To już druga pikieta przeciwników obowiązującej w naszym państwie ustawy aborcyjnej. Pierwsza odbyła się 26 stycznia pod elbląską katedrą. Dziś protestujący zebrali się przed największym elbląskim szpitalem, zapowiadając, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
- Dlaczego przed szpitalem? Lekarze mają przecież bronić życia ludzkiego, a nie dokonywać aborcji i przyczyniać się do zabójstw dzieci – mówi Ewa Penkalska z tej samej fundacji. – Szkoda, że żaden poseł nie pofatygował się, by przeprowadzić z nami rozmowę. Po naszej pierwszej pikiecie pani Gelert wprawdzie wypowiadała się na łamach portali internetowych, jednak mieliśmy nadzieję, że będzie jakiś inny odzew z jej strony. Logiczne jest, że nie poprzestaniemy na jednej pikiecie. Obecnie przygotowujemy wystawę, którą planujemy w marcu. Będzie ona bardzo czytelna i wyrazista. Mamy nadzieję, że posłowie ustosunkują się jakoś do tego. Zobaczymy, co będzie dalej.
Przypomnijmy, że fundacja PRO – Prawo do życia zebrała w ubiegłym roku 400 tysięcy podpisów pod projektem ustawy, która miałaby zakazywać przerywania ciąży w przypadku stwierdzonej patologii płodu. Projekt został jednak odrzucony przez Sejm już w pierwszym czytaniu. Elżbieta Gelert i kilku innych posłów z naszego okręgu mieli ten projekt odrzucić. Protestujący przed szpitalem elblążanie, wyposażeni w plakaty z wizerunkiem dyrektorki szpitala na tle zakrwawionych płodów wyrazili sprzeciw wobec kompromisu, jaki proponuje ówczesna ustawa o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży.
I choć na transparentach jest wizerunek Elżbiety Gelert, przeciwnicy aborcji twierdzą, że to nie jest prywatna wojna (fot. WS)
- Po ostatniej pikiecie dochodziły nas słuchy, że jest to wojna prywatna, ponieważ na plakacie jest wizerunek poseł Elżbiety Gelert – mówi Ewa Penkalska. - Jednak wcale tak nie jest. Pani Gelert została wybrana na plakat, bo uzyskała w naszym okręgu najwięcej głosów. Jest też dyrektorem szpitala, a szpital ma chronić życie ludzkie, ma pomagać utrzymać to życie, a nie działać w przeciwnym kierunku. Mówiono nam też, że trafimy do sądu, bo publikujemy jej zdjęcie – dodaje. - Przepraszam, jeśli ktoś decyduje się na taki krok jakim jest polityka, to musi sobie uzmysłowić, że jest osobą publiczną. To ona nas reprezentuje. Jako obywatele głosowaliśmy na nią, więc chcemy jawnie pokazać, że podejmuje takie a nie inne decyzje. Mamy dane, które dokładnie pokazują, że w 2012 roku w polskich szpitalach zamordowano 752 noworodków. Złożyliśmy zapytanie do szpitala wojewódzkiego o to, ile takich przypadków było w elbląskim szpitalu. Jak dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Złożymy to jeszcze raz w poniedziałek i szpital w ciągu 30 dni musi dać nam odpowiedź. Wtedy będziemy mieć czarno na białym, co dzieje się u nas w Elblągu.
Czy zostanie nawiązany dialog między protestującymi a posłami, czas pokaże. Zobaczymy, także, czy propozycja przeciwników aborcji spotka się z pozytywnym odzewem w Sejmie. Nie wróżę im jednak powodzenia, jeśli będzie ich reprezentowało tak mało osób, jak podczas dzisiejszej pikiety.