Poświęceni pasji (Elblążanie z pasją, odc. 33)

17
29.03.2015
Poświęceni pasji (Elblążanie z pasją, odc. 33)
Na zdj. od lewej: Bartosz Szenderłata, Mieszko i Aleksander Gotkowscy (fot. arch.WS)
Gdy krew bulgocze w żyłach, a serce bije jak oszalałe, oni czują się wolni. Czują, że żyją. By jednak życiem mogli cieszyć się jak najdłużej potrzebują wsparcia siły wyższej. I dlatego, przed rozpoczęciem nowego sezonu, święcą swoje pojazdy. - Motocykl to niebezpieczne narzędzie, którym można zrobić sobie krzywdę więc czuwanie opatrzności jest potrzebne – zapewnia Mieszko Gotkowski z PKS Korona Elbląg, członek kadry narodowej w rajdach enduro.
Podobnie, jak Mieszko czuło wczoraj (28 marca) około stu motocyklistów z Elbląga i okolic. Do sanktuarium NBNP przy ul. Robotniczej przyjechali na ścigaczach, ale i na motocyklach crossowych, byli też kajakarze. Takie sekcje sportowe bowiem działają u redemptorystów. Byli też członkowie klubu Orzeł Elbląg, a także wielu innych, w tym niezrzeszonych motocyklistów. Po mszy świętej odbyło się poświęcenie pojazdów przed rozpoczynającym się nowym sezonem.
   - Dlaczego święcimy motocykle? To wynika z naszej wiary, zawierzenia Panu Bogu swojego życia – wyjaśnia Mieszko Gotkowski, prezes sekcji motocrossu Parafialnego Klubu Sportowego Korona. - Motocykl to niebezpieczne narzędzie, którym można zrobić sobie krzywdę i każdy doświadczony motocyklista wie, że czuwanie opatrzności jest potrzebne. Stary sezon się kończy i chcemy, by przyszły był szczęśliwy.
   Skoro to niebezpieczny sport dlaczego sam jeździ, zachęca innych, nawet własnego syna Aleksandra?
   - W moim przypadku może to być uzależnienie od wysiłku, od adrenaliny – przyznaje z uśmiechem. - Poza tym myślę, że prawdziwy mężczyzna potrzebuje się w czymś sprawdzić i poczuć wolność, adrenalinę w żyłach i szybsze bicie serca. Motocykle to właśnie dają. Nawet niektóre panie, po spotkaniu z motocyklami, potwierdzają, że coś musi w tym być – dodaje. - Widziałem też wiele małżeństw wspólnie jeżdżących.
   Mieszko to doświadczony motocyklista. Jeździ od 24 lat. Swoją historie ze sportem zaczynał w Gdańskim Auto Moto Klubie. Na swoim koncie ma zdobycie Pucharu Polski w Cross Country 2011 r., czołowe miejsca w mistrzostwach Polski w poszczególnych rundach. Największy sukces jednak osiągnął w 2014 r. - wicemistrzostwo Polski w enduro. Jest też członkiem kadry narodowej w rajdach enduro na rok 2015. Celuje w rajdach enduro i hard enduro.
   Pasją motocyklową zaraził swojego syna, 13 – letniego Aleksandra. Razem trenują na torze w Ogrodnikach.
   A jakie plany na nowy sezon sportowy ma Mieszko Gotkowski?
   - Przejechać mistrzostwa Polski, jak Bóg da, wszystkie rundy – wymienia - i mistrzostwa świata, a przynajmniej ten najsłynniejszy wyścig enduro tzw. sześciodniówkę, który jest już organizowany ponad 100 lat. W tym roku blisko, bo na Słowacji.
   W błocie, na piasku i na leśnych ścieżkach Mieszka goni Bartosz Szenderłata. Przyznaje, że jeździ od dziecka, najpierw WSK-ami, MZK-ami, "Komarkami", potem szybszymi motorami na asfalcie. Od kilku lat ściga się motocyklami motocrossowymi.
   - W motocyklach zafascynowała mnie nie prędkość, a przyspieszenie – tłumaczy swoją miłość do dwóch kółek. - Gdy jadę towarzyszy mi fajne uczucie i to, co powtarzają wszyscy motocykliści, poczucie wolności.
   Bartek przyznaje, że jazda na motocyklu może być niebezpieczna: - Ale to kwestia dozowania tego, co ma się w głowie. Jeżdżąc na asfalcie trzeba mieć oczy dosłownie wszędzie, uważać na siebie, ale i na innych użytkowników drogi. Jednak uważam, że jak ktoś nie ma szczęścia to zrobi sobie krzywdę wszędzie.[fotor] Sam z asfaltu zrezygnował. Porzucił go dla jazdy w terenie. Ciągną go lasy, góry, wąwozy. Twierdzi, że tam jest bezpieczniej. - Człowiek, jak wyżyje się w terenie to na asfalcie nie szaleje – przekonuje Bartosz Szenderłata. - Ścigamy się na torze. Owszem, niektórzy robią to i na ulicach, ale to nie ściganie, to popisywanie się.
   Czy jazda na motocyklu jest dla wszystkich? - Trzeba mieć predyspozycje manualne i trzeba to lubić, bo nic na siłę nie da się robić – zapewnia Bartek. - Trzeba mieć z tego frajdę. Wiadomo, na początku jest to stresujące. Ja jeżdżę od 20 lat. Na asfalcie jestem już doświadczonym motocyklistą, ale w terenie człowiek uczy się do końca życia.
   Bartek ma różne motocykle. Wczoraj do kościoła przyjechał takim – jak sam określił – do podróżowania na koniec świata i w lekki teren. Jego miłością jest jednak Beta.
   Jakie ma plany na najbliższy sezon?
   - Dopiero zdjąłem gips z ręki więc przede mną rehabilitacja – mówi Bartosz Szenderłata. - Później planuję start w pucharze Polski – pięć edycji, dla mnie Malechowo w lipcu i Kwidzyn we wrześniu. Planuję też wyjazd do Rumunii, bo tam jest raj, można jeździć do bólu. W Rumunii odbywa się jeden z czterech największych wyścigów hard enduro. Karpaty temu sprzyjają, a i ludzie tam są bardzo przychylni temu sportowi - kończy elbląski motocyklista.
   
Agata Janik

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
"Owszem, niektórzy robią to i na ulicach, ale to nie ściganie, to popisywanie się. " To prawda. Są ludzie którzy jeżdżą normalnie i jest ich większość mam nadzieje ale niestety jest też odłam który robi chlew na ulicy kosztem opinii wszystkich motocyklistów.
Biker-Triker (2015.03.29)

info

6  
  0
Mieszko, życzę dalszych sukcesów, pozdrawiam serdecznie
..Piotrek (2015.03.29)

info

6  
  0
Niech Twój Bóg nie pozwoli zrobić krzywdy Twojemu dziecku, gdyż ten niebezpieczny sport może skończyć się tragicznie i osobiście nie jestem przekonana, czy opatrzność wystarczy. .. .
(2015.03.29)
Droga "anonimko" Oczywiście, można dziecko chronić przed pasją, np zamykając je w domu przed komputerem, napewno nic mu się nie stanie i wyrośnie na szczęśliwego człowieka. Od tego jesteśmy my, rodzice aby wspierać nasze pociechy w ich pasjach i drżeć o ich bezpieczeństwo. Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe.
patriotka (2015.03.29)
Zazdroszczę Rodakom wszelkich pasji. .. .ale i jestem z Nich dumny.
pampi-ZAWADA (2015.03.29)

info

7  
  0
Wspaniali ludzie z pasją. Pozdrawiam serdecznie. Szerokiej i bezpiecznej drogi.
A., (2015.03.30)

info

6  
  0
he he he. Ależ ja nie zabraniam sportu, ale wiem co nie co o wypadkach. Wypadkach dzieci w tym sporcie. Są bezpieczniejsze sporty. Po prostu wiem więcej niż Wy. ale przecież nie będę tego tu mówić, ja wiem swoje i Wasza opinia niewiele mnie obchodzi, chciałabym, żeby do osób wysyłających swoje dzieci na motory dotarło, iż jest to cholernie niebezpieczne dla ich dzieci. A dzieciaka w klatce bohater tekstu owszem zamyka. Bardzo dużo witraży ma ta klatka.
(2015.03.30)

info

0  
  2
to zanim się wyśle dziecko żeby się wyszalało na ulicy należy mu na szczęście poświęcić ścigaczka lans ?a co z dzieckiem które niedajbóg wlizie pod koła ? patologia jedna wielka won
AnitamamaSandry (2015.03.30)

info

0  
  0
Znajdzcie mi proszę jakieś poważne wypadki w terenie -enduro-motocrossie-chodzi o to zeby dzieciak się nauczył, obył żeby na asfalcie się nie ścigał
wujek (2015.03.30)

info

2  
  0
Co do urazów w terenie to, nadgarstki, barki, obicia, siniaki, czasem patyk się gdzieś wbije.
(2015.03.30)

info

0  
  0