzisiaj szuka go prawnuk konstruktora. Może ktoś coś wie na ten temat?
Mieczysław Trzeciak urodził się w roku 1910 na Litwie. Po wojnie wraz z rodziną zamieszał na stałe w Ornecie. Przez ponad trzydzieści lat pracował w miejskich wodociągach. Nie lubił marnować czasu - rzeźbił, malował, zajmował się mechaniką. Chciał stworzyć własne auto. Bez korzystania z podwozia, nadwozia, napędu i jego modyfikacji. W motoryzacji auta, motocykle, sprzęty rolnicze, wykonane samodzielnie nazywane są SAM-ami.
   
   Samochód budował w kuchni
   
Mieczysław nie miał gdzie „dłubać” przy swoim SAM-ie. Garaż miał zagracony kultowymi motocyklami: Harley-Davidson, BMW, NSU, BSA. Do BSA zrobił boczny wózek z baku paliwa od niemieckiego samolotu. Wszystkie pojazdy, które kupował, nie nadawały się do jazdy. On im przywracał życie.
   Zawsze musiał coś naprawić, dokupić. W powojennej Polsce o wszystko było trudno, robota ciężej szła, bo części brakowało i z pieniędzmi było krucho. Ostatecznie poprosił żonę o „oddanie” kuchni. Kuchnia na szczęście miała dwa wejścia, więc z przemieszczaniem się nie było większego problemu. I tak dzień w dzień przez trzy lata powstawał SAM. Mieczysławowi pomagali koledzy, liczna grupa mechaników- amatorów. Malowanie także odbyło się w kuchni. Odpowiednio przygotowany słoik z dwiema rurkami służył za pistolet. Jedna rurka była dyszą. Sprężone powietrze pochodziło z jakiegoś amatorskiego kompresora. Próby "pistoletu” robili na drzwiach, niechcący zamalowali jedną ścianę. Drugą i tak musieli wyburzyć. Trzeba było jakoś wyciągnąć auto, więc zdjęli mu koła i ramę przedniej szyby. Znieśli po schodach, mimo że auto było niewielkie, dopasowane do niskiego Mieczysława. Na początku samochód był czerwono-wiśniowy, następnie szary i srebrny. Wszystko zależało od farby, jaką zdobył konstruktor.
Wszystko zrobił SAM, czyli w poszukiwaniu auta pradziadka
Mieczysław Trzeciak był zdolnym konstruktorem samoukiem (fot. archiwum rodzinne)

   
   Dziadek i dzieło warte pamięci
   
Pod koniec lat 50. SAM wziął udział w konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwa Komunikacyjne przy współudziale redakcji tygodników „Motor” i „Przekrój”. Kilka lat później Mieczysław sprzedał auto osobie z okolic Warszawy. Zmarł w 1992 roku. Rodzina nie posiada jakichkolwiek dokumentów, więc trudno ustalić dalsze losy SAM-a. Trudno go także odszukać. Doskonale wie o tym Grzegorz Naszkierski, prawnuk pana Mieczysława, który założył stronę w Internecie na temat poszukiwań auta.
   - Jak wyglądają poszukiwania? Skupiam się na przeszukiwaniu sieci w poszukiwaniu zdjęć starych aut, opuszczonych kolekcji zabytkowych pojazdów, wypytuję członków rodziny o szczegóły i tę część uważam za zakończoną. Próbuję dojść do ludzi, którzy pamiętają auto ze swoich dziecięcych lat – opowiada prawnuk konstruktora. - Dlaczego to robię? Z kilku względów. Przede wszystkim zależy mi na odnalezieniu auta, choć zdaję sobie sprawę, że jest to prawie niemożliwe, lub chociaż jego fragmentu, a także jego zdjęć, klatek filmowych. Chciałbym poznać dalsze losy auta. Poza tym z opowieści rodzinnych wiem, że mój pradziadek był świetnym człowiekiem, na pewno wartym pamięci..., tak jak i jego dzieło. Myślę, że historia tego auta zasługuje na opublikowanie. Środowisko motoryzacyjne jest karmione zewsząd komercyjnymi programami telewizyjnymi, w których to "najlepsze warsztaty na świecie" robią niesamowite rzeczy, budując auta niemal od podstaw. Chcę pokazać, że ludzie w naszym kraju, w tym mój pradziadek, robili dużo więcej, mając do dyspozycji nieporównywalnie mniejsze zaplecze techniczne – dodaje Grzegorz Naszkierski.
Anna Kaniewska

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Po przeczytaniu artykułu, dopiero dowiedziałem się o tym aucie, mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy coś wiedzą i odezwa się, życzę powodzenia
automen (2015.03.01)

info

11  
  0
super sprawa kolego zycze Ci powodzenia w poszukiwaniach lecz gdybys chciał go odbudowac to sluze pomocą bo to nakreca i ten artykul rozbudzi w niejednym chec zbudowaniua czegos samemu pozdro
kulik11111 (2015.03.01)

info

6  
  2
Dziadek szlachetny i mądry człowiek ale wnuk szuka kasy i spadku tanim kosztem nie mając nic wspólnego z ideą pojazdu
teoretyk (2015.03.01)

info

7  
  22
Teoretyk, nie mierz innych swoją miarą, nie każdy jest tak interesowny, jak Ty. A panu Grzegorzowi życzę owocnych poszukiwań :-)
(2015.03.01)

info

9  
  2
Witam! Fajny projekt, zawsze należy szukać prawdy o przodkach maże czegoś będziesz mógł sie dowiedzieć w:. Muzeum Motoryzacji i Techniki Warszawska 21 05-805 Otrębusy Polska Pozdrawiam Tomasz Rooney
(2015.03.01)

info

3  
  0
Pani Aniu gratuluję artykułu, lecz jako człowiek piszący dla mas, wykształcony, powinna Pani wiedzieć, że rurka jest rodzaju żeńskiego! W związku z tym, piszemy " słoik z DWIEMA rurkami"
Po-szkole-zawodowej (2015.03.01)

info

5  
  2
Na początek może popytać u Korkucia?
seba_zatorze (2015.03.01)

info

2  
  2
Ludzie kreatywni byli kiedyś niszczeni i obecnie także. np. Roman Kluska - Optimus.
abco (2015.03.01)

info

1  
  2
Jak ten Mieczysław był "165-metrowy", to chyba nie taki niski xD
Glue (2015.03.02)
165 metrowy !!! dobre
exhaustor (2015.03.02)