Ludzie nie chcą mieszkać tam, gdzie jest brzydko. Dlatego w całej Polsce odbywa się coraz więcej akcji, które są manifestem przeciwko nielegalnie powieszonym ulotkom reklamowym. Przykładem może być Poznań, gdzie w ramach lipcowej akcji "Czyste słupy" zrywano pozostałości nielegalnych reklam. Co istotne wziął w niej udział Jacek Jaśkowiak, prezydent tego miasta.
W Elblągu ani Witold Wróblewski, ani jego zastępcy ulotek nie zrywają. O problemie tym przypomina za to jeden z urzędników – Roman Smoleński, inspektor ds. estetyki miasta z Departamentu Urbanistyki i Architektury.
Róbmy to z głową
Akcja, którą zainicjował, a w której mamy okazję brać udział, ma o tej sprawie przypominać. Do wyrażenia swojego zdania zaprosił również i tych, którzy są elblążanom znani.
Jedną z takich osób jest Bożena Sielewicz, dyrektor Elbląskiej Orkiestry Kameralnej.
- Każdy usługodawca chce sprzedać swój produkt, a odbiorcy chcą wiedzieć, że istnieje. Oczywiście, że te informacje powinny do nas docierać, ale stanowczo jestem za tym, by było to zrobione w mądry sposób – mówi. - Jestem przeciwna zaśmiecaniu i zabrudzaniu, chciałabym, żeby przestrzeń publiczna naszego miasta była estetyczna i ładna. Brak nam polityki reklamowej w mieście.
Mogą inne miasta, może i Elbląg
Olga Stolarska, aktywistka z grupy Elbląski Outdoor uważa, że póki co najlepszym sposobem na nielegalnie powieszone ulotki jest ich zrywanie.
- To działa tak samo jak z nielegalnym graffiti, jak się je co jakiś czas zamalowuje to autorzy tracą chęć do robienia go w tym samym miejscu – wyjaśnia. - Wiem z własnych obserwacji, że spółdzielnie mieszkaniowe bardzo dobrze sobie z tym problemem radzą. Na ich terenie nie ma nielegalnych ulotek.
Stolarska uważa, że w Elblągu aż tak strasznie pod tym względem nie jest, ale każdy ma inny rodzaj wrażliwości.
- Niektórym to nie przeszkadza, a jest wiele osób, które to zauważają. Chodzi o to, żeby władze miały poczucie, że to istotny element – tłumaczy.
Jak dodaje chodzi tu nie tylko o ulotki, ale i ład związany z szyldami, reklamami i kolorami.
Zwłaszcza, że inne miasta zagadnienie estetyki miasta zauważają. Na przykład we Wrocławiu istnieje specjalny podręcznik, który dokładnie określa wszystkie szczegóły dotyczące przestrzeni publicznej, nawet kolor chodnika. W Kazimierzu Dolnym burmistrz wydał zarządzenie, które mówi, że reklamy i szyldy nie mogą zakłócać pejzażu.
Prawo się zmieniło
Jak informuje Karolina Wiercińska, rzeczniczka Straży Miejskiej, w Elblągu formacja ta ściśle współpracuje z Departamentem Urbanistyki i Architektury.
- Niestety ciężko jest dotrzeć do firm reklamujących swoją ofertę w taki sposób. Dokładamy wszelkich starań, aby za każdym razem ustalić firmę czy osoby odpowiedzialne za rozklejanie takich ulotek – opowiada. - Jeśli mówimy o zatrzymywaniu tych, którzy nielegalnie wieszają te reklamy, to muszą zostać ujęci na gorącym uczynku. Wtedy taka osoba może zostać ukarana mandatem karnym w wysokości do 500 zł. w myśl art. 63 a. par. 1 Kodeksu Wykroczeń. Od 11 września br. do tego artykułu dodano również paragraf 1a., który mówi, że podżeganie i pomocnictwo są karalne.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter