Bo z rakiem można normalnie żyć

24.08.2016
Bo z rakiem można normalnie żyć
Dzisiaj uczestniczki OnkoRejsu wyruszyły pieszo z Elbląga do Kadyn. Swoją wyprawę zakończą w Braniewie (fot. Anna Dembińska)
Idą, by pokazać, że z chorobą nowotworową można żyć, że trzeba walczyć ze słabościami i przekraczać granice. Idą także po to, by mówić, jak ważna jest profilaktyka i okresowe badania diagnostyczne, a wczesne wykrycie raka daje szansę na wyleczenie. Dziś (24 sierpnia) w naszym mieście gościły uczestniczki OnkoRejsu Granicami Polski.
W trasę wyruszyły pieszo trzy dni temu. Ich przygoda rozpoczęła się w Krynicy Morskiej, skąd udały się do Kątów Rybackich. Potem obrały kierunek na Marzęcino, z Marzęcina trafiły do Elbląga, gdzie spędziły nocleg u mamy jednej z uczestniczek wyprawy. Dziś w dobrych nastrojach, wyspane i wypoczęte ruszyły do Kadyn. A wszystko po to, by pokazać światu, że z chorobą nowotworową można normalnie żyć, a nawet więcej - można przekraczać swoje słabości i granice i wzajemnie wspierać siebie w chorobie.
   - Jest to pierwszy marsz granicami Polski – mówi Monika Puchowska, koordynatorka trasy nr 6. - Dzięki akcji chcemy uaktywnić osoby z problemami onkologicznymi. Chcemy przekonać innych, że choroba nie musi izolować i prowadzić do samotności, a wręcz przeciwnie - powinna budzić ludzką solidarność i jednoczyć ludzi. W końcu chcemy powiedzieć ludziom, jak ważna jest profilaktyka, że warto się badać.
   OnkoRejs Granicami Polski ruszył w ostatnią niedzielę. W ciągu tygodnia każda z 34 grup pokona 100-kilometrowy odcinek granicami Polski. W marszu biorą udział osoby chore na raka, które pokonały chorobę oraz wspierające je osoby zdrowe.
   Odbyły się też trzy OnkoRejsy po Morzu Bałtyckim. W jednym z nich wzięła udział elblążanka Bożena Bilewicz, która dziś przyszła spotkać się ze swoimi koleżankami tuż przed wymarszem.
   - Popłynęliśmy na Zawiszy Czarnym najpierw do Kłajpedy, gdzie spotkaliśmy się z organizacją wspierającą osoby chore na raka, potem na Łotwę, potem obraliśmy kierunek na Hel – opowiada pani Bożena. - Okazuje się, że w Polsce jest znacznie więcej organizacji zajmujących się sprawami onkologicznymi.
   Uczestnicy OnkoRejsu Granicami Polski przemierzają 20 km dziennie. Nocują w pensjonatach, hotelach, u znajomych. Na trasie rozmawiają o ważnych sprawach, podśpiewują, śmieją się i żartują, nawet zbierają grzyby w okolicznych lasach.
   - Wczoraj spacerowaliśmy 11 km w deszczu. Życzymy więc sobie, by już więcej nie padało, ale też by nie było upałów – mówią Anna Gwoździńska i Monika Puchowska.
   Przed uczestniczkami marszu wyprawa do Kadyn, Tolkmicka i Fromborka. Marsz zakończą w sobotę w Braniewie. - Chcemy pokazać, że z chorobą da się żyć i dokonywać rzeczy, które nie są łatwe nawet dla w pełni zdrowego człowieka, że można i warto pokonywać własne słabości i życiowe ograniczenia, by czerpać radość z każdego dnia – mówią zgodnie Monika Puchowska i towarzyszące jej koleżanki Anna Gwoździńska, Małgorzata Poraj-Górska i Katarzyna Zarzeczna.
   
dk

Najnowsze artykuły w tym dziale Bądź na bieżąco, zamów newsletter