Młodych kucharzy ze szkół gastronomicznych, którzy do Elbląga przyjechali m.in. z Łodzi, Iławy, Ostródy czy Ełku, oceniali ci bardziej doświadczeni, z wieloma latami w branży i sukcesami na koncie. To oni przyglądali się pracy młodych adeptów sztuki gotowania, obserwowali co i jak robią, a na koniec próbowali potraw.
- Nie zawsze wybory były słuszne, ktoś dobrał do łososia buraki z chrzanem. Nie za bardzo się to komponowało, łosoś jest zbyt delikatny, a chrzan za bardzo wyrazisty i przebił składnik główny – mówił Krzysztof Szulborski, prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich, jeden z członków jury. – Jedna para podała kaczkę z konfiturą owocową, do tego dodatki skrobiowe i warzywa, naprawdę piękna kompozycja. Był również sos, o czym wielu zapomniało.
Najbardziej liczył się smak, ale jak wyjaśniał Józef Sadkiewicz, prezes bydgoskiej Akademii Kulinarnej, a także technolog żywności z doktoratem, istotna była również ekonomia.
- Patrzyliśmy również na wykorzystanie produktów. To istotne, bo niedługo Ci młodzi ludzie pojawią się w restauracjach, w firmach cateringowych. Tam będzie liczył się również zysk – mówił.
W konkursie nie mogło zabraknąć reprezentacji Zespołu Szkół Gospodarczych.
- Wylosowałyśmy pierś z kurczaka, fetę i gruszki. Zrobiłyśmy z tego roladki z piersi kurczaka, z fetą i papryką, którą dobrałyśmy na stanowisku. Do tego gruszki karmelizowane w białym winie i makaron. Na wymyślenie tego wszystkiego miałyśmy dziesięć minut – wyjaśniały Klaudia Chęciek i Klaudia Kowieska, uczennice elbląskiej szkoły.
Klaudia Kowieska (po prawej) i Klaudia Chęciek - reprezentantki ZSG (fot. AD)
Ostatecznie pierwszy elbląski Black Box wygrał duet z Łodzi.
- Wylosowaliśmy pierś z kaczki, jogurt naturalny i maliny – mówiła Agata Błaszczyk.
- Przygotowaliśmy kaczkę marynowaną w winie z rozmarynem, skórką pomarańczy i masłem. Poczekaliśmy, aż to mięso przejdzie smakiem. Zrobliśmy do tego puree z batatów z marchwią i sokiem pomarańczowym. Do tego był sos malinowy na bazie wina – wyliczył jednym tchem jej kolega Kamil Piotrowski.
- Zblanszowaliśmy brokuła, mieliśmy szalotkę gotowaną w winie i chipsa z kaszy jaglanej – dokończyła Agata.
- Wydaje nam się, że półtorej godziny to wystarczająco dużo czasu, na pewno więcej niż na innych konkursach, więc można było się pobawić – dodali zgodnie.
I mówią, że choć w szkole uczyli się o tym, jak zająć się drobiem, wołowiną czy wieprzowiną, to na takich konkursach zawsze jest coś, co może zaskoczyć.
Drugie miejsce zajął zespół z Iławy – Tomasz Kaszlewicz i Piotr Kaślewicz, a trzecie ten z Olsztyna, czyli Ida Popis oraz Aleksandra Ślędak. Była również nagroda specjalna od jury – tę otrzymał Jan Słowiński ze Słupcy.
Młodzi kucharze powoli odkrywają, że praca na kuchni to krew, pot i łzy, ciężka praca i dużo starań. Ale...
- Ten, kto nie inwestuje w swoją wiedzę nie zdobywa zaszczytów – wyjaśnia Krzysztof Szulborski.