Umiem dobrze gospodarować czasem (Elblążanie z pasją, odc. 11)

3
26.10.2014
Umiem dobrze gospodarować czasem (Elblążanie z pasją, odc. 11)
Podczas wrześniowych mistrzostw świata w szachach w Durbanie w RPA - z prawej (fot. nadesłana)
Ma zaledwie dziesięć lat i wiele sportowych sukcesów na swoim koncie. W tym roku podczas mistrzostw Polski we Wrocławiu zdobyła dwa złote medale w szachach szybkich i błyskawicznych, czwarte miejsce podczas mistrzostw Polski w Jastrzębiej Górze, pokonała wiele rywalek podczas mistrzostw świata w RPA, zajmując ostatecznie 23. miejsce. Szachom poświęca trzy godziny dziennie, ale ma też czas na spotkania z przyjaciółmi i rozrywkę. O swojej największej pasji – szachach rozmawiamy z Lidią Czarnecką.
Dominika Kiejdo: - We wrześniu prawie dwa tygodnie spędziłaś w Durbanie w RPA, gdzie wywalczyłaś 23. miejsce w swojej kategorii wiekowej podczas mistrzostw świata w szachach. Wiem, że był to dla ciebie czas bardzo ciężkiej pracy. Jakie wrażenia przywiozłaś?
   Lidia Czarnecka: - Przywiozłam bardzo fajne wrażenia. Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu. Fakt, że na 68. zawodników zajęłam 23. miejsce, to dla mnie bardzo ważna rzecz. Przegrałam z trzema Chinkami, trzy razy zremisowałam i pięć razy wygrałam.
   
   - A kto został ostatecznym zwycięzcą w twojej kategorii?

   - Dziewczynka z Indii.
   
   - Czas w RPA spędziłaś bardzo intensywnie. Musiałaś być skoncentrowana na grze. A może udało Ci się jednak coś zobaczyć?

   - Raz byłam w oceanarium, chyba największym na świecie. Nie mogłam za dużo wychodzić. Mieszkaliśmy w bardzo niebezpiecznej dzielnicy czarnych. Wszędzie widziałam ochroniarzy w czarnych strojach z naładowanymi rewolwerami.
   
   - Twoja mama powiedziała mi, że przyjechałaś z RPA trochę wystraszona i zmęczona. Na pewno to nie lada wysiłek dla dziesięcioletniej dziewczynki, która przez prawie dwa tygodnie dzień w dzień przez kilka godzin musiała być skupiona na grze. Dla tak energicznej osoby, jak ty było to z pewnością spore wyzwanie. A jak wspominasz długi lot do RPA? Lubisz latać?

   - Bardzo. To nie był mój pierwszy lot. Za to pierwszy dla mojego trenera, pana Mariusza Ściwiarskiego.
   
   - I jak przeżył lot?

   - Najpierw było zdziwienie. Potem było fajowsko. Nie bał się. A mnie uszy bolały.
   
   - Jak często trenujesz?

   - Raz w tygodniu trenuję z moim trenerem. Poza tym ćwiczę sama dwie-trzy godziny dziennie. Wolne mam tylko w niedzielę.
   
   - Masz czas na inne zajęcia? Na kolegów i koleżanki?

   - Oczywiście. Uwielbiam lodowisko, lubię biegać, skakać, jeździć na rowerze, na deskorolce dwukołowej i wiele innych rzeczy.
   
   - Kiedy znajdujesz na to czas?

   - Zawsze jest na to czas. Trzeba po prostu dobrze nim gospodarować. I to samo wychodzi.
   
   - Jakie są twoje ulubione przedmioty szkolne?
   - Matematyka, język polski, informatyka, plastyka, technika, muzyka.
   
   - Szachy pomagają ci w uczeniu?

   - Pewnie. Szczególnie w matematyce, w liczeniu. Nie mam z tym wcale problemów. Dzięki szachom łatwiej jest mi się skoncentrować. Pomagają mi też w języku polskim. Niektóre dzieci na przykład muszą kilka razy przeczytać tekst, by go zrozumieć i zapamiętać niektóre informacje, a mi wystarczy, jak przeczytam go tylko raz. Nie jestem najlepsza w klasie, ale daję radę i jestem wzorową uczennicą.
   
   - Nie musisz więc pewnie poświęcać wiele czasu na naukę…

   - Uczę się głównie z lekcji. Dzięki szachom nie muszę dużo uczyć się w domu.
   
   - A jak zaczęła się twoja przygoda z szachami?

   - W przedszkolu. Były tam dodatkowe zajęcia z szachów. Niewiele dzieci się nimi interesowało, tylko wolało się bawić. Tylko ja tak naprawdę najwięcej wkładałam w to siły i energii. I chciałam się dalej rozwijać. Najpierw grałam z tatą i płakałam, bo tata mnie zawsze ogrywał. A potem to tata miał ochotę płakać, bo ciągle go ogrywałam.
   
   - Jakie są twoje kolejne szachowe plany?

   - W przyszłym roku planuję pojechać na kolejne mistrzostwa Polski.
   
   - Jakiś czas temu złożyłaś wizytę prezydentowi Elbląga…

   - Było to jeszcze przed mistrzostwami świata. Podczas uroczystej gali sportowców, na której zostałam nagrodzona, pan prezydent zaprosił mnie do siebie. Podszedł wtedy do mnie i powiedział, by „pani Lidia Czarnecka odwiedziła łaskawie pana prezydenta”. A ja mu wtedy powiedziałam: „A może Pan przyjdzie do mnie do domu?” I wszyscy wybuchli śmiechem.
   
   - Podobno miałaś pojechać na mistrzostwa Europy do Gruzji?

   - Te mistrzostwa właśnie teraz trwają. Bardzo chciałam na nich być, ale nie udało się zdobyć odpowiedniej kwoty pieniędzy.
   
dk

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Takie wywiady przywracają wiarę w młode pokolenie :)
PolskiAnarchista (2014.10.26)

info

7  
  1
gratulacje Lidzia pozdrawiam p. Ania z przedszkola
(2014.10.26)

info

5  
  0
Szacunek wielki :) Oby tak dalej! Powodzenia!
AspartamE951 (2014.10.28)

info

1  
  0