Założona w 1998 r. przez Romana N. (media łączyły go ze służbami specjalnymi) spółka Halex błyskawicznie została największym importerem syberyjskiego węgla. Rosyjski surowiec był o blisko 10 proc. tańszy niż nasz, a w ciągu roku Halex sprowadził go blisko 2 mln ton. By bronić polskie górnictwo, w styczniu 1999 r. ówczesny minister gospodarki Janusz Steinhoff wprowadził kontyngent ograniczający import węgla energetycznego ze Wschodu. Jednocześnie urzędy celne zatrzymały tysiące wagonów Haleksu na przejściach granicznych.
Węgiel stał na bocznicach, PKP naliczały opłaty za przestój. Kontrakty nie zostały zrealizowane, a spółka toczyła procesy: w sądzie administracyjnym (z urzędami celnymi, przegrała ostatecznie w 2002 r.) i powszechnym - o odszkodowanie. W tym drugim, zakończonym w piątek, Halex starał się podważyć samą decyzję Steinhoffa o wprowadzeniu kontyngentu.
Warszawski sąd oddalił pozew, uznając, że podstawą roszczeń odszkodowawczych nie może być decyzja ministra gospodarki - Halex nie wykazał jej niezgodności z konstytucją ani że została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Zdaniem sądu zatrzymanie transportów przez celników wiązało się nie z kwestią kontyngentów, a źle wypełnioną dokumentacją celną (inny węgiel był w wagonach, inny w listach przewozowych).
Halex nie składa broni. W Ministerstwie Gospodarki jest już wniosek o uznanie decyzji o kontyngentach za nieważną. Spór może więc wrócić na drogę administracyjną.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter