- Tak, żywność w dzisiejszych czasach jest marnowana, ale są osoby, które wyjmują ją ze śmietników [zjawisko to określane jest mianem freeganizmu – red.] i wykorzystują to zmarnowane jedzenie. Wydaje mi się, że to dobry trend – mówił Kuba z Gimnazjum nr 1, który brał udział w dzisiejszym w elbląskim Marszu Żywności.
W wydarzeniu brał również udział Bartosz Mikołajczyk, który trzymał transparent z dwoma hasłami: "Nie marnuj jedzenia, wyrzuć do śmieci stare przyzwyczajenia" "Pamiętaj, co minutę umiera na świecie z głodu jeden człowiek".
- Człowiek czasami przychodzi do sklepu i "je oczami", kupuje niepotrzebnie, marnuje pieniądze, wraca do domu, coś zje, a resztę wyrzuci – mówił uczeń Zespołu Szkół nr 3. - Przed zakupami trzeba sobie zrobić listę i kupować odpowiednio do budżetu.
Teresa Bocheńska z Banku Żywności w Elblągu, który jest organizatorem marszu, cieszy się, że takie trendy, jak wspomniany freeganizm, pojawiają się.
- Chcielibyśmy, żeby tak było – opowiada. - Na razie jednak, z przeprowadzonych badań, nie wynika, że marnowanie żywności się zmniejsza. Dlatego chcemy edukować dzieci, bo one chłoną wiedzę, poza tym przenoszą to, taką mamy nadzieję, do swoich domów.
Jak dodała Teresa Bocheńska w tym roku do przemarszu żywności zgłosiło się 16 placówek.
- Hasłem tegorocznych obchodów to "Nie marnujmy żywności w szkołach", dlatego tym bardziej chcemy uczniów i wychowanków przedszkoli uświadomić, że tak trzeba – wyjaśniała Teresa Bocheńska.
Marsz Żywności w Elblągu rozpoczął się w Parku Planty, potem skierował się na elbląską starówkę i zakończył w Zespole Szkół Techniczno – Informatycznych na ul. Rycerskiej.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter