Jesteśmy przy dzieciach

52
11.04.2019
Jesteśmy przy dzieciach
Uczniowie skupiają się na testach i jak najlepszych wynikach (fot. Anna Dembińska)
Tegoroczne egzaminy gimnazjalne odbywają się w cieniu strajku nauczycieli. Pierwszego dnia młodzież miała do czynienia z historią i wiedzą o społeczeństwie, dziś (11 kwietnia) mierzy się z częścią matematyczno-przyrodniczą. Zobacz zdjęcia ze Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3. 
– Musieliśmy przeorganizować salę oraz nasze komisje nadzorujące egzamin, czyli powołać nowych członków. Udało się, wczoraj test rozpoczął się o godz. 9 i zakończył w przewidzianym czasie – tak o tym, jak wyglądał pierwszy dzień egzaminów opowiada Hanna Szuszkiewicz, dyrektor Sportowej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Polskich Olimpijczyków.
   Jak dodaje obecna sytuacja stresuje każdą ze stron.
   - Nauczyciele bardzo wspierają uczniów. Byli z nimi, trzy lata ich przygotowywali i ciężko pracowali, żeby ci swoją drogę zakończyli egzaminem gimnazjalnym. Jest to na pewno trudna sytuacja dla wszystkich. Jesteśmy przy dzieciach – mówi Hanna Szuszkiewicz. - Nauczyciele, którzy strajkują są przy nich, dopingują, wspierają, motywują do tego, żeby podeszli do sytuacji ze zrozumieniem – kontynuuje. – Nauczyciele też dziś zdają swój egzamin życiowy, który jest dla wszystkich bardzo trudnym tematem. 
   Dzieci wiedzą, co się dzieje.
   – Widzą, że nauczyciele są poubierani na czarno, więc na pewno mają doskonałą świadomość tego, jaka jest sytuacja – tłumaczy dyrektor – To jest przecież młodzież dojrzewająca, 16-latkowie, którzy wiedzą, dlaczego nie ma nauczycieli przy nich w komisjach nadzorujących. Staramy się nie wciągać ich w przestrzeń związaną z problemem strajku, ale dzieciaki wiedzą, co się dzieje wokół nich – tłumaczy.
   Strajk to nie jedyny problem rocznika, który dziś pisze egzaminy. Również i likwidacja gimnazjum sprawiła, że młodym ludziom nie jest lekko.
   – Sytuacja jest dla nich o tyle trudna, że kiedy szli do gimnazjum, nie wiedzieli, że za trzy lata z tego gimnazjum będą wychodzili jako ostatni rocznik – mówi dyrektor. – I na pewno jest to dla nich trudny temat związany z podwójnym rocznikiem, czyli perspektywa dostania się do wymarzonej szkoły – zauważa.
   Reforma miała przedłużyć liceum czy technikum, by lepiej przygotować uczniów do studiów.
   – Myślę, że potrzebne byłyby przynajmniej trzy, cztery lata, żeby przygotować się do tego wszystkiego w taki solidny i uzasadniony sposób – wyznaje Hanna Szuszkiewicz. – Z naszej strony staramy się łagodzić tę przestrzeń i przekonywać ich, że to wszystko jakoś się poukłada – mówi. - Mamy pokazywać możliwości, drogi wyboru, by dzieci wiedziały, co je czeka, by to nie była dla nich przestrzeń zagadkowa. Dlatego dużą rolę odgrywa placówka, ale też doradcy zawodowi. Trzeba w tej przestrzeni na tyle się pouzupełniać, żeby uspokoić rodziców i dzieci – kontynuuje dyrektor placówki. – Nikt nie chce strajkować. Jest tak, jak się mówi, czyli: że to jest misja, to jest pasja, to jest miłość, to jest taki zawód. Ale nauczyciel nie może być ostatnim ogniwem w łańcuchu. Przecież to od nas też zależy, jakimi ludźmi dzieci później będą, jakimi będą obywatelami, jakie będą wyznawały wartości – zauważa.
   Strajki, reformy i nauka. Do tego egzaminy, czyli sprawdzian, podsumowanie kilku lat nauki. Co na ten temat mówią uczniowie? Skupiają się głównie na testach.
   – Test nie był zbyt trudny, mieliśmy głównie pracę z tekstami na historii i WOS-ie. Spodziewałem się gorszych wyników. Mam nadzieję, że dobrze mi poszło. Na polskim mieliśmy rozprawkę, lecz dużo ćwiczyliśmy tutaj u nas, więc myślę, że większości z nas poszło bardzo dobrze – mówi jeden z uczniów szkoły sportowej. – Dziś zaczynamy o godz. 9 matematyczne i przyrodnicze testy. Czuję lekki stres, ale myślę, że nie pójdzie mi tak źle. Jutro języki. Z tym jest trochę gorzej, ale myślę, że podstawa mi jakoś pójdzie, lecz z rozszerzenia nie będzie tak kolorowo – opowiada.
   Jak uczeń widzi strajk?
   – Zabrał nam trochę godzin, bo nie mogliśmy poćwiczyć przez te dwa dni przed testami, lecz każdy miał czas w domu. Myślę, że jak komuś zależało, to nie będzie z tym problemu – twierdzi. – Myślę, że nauczyciele nie mają łatwo. Muszą pilnować uczniów i ich jeszcze uczyć, to jest gimnazjum, dużo osób się buntuje i ciężko prowadzić lekcje. Myślę, że większa wypłata dobrze im zrobi – dodaje.
   Jak poinformowała nas Joanna Urbaniak, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga, dzisiaj egzaminy odbyły się bez organizacyjnych problemów we wszystkich szkołach. W piąfek, podczas części językowej, ma być podobnie. 
Magda Fedak

Fotoreportaż

Kliknij, żeby zobaczyć więcej zdjęć

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter

A moim zdaniem... (od najstarszych)

Pokazuj od
najnowszych
Największe
emocje
Jednak pani dyrektor nie wyrosła ze swoich przyzwyczajeń i dalej 15 i 16 latków nazywa dziećmi. Nie wypada oj nie wypada pani dyrektor?
kolo (2019.04.11)

info

5  
  34
A jak ma nazywać ? Gówniarze?
(2019.04.11)
Trzumam kciuki za wysokie wyniki !!! :)
(2019.04.11)

info

20  
  0
Szacun dla komisji!
Krawczyk (2019.04.11)

info

22  
  8
Obłuda i tyle. Dzieci mają dodatkowy stres przez tych cudownych nauczycieli.
Mama 8. (2019.04.11)
Dokładnie....OBŁUDA a dzieci mają ogromny stres ,, przez tych cudownych nauczycieli" . Poprostu kosztem dzieci i ich przyszłości chcą wywalczyć to co już im zaproponowano ale po co.....zasłaniają się dziecimi , nieładnie i tyle
Ojciec (2019.04.11)
wy macie stres a nie dzieci
(2019.04.11)

info

19  
  11
Przyszłość to fundują politycy - wara od belfrów
eldorado (2019.04.11)
Stres to wy macie - rodzice+
majkelllll (2019.04.11)
Stres jest częścią życia, niech się przyzwyczajają
(2019.04.11)

info

21  
  20