W ciągu roku elbląscy funkcjonariusze przeprowadzają tysiące interwencji. Podczas codziennej służby skupiają się na ochronie życia i zdrowia, a także czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców. Zdarzają się jednak i takie sytuacje, gdy mieszkańcy dzwonią i proszą o pomoc w dość nietypowych sprawach.
- Często giną pieniądze – mówi podkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Trzeba jednak uściślić – tak twierdzą zgłaszający. Po sprawdzeniu okazuje się, że nikt nikogo nie okradł, a po prostu właściciel zapomniał, gdzie położył swoje oszczędności. W większości są to osoby starsze, które mają problemy z pamięcią. Albo dzwoni gracz komputerowy, który prosi dyżurnego o pomoc, bo nie może przejść na kolejny poziom w wirtualnej rozgrywce – podaje kolejny przykład podkom. Nowacki. - Zdarzają się telefony ze szpitali i ośrodków, w których na leczeniu bądź terapii przebywają osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne. Te zgłaszają problemy naprawdę wyimaginowane, spowodowane schorzeniem. Mamy też tzw. stałych bywalców – zauważa policjant. - Są to osoby, które dzwonią do oficera dyżurnego regularnie, informując na przykład o tym, co przygotowują na obiad. Albo nietrzeźwi – dodaje – którzy domagają się interwencji policjantów, a później sami lądują u nas w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Trzeba jednak pamiętać, że za złośliwe alarmowanie służb, zakłócanie spokoju grozi odpowiedzialność karna - ostrzega podkom. Krzysztof Nowacki.
Pomimo że zgłoszenia powodują czasem uśmiech na twarzy, to żadnego nie mogą traktować z lekceważeniem. Policjanci poważnie podchodzą do zgłaszanych interwencji, ale czasem im też brakuje sił...
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter