Przez 21 lat młodzi ludzie, którzy chcieli ratować ludzkie życie, w tej szkole mogli nauczyć się od podstaw wszystkiego, co potrzebne. Mieli zajęcia m.in. z anatomii, farmakologii, psychologii, uczyli się przepisów prawnych, języka angielskiego, a nawet języka migowego. Byli przygotowani do pracy w warunkach, w których niejeden straciłby głowę, odbywali praktyki w oddziałach szpitalnych Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, widać ich było w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym czy w Komendzie PSP. Przez te wszystkie lata szkoła wykształciła 256 wykwalifikowanych ratowników medycznych (naukę zaczynało 658 uczniów), z których spora część pracuje obecnie m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.
Mury Medyka opuścili ostatni absolwenci tego kierunku. Trzy lata temu wiceminister zdrowia zdecydował, że jeżeli ktoś chce być ratownikiem musi skończyć studia. Ci, którzy w tym czasie już do takiej szkoły policealnej uczęszczali mogli dokończyć naukę, ale placówki musiały zakończyć nabór w 2012 r.
- Uważam, że to błąd, że te szkoły powinny istnieć. To pierwszy stopień wtajemniczenia zawodowego – komentuje Michał Missan, koordynator działu ratownictwa w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym.
Jak mówi Bożena Konkol, dyrektor placówki, „szkoła straciła duszę”.
Razem z ratownikami swoją naukę zakończyły również opiekunki dziecięce. W przyszłym roku odbędzie się ostatni nabór na ten kierunek (fot. WS)
- Szkoda, że ratownicy znikają...W tej chwili musimy odmawiać szkołom, które proszą na przykład o zabezpieczenie festynu czy o przeszkolenie w zakresie pierwszej pomocy. Będzie mi ich zawsze brakować, tak jak wszystkim w tej szkole...Te czerwone koszulki to była oznaka tętniącego życia, zawsze wszędzie było ich pełno, zawsze byli głośni – opowiada Bożena Konkol. - Nie była to łatwa szkoła, nie wszyscy mogli temu podołać, ale cieszymy się, że taka rzesza naszych ratowników pracuje w mieście, powiecie, a nawet w Polsce. Nas też zauważają, miło mi jak idę ulicę i z karetki pogotwia pomachają mi na przywitanie. W tych osobach drzemie wola życia i myślę, że to właśnie jest to, co powinien mieć w sobie ratownik.
Jak zapewnia dyrektor placówki szkolny sprzęt, który zostanie po ratownikach, będzie dalej wykorzystywany, bo wszystkie kierunki mają w swoim programie nauczania pierwszą pomoc.
To nie jedyna zmiana, jaka czeka szkołę w najbliższym czasie. W następnym roku szkolnym po raz ostatni odbędzie się nabór na opiekunkę dziecięcą.