Mecz rozpoczął się w ubiegły piątek, 20 marca, o godzinie 18 i trwał do niedzieli (22 marca) do godz. 15.30. W biciu rekordu wzięły udział dwie drużyny: "Tymoteusz Paprocki" i ,,Superdentist.pl". Każda z nich liczyła po dwunastu zawodników. W polu gry było każdorazowo pięciu zawodników z każdej drużyny. Pozostali oczekiwali na zmiany przy linii bocznej boiska.
- Mecz był cały czas nagrywany, by nas kontrolować, ponieważ my jako zawodnicy w czasie jego trwania nie powinniśmy wychodzić z sali – opowiada Patryk Nieżurawski, animator sportu w gminie Markusy, jeden z zawodników meczu. – Każdy z zawodników po dwóch godzinach gry miał godzinę przerwy. W tym czasie regenerował siły, jadł, pił, był poddawany masażom i zabiegom regeneracyjnym. Nie było możliwości przespania się w tym czasie.
Zawodnicy osiągnęli zamierzony cel i pobili poprzedni rekord, który należał do Norwegów, o 5 godzin i 30 minut.
Patryk Nieżurawski w Drawsku (fot. nadesłane)
- Było to bardzo fajne przeżycie – mówi Patryk Nieżurawski. – Podczas meczu nie obyło się bez kryzysu. Jego kulminacja przypadła na sobotę w okolicach godziny pierwszej w nocy i trwała do szóstej rano. Prawie płakaliśmy podczas masażu, tak nas wszystko bolało – wspomina. – Wielkie ukłony należą się masażystom, ratownikom i wolontariuszom, bo bez nich pobicie rekordu nie byłoby możliwe. Oni pomagali utrzymać nas przy życiu.
W najbliższych dniach komitet organizacyjny przekaże do londyńskiego biura Guinnessa dokumentację z wydarzenia. O tym, czy próba zostanie zaliczona, zdecydują specjaliści z Londynu. Procedura oceny może potrwać nawet trzy miesiące.