Matka odparła, że ona „dziecko wychowuje bezstresowo”. Babcia już nic nie powiedziała (chyba ją „kultura” zatkała).
Mężczyzna w dresie stojący za matką, gdy wysiadał, wyjął gumę do żucia z ust, wlepił ją we włosy matce blondaska i powiedział, że on też był wychowywany „bezstresowo”, po czym wysiadł.
Jaka jest konkluzja? Drodzy rodzice, gdy zobaczyłam minę matki z gumą we włosach i minę chłopczyka, niebo wydało mi się wyjątkowo błękitne... Przypuszczam, że starszej pani również.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter