Tu chodzi o wolność kobiet

103
17.01.2018
Tu chodzi o wolność kobiet
Protestujący zebrali się na ul. Czerwonego Krzyża (fot. Michał Skroboszewski)
W całym kraju kobiety oraz mężczyźni wyszli na ulice, by pokazać swój sprzeciw wobec zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Protesty odbywały się w Warszawie, Trójmieście, Szczecinie, ale i w Sieradzu czy Hajnówce. Miały one również zamanifestować rozczarowanie postawą opozycji parlamentarnej wobec głosowania nad obywatelskim projektem Ratujmy Kobiety. Protest odbył się także w Elblągu.
Projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, autorstwa Komitetu Ratujmy Kobiety 2017, zakłada liberalizację prawa obowiązującego od lat 90. Według jego założeń aborcja miałaby być dostępna na żądanie do 12. tygodnia ciąży. Po tym czasie byłaby dopuszczalna w trzech przypadkach: jeśli ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety, w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, np. gwałtu (pod tymi warunkami jest możliwa obecnie).
   Projekt kładzie również nacisk na przywrócenie antykoncepcji awaryjnej, rzetelną edukację seksualną, dostosowaną do wieku, swobodny dostęp do antykoncepcji, gwarancję kompleksowej opieki medycznej dla kobiet w ciąży.
   Jest również odpowiedzią na inny projekt – "Zatrzymaj aborcję" – przygotowany przez fundację "Życie i rodzina". Zakazuje on aborcji ze względu na trwałe upośledzenie lub śmiertelną chorobę płodu.
   W ubiegłym tygodniu projekt Ratujmy Kobiety został odrzucony, bo politycy sejmowej opozycji – Platformy Obywatelskiej oraz Nowoczesnej – nie wzięli udziału w głosowaniu nad skierowaniem go do dalszych prac. W tej grupie znalazła się Elżbieta Gelert, posłanka PO z Elbląga.
   "(...) Podczas ostatniej kampanii wyborczej złożyłam moim wyborcom obietnicę, że będę broniła kompromisu aborcyjnego" – tak tłumaczy swoją decyzję we wpisie zamieszczonym na swojej stronie w mediach społecznościowych. - "(...)Platforma Obywatelska zawsze pozostawiała wolność sumienia swoim posłom w sprawach światopoglądowych. Wczoraj [wpis zamieszczono 11 stycznia - red.] nie wzięłam udziału w głosowaniu zarówno za zaostrzeniem, jak też za liberalizacją prawa aborcyjnego. Nie uważam, żeby w obecnej kadencji Sejmu, gdy PiS ma większość, jakiekolwiek zmiany poza radykalizacją prawa, mogły wejść w życie".
   To wszystko sprawiło, że w środę (17 stycznia) na ulicach wielu miast, w kraju i za granicą, odbyły się protesty w obronie praw kobiet. Tak było również i w Elblągu.
   - Ubiegłotygodniowe zachowanie w Sejmie pokazało bardzo dobitnie, że nie ma opozycji w polskim parlamencie. Mamy układ PO-PiS i w zasadzie nic więcej – tak skomentował zachowanie opozycji Robert Koliński, przedstawiciel partii Razem, współorganizator elbląskiego protestu. - Opozycja po prostu dała ciała, stchórzyła zarówno przed pomysłami rządowymi, jak i przed, przede wszystkim, swoimi własnymi wyborczyniami, obywatelkami. Głosy wielu kobiet w poprzednich wyborach zostały oddane czy to na PO, czy na Nowoczesną, właśnie z tą myślą, że te ugrupowania będą broniły praw kobiet.
   Jak mówił Koliński "opozycja potrafi tylko rozczarowywać i nie chce wchodzić w konflikt z Kościołem".
   - Dwa dni temu dziennikarze warszawscy wyśledzili, że powodem, dla którego część posłów opozycji postanowiła wyjść z tego głosowania było to, że biura poselskie PO zostały odwiedzone przez proboszczów. Powiedzieli oni wprost i wyraźnie, że jeżeli chcą - ci posłowie - aby katolicy czy zwolennicy polskiego Kościoła na nich zagłosowali w następnych wyborach, to mają ten projekt, brzydko mówiąc, "uwalić". I oni to zrobili – kontynuował działacz partii Razem. - To skandal, jesteśmy zawiedzeni. I mówię to nie tylko w imieniu swojego ugrupowania, ale i całej lewicy.
   I dodał, że obecnie "opozycja jest poza parlamentem".
   - To my jesteśmy tu dziś na ulicach, na ulicach w całej Polsce. To my jesteśmy opozycją, a nie ci panowie i panie, którzy zrobili Polkom takie świństwo w ostatnim tygodniu w parlamencie – dodał Koliński.
   Przy ul. Czerwonego Krzyża protestowało kilkanaście osób (nie licząc organizatorów oraz mediów). Pojawiły się również transparenty m.in. z takimi hasłami jak "Aborcyjny kompromis zabija" czy "Rząd plus parlamentarna opozycja anty kobieca koalicja".
   - Chodzi o wolność kobiet, żeby mogły stanowić o sobie i o tym, jak układać swoje życie – mówiła Barbara Olechnowicz, uczestniczka środowego (17 stycznia) protestu. - Jesteśmy tu po to, żeby znów pokazać, że nam to przeszkadza, że decyduje się o nas, bez nas.
mw

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
PO stoi za wami murem :D
:))))))))))))))))))))))) (2018.01.17)

info

44  
  6
i Nowoczesna
(2018.01.17)

info

38  
  5
Gdybyście decydowały tylko o sobie to pal licho. A tu jeszcze wchodzi w grę ktoś inny, drugi człowiek. Co z nim? On nie może decydować o sobie a pewnie nikt nie chciałby wylądować w koszu do utylizacji
(2018.01.17)

info

47  
  24
Ale pikieta.. Kilka osób na krzyż: - panie w starszym wieku - panowie w starszym wieku - młodzież "grzebiąca" w telefonach. Niektórzy to chyba nawet nie wiedzieli przeciw czemu "demonstrują".
Przechodzień (2018.01.17)
Ten drugi człowiek to ojciec . On też popiera
GDZIE TA WOLNOŚĆ ??? (2018.01.17)

info

17  
  5
Aborcja jak zastawka w sercu . Powinna być legalna i opłacana z moich podatków !!! Łapy precz od łon Polek
Za za za !!! (2018.01.17)

info

22  
  45
A co z tymi małymi, bezbronnymi kobietkami, które czekają w brzuszkach morderców na swoje narodziny? One nie mają prawa być wolne i szczęśliwe, a zamiast tego mają umrzeć rozwalone przez "lekarza"?
(2018.01.17)

info

35  
  13
@Przechodzień - Grzebali w telefonach, bo sprawdzali, czy przelew za "manifę" już doszedł.
(2018.01.17)
Siła ich, naliczyłem AŻ 8 osób!!! buhahaa!!!
rolio (2018.01.17)
8 osób - co za kompromitacja :)
alejaja (2018.01.17)

info

27  
  8