Miłość do ojczyzny pozostała

7
20.08.2015
Miłość do ojczyzny pozostała
Erwin Vollerthun (po lewej) i Stanisław Puchalski, prezes Fundacji Elbląg (fot. AD)
Z Elblągiem związany jest z dwóch powodów. Jego ojciec urodził się w podelbląskim Majewie, a jego żona jest elblążanką. Od piętnastu lat Erwin Vollerthun wspiera więc finansowo miejskie organizacje. Po raz kolejny odwiedził swoje rodzinne strony.
I po raz kolejny przekazał na ręce prezesa Fundacji Elbląg, Stanisława Puchalskiego darowizny od wysiedlonych przed wielu laty z Elbląga i okolic Niemców.
   – Cieszy mnie, że moi ziomkowie, jak również i ja, mogliśmy od samego początku wspierać Fundację Elbląg – powiedział Erwin Vollerthun podczas dzisiejszego (20 sierpnia) spotkania w siedzibie Fundacji. – Budujące jest to, że Niemcy, którzy zmuszeni byli do opuszczenia swojej ojczyzny, teraz przekazują darowizny na rzecz polskich organizacji.
   Erwin Vollerthun od lat dociera do wielu byłych mieszkańców Elbląga i okolic, pozyskując środki, które co roku przekazuje elbląskim organizacjom. W przeciągu ostatnich piętnastu lat wzbogaciły się one dzięki temu o prawie 28 tysięcy złotych. Dziś nasz niemiecki wolontariusz przekazał darowizny w kwocie 3 700 zł, które wpłyną na konta Fundacji Elbląg, Mniejszości Niemieckiej i Caritasu. Wszyscy darczyńcy są Niemcami, większość z nich urodziła się przed wojną w rejonie elbląskim. Potem zostali z tych terenów wysiedleni, jednak miłość do ojczyzny pozostała. Ojciec Erwina Vollerthuna pochodzi z Majewa. Niemieccy mieszkańcy tej podelbląskiej miejscowości od lat organizują w Niemczech wspólne zjazdy a także wycieczki do swojej dawnej ojczyzny.
   - Ojciec był z zawodu ślusarzem – opowiada Erwin Vollerthun. - Wyuczył się tego zawodu w jednej z elbląskich firm metalurgicznych. W wieku szesnastu lat został powołany do armii w Bawarii. Było to w roku 1943. Nie przypuszczał jeszcze wtedy, że nie wróci już do swojej ojczyzny i na zawsze zostanie w Bawarii.
   Erwin Vollerthun przybył po raz pierwszy do Elbląga w 1985 roku. Od tego czasu odwiedza go regularnie. – Byłem zachwycony, że zobaczę miejsce, z którego pochodzi mój ojciec i poznam ludzi, którzy teraz tutaj mieszkają, Polaków – opowiada o swojej pierwszej wizycie w Elblągu. - I myślałem, że ojciec też z wielką chęcią pojedzie do Elbląga, ale nie chciał. Chciał zapamiętać taki Elbląg, jakim zostawił go jako szesnastoletni chłopiec. W końcu dał się jednak przekonać i po ponad czterdziestu latach zobaczył Elbląg i Majewo. Chciałem, by to właśnie on mi pokazał, gdzie co się wtedy znajdowało.
   Fascynacja Erwina Vollerthuna rodzinnymi stronami pozostała do dzisiaj i przerodziła się w działalność charytatywną. Od wielu już lat przyjeżdża do Elbląga nie tylko z sentymentu, ale również po to, by wzmacniać relacje polsko-niemieckie, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni.
mg

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem...

Ciekawe w jakim języku obaj panowie się porozumiewają?
c.ieciorka (2015.08.20)

info

3  
  3
Uważajcie na niego te farbowane lisy za darmo nic nie daja
Kupers (2015.08.20)

info

4  
  3
Niech powie gdzie jego ojciec zakopał złoty pociąg
(2015.08.20)

info

3  
  6
w przyszlym roku kończy się ochrona polskiej ziemii przed wykupem. Niemcy już są przygotowani do tego faktu. Mają akty wlasności sprzed wojny i na ich podstawie podejmą starania o zwrot budynków i gruntów. Będzie rozpacz i zgrzytanie zębów.
drzymala (2015.08.20)

info

5  
  2
?........wpłyną na konto caritasu i tam juź zaginą.
jezuita (2015.08.21)

info

3  
  0
Wstyd dla Państwa wstyd dla miasta sięgać po prywatne pieniądze, rozumiem że ktoś z własnej woli daje - a daje bo widzi biedę i nie zaradność, a to miasto czy państwo powinno być prowadzone tak by pomagać a nie by pomocy oczekiwać.
(2015.08.21)

info

2  
  1
Rączka podana jak do całowania!
babula (2015.08.21)

info

5  
  0