Rozmowy przy kawie

2
11.03.2009
Rozmowy przy kawie
Fot. rp.
Uśmiechnięte i zadowolone z życia seniorki w szampańskich humorach to obraz rodem z filmu science fiction lub reklamy leku. W jednej z elbląskich kawiarni odbyło się spotkanie w ramach akcji „kawa za złotówkę”, na którym członkinie Klubu Seniora na chwilę zapomniały o szarej rzeczywistości.
Agnieszka Jasionowska: Co Panie myślą o projekcie „kawa i herbata za złotówkę” dla seniora? Seniorki: - Raz się człowiek wyrwie w życiu. Takich inicjatyw powinno być więcej. - Złotówka to majątek, bo przeliczamy to na chleb czy mleko. W dyskusji na łamach PortElu pojawiły się głosy, że to uwłaszczające godności starszych ludzi. Co Panie sądzą na ten temat? - To nieprawda! Wypracowałam sobie emeryturę, która jest znikoma, a spotkania tego typu zmotywują do wyjścia z domu. Poza tym teraz pomagamy naszym bezrobotnym wnukom i najbliższym. Dlatego nie mamy pieniędzy na rozrywki. - Jakie tu upokorzenie? Kiedy podczas spotkania rozmawiamy, jak pomóc tym, którzy tego potrzebują. - Każdy człowiek naszego klubu to odrębna historia i dlatego klub seniora nie jest hermetycznie zamknięty. Jesteśmy otwarci na młodzież i dzieci. Opiekujemy się dziećmi z Domu Dziecka. - A oni nam zazdroszczą! - Życie zaczyna się po 50-tce! - My emeryci i renciści chcemy, żebyście nie uważali tego za poniżające ani żenujące. Możemy tylko podziękować. - Chylę czoła przed ludźmi, którzy dali nam możliwość wyjścia z naszych „M”, na zewnątrz. Spotkanie, a właściwie przeżywanie wspólnego spotkania w kulturalnym towarzystwie i ekskluzywnym lokalu, bardzo dużo dla nas znaczy - mówi Helena Hałun, przewodnicząca Integracyjnego Klubu Seniora przy Spółdzielni Mieszkaniowej „Sielanka”. [fotor] Jak przywitano Panie w Kawiarni „Cafe da Vinci” ? - Szef lokalu powitał nas bardzo serdecznie, rzekłabym, z gorącym i otwartym sercem - mówi Helena Hałun. - Myślę, że po akcji będziemy powracać do tego lokalu, bo tu jest klimat. Zwłaszcza po takim gorącym przyjęciu szefa „Cafe da Vinci” i obietnicy, że następnym razem będą atrakcje w postaci szachów i innych gier. - Pierwszy raz w życiu piliśmy taką pyszną kawę w lokalu o tak pięknym wystroju. Nie miałyśmy wcześniej możliwości wyjść, bo rodzina, dzieci, praca... - Ostatni raz w lokalu byłam 30 lat temu, co może wywołać zdziwienie młodych ludzi, ale w naszym środowisku to normalność.
Anieze

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Tak, emeryci z kraju, który kiedyś przegrał wojnę, popijają kawkę na Wyspach Kanaryjskich. Nasi emeryci nie chodzą do kawiarni, nie wyjeżdżają nigdzie, bo ich na nic nie stać, a jeszcze, jak czytam pomagają dzieciom, wnukom. .. strasznie to smutne. Nasi rodzice też zasługują na to by bywać, wyjeżdżać, cieszyć się życiem i uśmiechać. W jakim kraju my żyjemy?
dziecko emeryta (2009.03.11)

info

0  
  0
Dochodzę czasami do wniosku, że nasi emeryci nie potrafią korzystać z wolnego czasu, nie mają pomysłu na życie. Rozumiem miłość do wnuków, ale przecież nie może to być sposób na życie! Nie zgadzam się, że nie stać ich na wypicie kawy w jakimś przyjemnym miejscu. Oni tego nie potrafią lub nawet im nie przyjdzie do głowy, że można inaczej żyć, że mozna się realizować nie tylko w wychowywaniu wnuków. Oczywiście jest u nas Uniwersytet III Wieku ale i on nie zawsze spełnia oczekiwania słuchaczy. Jak zapytałam się kilku słuchaczy: " czemu jestes słuchaczem tego uniwersytetu", usłyszalam odpowiedź; " można się spotkać z ludźmi". To nie powinna być główna przyczyna uczestnictwa w takim przedsięwzięciu.
Bozydarka (2009.03.12)

info

0  
  0