List od zagniewanych parlamentarzystów marszałek otrzymał w połowie lutego. Napisali w nim m.in., że „nieuzasadnione jest ograniczanie możliwości czynnego uczestniczenia w dyskusji i wspólnego działania”. Poza tym żalili się, że nie otrzymują od władz województwa zaproszeń na sesję. Inicjatorami pisma byli posłowie PO. Pod listem nie podpisali się posłowie PSL: Stanisław Żelichowski i Zbigniew Włodkowski.
Tym razem Urząd Marszałkowski wysłał do wszystkich posłów i senatorów z naszego regionu zaproszenie na wtorkową sesję. Efekt? Na obradach pojawili się tylko posłowie Mieczysław Aszkiełowicz, który i tak przychodził już wcześniej, mimo że nie otrzymywał zaproszeń, oraz Karolina Gajewska (PiS).
- Bardzo byśmy chcieli, by nasi parlamentarzyści lobbowali na rzecz regionu w Warszawie. Ich obecność na sesjach jest wskazana. Tyle tylko, że ich aktywność jest taka, że ja nie jestem nawet w stanie wymienić wszystkich naszych parlamentarzystów - mówi Miron Sycz, przewodniczący sejmiku. Dodaje jednak, że będzie dalej wysyłał zaproszenia do posłów i senatorów.
Czy warto? Jacek Protas (PO), marszałek województwa: - Nie mi to oceniać. Dwoje z nich było na sesji. A poza tym, tak naprawdę, jeśli chcieliby przyjść na sesję, to by przyszli.
Najnowsze artykuły w tym dziale
Bądź na bieżąco, zamów newsletter