Największa frajda? Gdy znowu warczą (Elblążanie z pasją, odc. 5)

19
14.09.2014
Największa frajda? Gdy znowu warczą (Elblążanie z pasją, odc. 5)
Krzysztof Nowacki jest policjantem i pasjonatem starych motocykli (fot. arch.prywatne)
- Mój ojciec miał "eshaelkę" i pamiętam, gdy miałem 5 czy 6 lat na niej siedziałem. Pamiętam zapach mieszanki oleju z benzyną. Po latach kupiłem taki motocykl. Pachnie tak samo - o swoim pierwszym nabytku mówi Krzysztof Nowacki, bohater dzisiejszego odcinka naszego cyklu "Elblążanie z pasją". W jego garażu, obok SHL rocznik '62 stoją: Junak, WSK 175 i Pannonia. "Dłubie" przy nich nierzadko miesiącami, by warczały, jak dawniej.
Kupuje nadgryzione zębem czasu "motocykle z duszą" i daje im drugie życie. Bez pośpiechu, w przydomowym garażu rozkłada śrubki, części pozyskane na bazarach i targach staroci, farby i "dłubie" w żelaznych rumakach, które czasy świetności dawno mają za sobą. Frajdę sprawia mu warkot silnika i możliwość ruszenia w trasę zabytkowym motocyklem. Krzysztof Nowacki nabył, naprawił, sprzedał lub pozostawił sobie w sumie ok. 15 pojazdów pamiętających PRL.
   
   - Twój pierwszy motocykl?
   Krzysztof Nowacki: - To były święta Bożego Narodzenia. Sypał śnieg, a ja wybrałem się w okolice Rychlik, bo wyczytałem w ogłoszeniu, że ktoś chce sprzedać stary motocykl. Na miejscu okazało się, że, owszem, właściciel jest, ale klucze do garażu ma ktoś inny. Pojechaliśmy więc do oddalonej o 20 kilometrów miejscowości. W międzyczasie właściciel odebrał ze dwa telefony od potencjalnych nabywców. Ja byłem jednak na miejscu, obejrzałem motocykl i stwierdziłem, ze go biorę. To była SHL rocznik '62. Często pokazuję ją na wystawach.
   
   - Co cię w niej tak urzekło?

   - Na SHL siedziałem, gdy miałem 5 może 6 lat. Mój ojciec miał taki motocykl. Pamiętam zapach mieszanki oleju z benzyną. I mój motocykl też tak samo pachnie.
   
   - Sprzedasz go?
   - Raczej nie.
   
   - Ale z innymi, po renowacji, się rozstajesz.
   - W sumie miałem ok. 15 motocykli, w tej chwili mam cztery. Fakt, sprzedaję, po to, by kupić inny, który mnie akurat interesuje. Bywa też, że żałuję swojej decyzji. Tak było z MZK. Nacieszyłem się i już jej nie chciałem, po czym pomyślałem, że jednak kupię sobie jeszcze jedną (śmiech).
   
   - Co teraz stoi w garażu?
   - SHL, Junak, WSK 175 i Pannonia. To dość egzotyczny motocykl, węgierski, który, kupiłem, mimo że nie miał dokumentów. A do tego akurat, z reguły, przywiązuję dużą wagę. Czasem te pojazdy przechodziły z rąk do rąk. Ktoś na przykład miał WSK, a był czas, że te motocykle traciły na wartości, więc ją oddawał. Motocykle krążyły bez papierów po okolicznych wioskach. Teraz ich rejestracja, jako zabytku, jest kłopotliwa i dość droga.
   
   - Czy przywracanie motocyklom dawnego blasku jest kosztowne?
   - Nie każdy stary motocykl nadaje się do renowacji. Najlepiej pozyskać taki, który będzie w dobrym stanie, nie będzie, jak my to mówimy, zajechany, bo wtedy wkład pracy musi być większy i nie będzie to opłacalne. Czasem jednak nie warto czegoś odnawiać, bo ma oryginalne napisy, naklejki, lakier, opony. To jest zabytek motoryzacji i zniszczony wygląd świadczy o jego wartości. A czy renowacja jest kosztowna? To zależy, co trzeba kupić. Często jeździmy z kolegami na bazar do Łodzi, gdzie spotykają się wariaci od zabytkowych motocykli, samochodów i innych rzeczy. Wybór części jest spory. Wiadomo, na raz wszystkiego się nie kupi, ale stopniowe gromadzenie tego, co może przydać się w przyszłości jest wskazane (śmiech). Kupuje się coś, bo jest okazja, bo po prostu akurat jest, choć w danym momencie ta część jest nam zupełnie niepotrzebna. Przekonałem się już, że to dobre posunięcie.
   
   - Nad czym teraz pracujesz?
   - Tak się złożyło, że musiałem wyjechać na kilka miesięcy więc ten sezon uważam za zamknięty. Myślę, że w przyszłym roku zastanowię się nad Pannonią.
   
   - Twoje motocykle są "na chodzie".
   - Oczywiście, choć nie pokonuję nie wiadomo ilu kilometrów. Ot, pojadę na zlot do Tolkmicka czy do Fromborka. Najwięcej – ok. 500 km - podczas jednego sezonu przejechała SHL, bo jeżdżę nią do pracy [asp. Krzysztof Nowacki jest oficerem prasowym KMP w Elblągu - red.].
   
   - Dla szpanu?

   - Czasem mam wrażenie, że ktoś może popukać się w czoło i zaśmiać, niż pomyśleć, że szpanuję (śmiech). Często oglądają się też za mną panie w wieku 60-70 lat i mówią: "Mój mąż miał taki motocykl. Jeździłam z nim na grzyby".
   
   - Swoje, ale nie tylko swoje, motocykle prezentowałeś podczas dwóch wystaw w Ratuszu Staromiejskim.
[fotor]
   - I myślę o kolejnej, tym razem dotyczącej motorowerów z czasów PRL. Plany zawodowe jednak pokrzyżowały mi szyki i nie wiem czy uda się taką ekspozycję zorganizować w przyszłym roku. A motorowery są i czekają, by je wyciągnąć z garażu, komórki i pokazać szerszej publiczności. Poprzednie wystawy w Ratuszu pokazały, że zainteresowanie starą motoryzacją jest. Przez dwa tygodnie nasze motocykle obejrzało ok. 4 tys. osób. To dużo.
   
   - Dlaczego motorowery?
   - One były kiedyś bardzo powszechne. WSK jeździły głównie za miastem. To był taki "wiejski sprzęt kaskaderski" (śmiech). W mieście zaś były motorowery.
   
   - Kupujesz i odnawiasz także rowery.

   - Bo lubię i wielką frajdę sprawia mi to, że jadę po mieście rowerem z 1988 r., który jest w dobrym stanie. Czasem trafia się okazja i można kupić taki rower za śmieszne pieniądze, np. za 100 zł, bo komuś zalega on w piwnicy i chce się go po prostu pozbyć. Ale mam też rower przedwojenny, którego odnowienie sprawiło mi dużo satysfakcji.
   
   - Sporo tych zabytków motoryzacji.

   - Dlatego pomyślałem o stworzeniu w Elblągu muzeum. Były nawet prowadzone rozmowy z władzami miasta i urzędnikami. Temat nie jest zamknięty. Myślę, że byłaby to atrakcja nie tylko dla mieszkańców, ale i turystów. Eksponaty przekazaliby pasjonaci, a miasto zajęłoby się prowadzeniem takiej instytucji. My bowiem, oprócz hobby mamy swoje obowiązki związane z pracą zawodową i zwyczajnie nie mielibyśmy na to czasu. A są profesjonaliści, którzy zajęliby się takim muzeum doskonale. Eksponaty mógłby dołożyć Denar i myślę, że jest to atrakcyjny pomysł. Skoro park dinozaurów przyciąga odwiedzających... (śmiech). Takie muzeum mogłoby być wizytówką miasta.
   
rozmawiała Agata Janik

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Pewnie nudzi mi się w domu a roboty też do domu jak widać nie zabiera.
(2014.09.14)

info

7  
  40
Ech malkontenci, co wolny czas spędzają z piwkiem w ręku przed telewizorem. Podziwiam za pasję i powodzenia w nowych realizacjach.
`tot (2014.09.14)

info

39  
  4
robotę do domu zabierać??? dobre, hehe. człowieku patrz w kalendarz, życie przecieka przez palce i czas niedościgniony ucieka. po robocie relaksuj się, odpoczywaj (mądrze) i żyj. ..
(2014.09.14)

info

19  
  3
No i Agatka podkablowała Krzysia policjanta, że kupił pojazd bez dokumentów.
PatrzzkimGadasz (2014.09.14)
Kiedy będzie artykuł o panu Heńku, który śpi na ławce w parku przy Mickiewicza, zbiera puszki i j jest smakoszem taniego wina?
(2014.09.14)

info

10  
  3
Co to jest?-czarne na czerwonym jeździ po zielonym !
mkmik (2014.09.14)

info

1  
  1
Przydałoby się takie muzeum motoryzacji. To zawsze ściaga fanów i zwykłych zwiedzających. Popieram pomysł! Niech Elbląg odżyje nowymi pomysłami. Krzysiu, do dzieła!
fghd (2014.09.14)

info

20  
  2
Stary pojazd spełniający warunki rejestracji jako zabytek można zarejestrować bez tzw. dokumentów.
(2014.09.14)
ja też mam swoją pasję,remontuję stare silniki zaburtowe Johnson i pływam na śmiesznych łódkach.Oto jedna z nich: http://www.youtube.com/watch?v=W4ssa5Jsx68
smerfff (2014.09.14)

info

2  
  0
Brawo panie Krzysztofie.
(2014.09.14)

info

7  
  4