W czasach, kiedy nasi dygnitarze twierdzą, że przekop to nic wielkiego, wiadukty o nośności 40 ton trzeba budować, bo kiedyś się przydadzą, warto zrobić wiadukt, most lub tunel na ulicy Malborskiej i Lotniczej, bo już teraz jest na niego zapotrzebowanie.
Czyżby nasi włodarze i radni na swoich ciepłych posadkach nie dostrzegali problemów ludu, który ich wybrał? Doświadczenie życiowe podpowiada mi, że pewnie obudzą się z letargu tuż przed „igrzyskami”, kiedy znowu zaczną obiecywać i mamić swoimi wizjami. Tak więc, wyborco, rozlicz swojego radnego! Jeśli „mój” radny nie wie, czego potrzebują „tubylcy”, podaję adres meil, który ułatwi kontakt. Dariusz Babojć:
grande-dario@o2.pl .
[fotor]
Pewnie wielu osobom się narażam, ale kocham moje miasto i nie godzę się na taki stan rzeczy! To do Elbląga po 1945 roku przyjechały rodziny mojego ojca i matki ze Wschodu, z byłych ziem polskich, bo nie godzili się zostać w ZSSR, ponieważ są Polakami. To w Elblągu urodziłem się ja, moja żona, mój syn. To tu mam rodzinę i prawdziwych przyjaciół, którzy coraz to liczniej wyjeżdżają za chlebem z naszego miasta. To tu wychowujemy z żoną syna, ucząc go odwagi cywilnej i odpowiadania za swoje słowa i czyny - w miłości i bezpieczeństwie, choć wcale nie bez małych problemów dnia codziennego.
Gotuje się we mnie wszystko, jak słyszę gadki naszych lokalnych kaznodziei o dobrobycie, bumie gospodarczym i ściąganiu inwestorów oraz o wręczaniu sobie samym różnych nagród i wyróżnień, o rewitalizacjach, projektach i planach. Wiem, że kartka papieru jest płaska i łatwo się na niej kreśli i planuje. W „realu” jednak jest zupełnie inaczej i czasami myślę, że żyję w „Matrixie”.